″Warto być przyzwoitym″: Władysław Bartoszewski skończył 90 lat | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 19.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

"Warto być przyzwoitym": Władysław Bartoszewski skończył 90 lat

„Warto być przyzwoitym” to odpowiedź jubilata na pytanie o to, czym kierować się w obliczu trudnych decyzji. W rozmowie z DW Władysław Bartoszewski opowiada o swym trudnym, lecz nie nudnym życiu i planach.

Władyslaw Bartoszewski i Hans-Dietrich Genscher 2 listopada 2010 r. w Colegium Polonicum

Władyslaw Bartoszewski i Hans-Dietrich Genscher 2 listopada 2010 r. w Colegium Polonicum

DW: Na Pana życie składa się wiele wątków biograficznych. Był Pan więźniem Auschwitz, walczył w Powstaniu Warszawskim, ratował życie Żydów. Jest Pan historykiem, dziennikarzem, mediatorem, jednał Pan Polaków i Niemców. Był Pan dyplomatą, dwukrotnym ministrem spraw zagranicznych, jest Pan sekretarzem stanu i pisze książki. To było życie trudne, lecz nie nudne, jak głosi tytuł jednej z Pana książek. Czego sobie Pan życzy? Jakie ma Pan jeszcze plany?

Ehemaliger Außenminister Polen Wladyslaw Bartoszewski im ehem Konzentrationslager Auschwitz

Władysław Bartoszewski z żoną 27 stycznia 2012 r na terenie obozu KL-Auschwitz

WB: Dość ironicznie się składa, że dzisiaj mogę już tylko być zadowolony - dlatego, że zacząłem w 68. roku mego życia, w 1990 roku, służbę w III Rzeczypospolitej. To był początek rządów Tadeusza Mazowieckiego, a do 69. roku życia robiłem wprawdzie wiele rzeczy, ale inaczej niż większość ludzi dopiero w tych późniejszych latach się rozwinąłem. Czyli konkluzja jest taka: ja chciałbym w życiu jeszcze dwie, trzy książki napisać, a raczej podyktować. Przygotować do druku, nawet, jeśli nie ukazałyby się za mego życia. Książki te już zaplanowałem; są one dopełnieniem książek napisanych dotychczas. Ja w moim wieku jestem jeszcze doradcą premiera rządu polskiego, Donalda Tuska, i to szanowanym przez niego. W sprawach niemieckich mój głos się w dużym stopniu liczy. I to jest oczywista satysfakcja, bo jednak w tym wieku rzadko się spotyka, aby ktoś pracował jako quasi urzędnik, bo mam stały stosunek pracy. Pytany przez ludzi czy wybieram się na emeryturę, odpowiadam, że dopóki mam żywą świadomość, że robię coś dobrego, to się nie wybieram. A jak stracę wszelką świadomość, to nie mam, po co żyć.

Professor Wladyslaw Bartoszewski Polen

Wladyslaw Bartoszewski , więzień KL-Auschitz

DW: Niedawno Pan powiedział, że chce Pan „paść w biegu”...

WB: To jest takie streszczenie tej myśli. To jest dosyć okrutne, bo żona mi zwróciła uwagę. Każda żona pewnie by tak powiedziała, że ja się okrutnie wyrażam, bo to znaczy, chce wyjść z domu i nie wrócić, paść w biegu i ona zostanie beze mnie. Moja żona ma 85 lat, więc nie może być dla niej wielkiej niespodzianki, że w pewnym wieku ludzie z powodów biologicznych odchodzą. Ale co innego jest intelekt, a co innego są uczucia ludzkie wobec najbliższych.

DW:Jeśli miałby Pan przed sobą młodego człowieka, co powiedziałby mu Pan na podstawie doświadczenia 90 lat swego życia, o wyborach, o tym, co jest najważniejsze w życiu prywatnym, politycznym i społecznym?

Ehemaliger Außenminister Polen Wladyslaw Bartoszewski und ehem Kanzler Helmut Kohl

Władysław Bartoszewski z kanclerzem Helmutem Kohlem

WB: Ja muszę powiedzieć, że moja recepta była taka sama, i na wolności i w czasach internowania. W godzinach próby mówiłem kolegom: słuchajcie, te trudności, te przykrości, te dokuczliwości miną. Ale pamiętajcie, że pozostanie poczucie, że zachowywaliście się zgodnie z własnym sumieniem i przyzwoicie. Jak spojrzycie w oczy waszym rodzinom, matkom, ojcom, żonom, dzieciom, zależy jaką macie rodzinę, to nie powinniście czuć się skrępowani. I oni powinni czuć, że patrzy im w ktoś prosto w oczy. Ktoś, kto nie ma niczego takiego, czego się wstydzi. Myślę, że to jest niesłychanie dużo warte. Może więcej niż pieniądze. Bo w gruncie rzeczy, czy ktoś pozostawi po sobie dużo czy mało pieniędzy, to bardzo mało świat obchodzi.

Flash-Galerie Wladyslaw Bartoszewski und Rita Süssmuth im Bundestag 1995

Władysław Bartoszewski z Ritą Süssmuth po wystąpieniu na forum Bundestagu, gdzie wygłosił mowę w rocznicę wyzwolenia obozu KL-Auschwitz

DW: Był Pan więźniem Auschwitz, wiele Pan wycierpiał ze strony Niemców. Po wojnie angażował się Pan na rzecz polsko-niemieckiego pojednania. Skąd brała się ta wiara w możliwość zbliżenia narodu ofiar z narodem sprawców?

WB To był długi proces. Oczywiście nie od razu po wojnie zajmowałem się zbawianiem Niemców i Polaków w duchu przyjaźni i miłości bliźniego, bliskości i szukania kontaktu. Szereg lat później, w latach, gdy tacy już dalekowzroczni ludzie, jak przykładowo Konrad Adenauer, jak Charles de Gaulle, ale również myśliciele, ekonomiści, filozofowie, jak Schuman czy Monnet, widzieli drogę do zapobieżenia przyszłym nieszczęściom i takiej rzezi, i tragedii, jaką była II Wojna Światowa, w przezwyciężeniu wrogości i zbliżeniu ludzi, we współdziałaniu najściślejszym z myślą o wspólnych korzeniach Europy i z myślą o wspólnocie, która może dać szczęście i spokój dalszym pokoleniom. Otóż ja przyjąłem to i doszedłem do wniosku, że nie ma lepszej drogi.

Professor Wladyslaw Bartoszewski Polen

Władysław Bartoszewski z ojcem

Praktyka moja była niestety praktyką takiego polskiego „ossi” (wschodniaka) , czyli człowieka, który żył w bloku wschodnim, podległy normom stanowionym przez Lenina i Stalina, a może i Berię, i nawet po ich śmierci kontynuowanym w sposób dość logiczny przez następców w systemie autorytarnym czy totalnym. Uważałem, że nie można leczyć totalizmu totalizmem, systemu autorytarnego systemem autorytarnym. Myślę, że droga do myślenia o wolnych Niemcach, o wolnych Polakach, obok wolnych Czechów, Słowaków, ale również wolnych Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Rosjan – jest jedyną droga przyszłościową. Jeżeli to się sprawdzi szybko, to dobrze. Ale raczej się szybko nie ziści. Ale kiedyś się ziści. A kiedyś trzeba zacząć.

Strona 1 | 2 | Pełna wersja