Wajda w ″Die Welt″: Nie o taką Polskę walczyliśmy | Echa polskie | DW | 02.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Wajda w "Die Welt": Nie o taką Polskę walczyliśmy

„Die Welt“ publikuje rozmowę z Andrzejem Wajdą, który „sprzeciwia się reinterpretacji historii przez nowy rząd” i „zatrwożony spogląda w kierunku Zachodu”.

„Wiele z tego, co się obecnie dzieje, widzieliśmy już przed 1989 rokiem. Jedna partia wyznacza konkretnych ludzi na konkretne stanowiska. To, czy dana osoba posiada kwalifikacje, nie ma znaczenia” – tak odpowiada Andrzej Wajda na pytanie dziennikarzy opiniotwórczego dziennika „Die Welt” Joerga Winterbauera i Gerharda Gnaucka o ocenę politycznych wydarzeń w Polsce.

Polski reżyser tłumaczy swoim rozmówcom, że w tych działaniach „chodzi o to, aby podporządkować cały kraj jednej, konkretnej partii politycznej”, co go niepokoi, gdyż wszyscy taką sytuację znają z historii. „Nie o taką Polskę walczyliśmy” – podkreśla Wajda. Porównanie roli obecnej partii samodzielnie rządzącej do podobnej sytuacji z czasów PRL nie uważa on za przesadne. Reżyser był przekonany, że dla umocnienia liberalno-demokratycznego systemu wystarczy ćwierć wieku.

Faszyzm znów odżywa

To, co obecnie dzieje się w Polsce, nie zatrważałoby go aż tak bardzo, gdyby te skrajne lub mniej skrajne, prawicowe ruchy w całej Europie nie miały dzisiaj więcej do powiedzenia niż przed czterema laty. „Dzisiaj Polska jest częścią Europy, ale nie tej Europy, której się spodziewaliśmy, którą chcieliśmy. Ta część Europy, która nas bardzo niepokoi, zmierza w kierunku skrajnego ekstremizmu. Faszyzm znów odżywa” – mówi Wajda.

Omamieni obietnicami rządu

Niemieccy dziennikarze pytają reżysera o to, dlaczego polskie społeczeństwo obywatelskie pozwala sobie odbierać wolność? Andrzej Wajda uważa, że spora część Polaków „daje się omamić obietnicami rządzących”.

Jest wprawdzie ponadpartyjny Komitet Obrony Demokracji, ale jeśli nie przekształci się on „w wyraźny ruch polityczny i nie wejdzie do Sejmu, nie mamy szansy” – uważa polski reżyser.

Dwie wersje historii

Na pytanie „Die Welt”, co myśli o kwestionowaniu przez narodowo-konserwatywny rząd PiS dorobku historycznego po 1989 roku, Andrzej Wajda wyjaśnia, że „istnieją co najmniej dwie wersje historii”: ta, którą widzi on na własne oczy i był jej aktywnym uczestnikiem: Solidarności. I są interpretacje, których nie może zaakceptować, gdyż wie, co się wtedy zdarzyło, bo był tego świadkiem. Wie też jako świadek historii, jaką rolę odegrał Lech Wałęsa w latach 80-tych najpierw jako przywódca zw. zawodowego Solidarność, a potem jako prezydent RP. „Stworzył nową sytuację polityczną bez rozlewu krwi” – podkreśla Wajda.

Film o polskiej historii z Hollywoodu

Pomysł rządzącego PiS na film o historii Polski nakręcony w Hollywoodzie bawi polskiego reżysera. Bawi go dlatego, że ma go nakręcić amerykański reżyser. Wajda przypomina o sukcesach polskiej kinematografii i możliwości znalezienia polskiego reżysera do realizacji takiego przedsięwzięcia. Jeśli ma mieć ono jakieś oddziaływanie, potrzebna jest najpierw publiczność, a takie filmy interesują tylko Polaków, zauważa reżyser.

Jeśli chodzi o nowy temat filmu, jaki Wajda chciałby teraz zrobić, to byłby z tym pewien problem. W takich sytuacjach reżyser zawsze się zastanawiał nad tym, co jest tematem naszych czasów? Teraz odpowiedź na to pytanie jest dla niego oczywista: „Linie podziału wśród Polaków, którzy są całkowicie skłóceni” - mówi Wajda w rozmowie z „Die Welt” o podzielonych dzisiaj rodzinach. „Podział w rodzinie pokazuje podział kraju” – dodaje.

Czy Wajda boi się przywrócenia cenzury? – pytają dziennikarze. Reżyser sądzi, że długie rządy PiS mogą wpłynąć na to, że nie będzie już można robić krytycznych filmów, ale jednocześnie wie on też z doświadczenia, że „nie zawsze najgorsze obawy muszą się sprawdzać”.

Oprac.: Barbara Cöllen