W poszukiwaniu tożsamości: kiedy był mały wpajano mu, że jest Polakiem | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 26.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

W poszukiwaniu tożsamości: kiedy był mały wpajano mu, że jest Polakiem

Zbigniew Wilkiewicz mówi o sobie, że jest „cudzoziemcem bez ojczyzny”. Ten status go zadowala. Dokonał takiego wyboru przeobrażając się kolejno z polskiego patrioty w Kosmopolaka, a potem w kosmopolitę.

Zbigniew Wilkiewicz miał być Polakiem, polskim patriotą w Niemczech. Taka była wola jego ojca, Władysława. Polski oficer, piłsudczyk, pochodził z Wołynia. W 1939 roku znalazł się w niemieckim oflagu. Po wojnie poznał w obozie dla dipisów matkę Zbigniewa, Eugenię. Pochodziła z Łotwy. Oboje nie chcieli wracać do komunistycznej Polski.

Polen Zbigniew Wilkiewicz

Polscy oficerowie w oflagu w Izehoe w 1939 r., wśród nich porucznik IX PAL Władysław Wilkiewicz

Zbigniew Wilkiewicz urodził się w 1954 roku i do brzmiącego po polsku nazwiska otrzymał imię trudne do wymówienia dla Niemców; potem całe życie go pytali o jego odpowiednik w niemieckim. Jego imię, Zbigniew, przeforsował ojciec wbrew perswazjom matki. Matka uważała, że konieczne jest „dopasowanie własnej tożsamości kulturowej do otoczenia”. To wszystko, mówi Zbigniew, trzeba było wkomponować we własną świadomość”, co było, jak przyznaje, dosyć trudne. Któregoś dnia Zbigniew zorientował się, że używa dwóch języków: polskiego w domu, niemieckiego poza domem i wtedy po raz pierwszy zadał sobie pytanie, kim jest. To był początek jego własnych poszukiwań odpowiedzi na pytanie o tożsamość.

Wychowanie w Niemczech na polskiego patriotę

Historia rodziny Wilkiewiczów, przekazywana Zbigniewowi od wczesnych lat dzieciństwa, obrazuje dramat dziejów polskiego narodu: utrata Kresów, udział w walkach o niepodległość Polski, zbrodnia katyńska, wojna, oflag...

Polen Zbigniew Wilkiewicz Familienfoto Bruder Leszek Vater Wladyslaw und Mutter Eugenia

Z rodzicam i bratem Leszkiem pod choinką w 1957 roku w Kaiserslautern

W domu w Kaiserslauten, gdzie Wilkiewiczowie zamieszkali z synami po wojnie, ojciec dużo opowiadał o polskiej historii. Przed snem czytał im utwory klasyki polskiej, ale i bajki dla dzieci po polsku. -Ojciec bardzo wcześnie oczekiwał od nas świadomości dorosłych ludzi, mówi Zbigniew. Wilkiewicz. Pod tym względem było to, w jego opinii, za wcześnie. Opowiadania ojca były bardzo poważne, wyjaśnia. Wychowywanie go przez ojca na polskiego patriotę w Niemczech, przysparzało chłopcu niemało trudności poza domem. –Najpierw miałem przekazy ojca o historii, potem niemieckiego otoczenia oraz szkolną narrację; między nimi istniał konflikt. A ja musiałem z tym żyć, mówi. Do tego wszystkiego doszła narracja jego mamy, która miała zupełnie inne doświadczenia z okupantami niemieckimi na Łotwie. -Wielbiłem mojego ojca, respektowałem, ale potem byłem świadomy jego marginesowej roli w tym społeczeństwie. – On się świadomie nie integrował. To była trudna sytuacja dla mnie i mojego brata.

Polen Zbigniew Wilkiewicz

Zbigniew Wilkiewicz z misiem i bratem Leszkiem w 1958 r.

