″W Polsce trzeba dopiero rozbudzić zainteresowanie sztuką nowoczesną″ | Echa polskie | DW | 09.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

"W Polsce trzeba dopiero rozbudzić zainteresowanie sztuką nowoczesną"

Muzea sztuki nowoczesnej uzyskały w minionych latach nowe znaczenie kulturalno-polityczne - podkreśla w rozmowie z Sueddeutsche Zeitung dyrektorka warszawskiego Muzeum w "Emilii".

Titel: Museum für Zeitgenössische Kunst, Warschau, Polen, Tags: Museum für Zeitgenössische Kunst, Warschau, Polen, polnische Kunst, Warschau, Polen, Museum im Möbelhaus Emilia, Direktorin, Joanna, Mytkowska Pressedownload: http://www.artmuseum.pl/prasa/muzeum.php?id=Emilia&l=1 Zulieferer: Malgorzata Matzke

Muzeum w "Emilii" pozostanie jeszcze 3-4 lata, o ile nie dłużej

Sueddeutsche Zeitung wyjaśnia niemieckim czytelnikom peregrynacje z budową w Warszawie nowej siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej i publikuje rozmowę z Joanną Mytkowską, dyrektorką warszawskiej placówki. Gazeta zaznacza, że "Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest wymysłem schyłkowych lat XX wieku, i może dlatego w debacie o tej młodej instytucji, także biorącej udział w walkach o rozdział pieniędzy, jest tyle polemiki. Lecz świadectwem nowoczesnego, ugruntowanego i potrafiącego dyskutować społeczeństwa jest to, że mogą one sobie na taką placówkę pozwolić. Tak ma się sprawa także w Polsce, gdzie jednak otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej wciąż jest przesuwane na później. Dyrektorzy muszą generalnie stworzyć tam klimat dla awangardy".

Niefortunny projekt

Dyrektorka warszawskiej placówki, mieszczącej się w dawnym domu meblowym "Emilia", wyjaśnia, dlaczego muzeum nie przeniesie się w roku 2014 do nowych pomieszczeń i dlaczego władze Warszawy zerwały kontrakt ze szwajcarskim architektem Christianem Kerenzem: "Inwestycja muzeum tych rozmiarów nie była dobrze przygotowana; Warszawa nie ma doświadczenia z takimi projektami w centrum miasta. Muzeum z 35 tys. metrów kw. powierzchni ekspozycyjnej było zaplanowane zbyt monumentalnie. Potem nastąpiła zmiana we władzach miejskich, zmienił się klimat polityczny i gospodarczy i w międzyczasie doszły jeszcze plany budowy linii metra pod muzeum. Architekt dostał się między fronty - także opinii publicznej - i padł ofiarą niedostatecznego przygotowania".

Joanna Mytkowska wyjaśnia także, jakie znaczenie muzea tego typu mają dla miast: "Muzea sztuki nowoczesnej w minionych latach nabrały w Polsce nowego, kulturalno-politycznego znaczenia, jak widać na przykładzie Krakowa i Wrocławia; jest to rezultatem ubiegania się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, który na rok 2016 otrzymał Wrocław".

Trzeba zbudować klimat

Wyjaśniając różnicę w programie muzeów sztuki nowoczesnej w Berlinie, Kolonii, Paryżu czy Londynie i muzeum warszawskiego, dyrektor Mytkowska zwraca uwagę, że "do muzeów w Berlinie i Londynie publiczność przybywa tłumnie. W Warszawie natomiast trzeba dopiero rozbudzić zainteresowanie sztuką nowoczesną. Nasze tematy odnoszą się do zmian społecznych i politycznych w społeczeństwie, jak w projekcie w dzielnicy Brudno, czy w programie >>Warszawa w budowie<<. Trzeba zachęcić mieszkańców Warszawy, żeby aktywniej uczestniczyli w rozwoju miasta, szczególnie architektonicznym".

Na pytanie o to, czy polska sztuka nowoczesna ma w ogóle swoją tożsamość, Joanna Mytkowska wyjaśnia: "My nie definiujemy się geograficznie. Są artyści z Polski, którzy od ponad 10 lat skupiają na sobie zainteresowanie za granicą. Ale czy można mówić o wspólnej tożsamości? Artyści są zaangażowani politycznie jak Artur Żmijewski, są artyści spirytualni jak Paweł Althamer czy reflektujący kulturę masową jak Wilhelm Sasnal. Oni wzniecili nowy dyskurs".

"Wielu z nich zajmuje się historią, przede wszystkim własną, polską" - sugeruje prowadzący wywiad Georg Imdahl; na co Joanna Mytkowska odpowiada: "Ma pan na myśli Monikę Sosnowską, Althamera i innych, teraz mniej więcej czterdziestoletnich. Społeczna misja jest jak najbardziej po ich linii. Wzrośli oni bowiem w innych warunkach niż artyści na Zachodzie i inaczej podchodzą do kariery artystycznej".

Wychowanie publiczności

Opowiadając o tym, jak miasto przyjęło w pierwszych latach Muzeum Sztuki Nowoczesnej, dyrektorka wyjaśnia, że "na początku nie mieliśmy żadnego kredytu u publiczności; nie było większego zainteresowania sztuką nowoczesną i artystami. Sami stworzyliśmy sobie publiczność. Odnosi się to w ogóle do kręgów zainteresowanych sztuką, jak widać po nowych, wspólnych weekendach otwartych galerii. Ale to odnosi się także do mnie samej. Kiedy pracowałam w Galerii Foksal i później w Paryżu w Centrum Pompidou, zajmowałam się przede wszystkim artystami. Tu w Warszawie pojęłam, że nie pracujemy dla artystów tylko dla publiczności".

Reklama