35 lat dochodzenia do własnej tożsamości Zbigniew Wilkiewicz opisuje w książce pod tytułem „Obcy na obczyźnie”. Ta mądra publikacja autorstwa slawisty i historyka zasługuje na uwagę także ze względu na aktualność toczonej w Niemczech debaty o wrastaniu cudzoziemców w niemieckie społeczeństwo oraz o tożsamości ludzi osadzonych w kilku kulturach, nazywanych betweenerami.- Potrafię się wczuć w sytuację ludzi, którzy nie czują się w pełni przynależni do społeczeństwa. Wskazuję w książce na trudności, jakie ma człowiek nieprzynależny do większości, od którego oczekuje się integracji.

Życie z uczuciem (nie)przynależności

Zbigniew Wilkiewicz napisał książkę w pierwszym rzędzie dla rodziny. Jego żona Angelika, Niemka, mówi po polsku.

Buchcover Heimatloser Ausländer

Okładka książki Zbigniewa Wilkiewicza "Obcy bez ojczyzny"

Córki po polsku nie mówią i uważają się za Niemki. Wilkiewicz to akceptuje. Dobrze rozumie, jak ważne jest w życiu poczucie przynależności w konstruowaniu własnej tożsamości. – Kiedy byłem małym dzieckiem, tłumaczono mi, że jestem Polakiem. Bardzo długo w to wierzyłem. Później tłumaczono mi, że właściwie nie jestem prawdziwym Polakiem, bo mam łotewską mamę. Potem Niemcy tłumaczyli mi, że jestem ich Pfalcukiem (red. w dialekcie mieszkaniec Palatynatu), czyli Niemcem. Pewnego dnia Zbigniew Wilkiewicz powiedział sobie, że o tym rozstrzygać będzie sam. Lecz trwało to długie lata i przebiegało etapami.

Wilkiewicz studiował slawistykę i historię, pielęgnował język polski, nauczył się rosyjskiego, robił tłumaczenia. Opowiada, że jego życie było bardzo powikłane, jak życie wielu ludzi „wyrzuconych za burtę”. To chciał, jak mówi, „jakoś wytłumaczyć Niemcom”. Od kilku lat kieruje Ogólnoeuropejskim Ośrodkiem Studiów we Vlotho i zasiada w radzie miasta. Często był pytany, kim jest, dlaczego nazywa się Zbigniew a nie Otto, dlaczego jego nazwisko wymawia się Wilkiewicz a nie Wilkiewic itd...

Posłuchaj audio 08:31

Fragment rozmowy ze Zbigniewem Wilkiewiczem o poszukiwaniu tożsamości i książce - MP3-Mono

Przez pierwsze 35 lat żył z „poczuciem nieprzynależności”. Z polskiego patrioty przeobrażał się w Kosmopolaka, potem stał się kosmopolitą. - Nawet, jeśli chciałbym być stuprocentowym Polakiem, to nikt mnie w Polsce za Polaka nie uzna, a w Niemczech, mimo, że mówię bez akcentu, nie zostanę zaakceptowany jako Niemiec, bo nazywam się Wilkiewicz. Pod koniec opowiedzianej w książce historii o dochodzeniu do własnej tożsamości, Zbigniew Wilkiewicz pisze, że w swoim dotychczasowym życiu chciał być czasami Żydem, Włochem, Francuzem, Amerykaninem, Kanadyjczykiem, po to, aby zrzucić „ten uciążliwy polski garb”, ale i ten, nie mniej niewygodny, "niemiecki plecak", który nosi ze sobą przez życie. Udało mu się już „ uwolnić od wielu przymusów” związanych z określaniem tożsamości i przynależności. Pozostało jedynie silne uczucie, że jest „cudzoziemcem bez ojczyzny” i ta opcja tożsamości najbardziej mu się podoba.

Barbara Cöllen

Red. odp.. Andrzej Pawlak

*Książka ukazała się w 2011 po niemiecku nakładem oficyny Debehr

ISBN-10: 3939241547

Audio i wideo na ten temat

Reklama