Włochy chcą większego wsparcia od UE | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 27.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Włochy chcą większego wsparcia od UE

Unijne kraje mają problem z uzgodnieniem, w jaki sposób wzmocnić solidarność budżetową z państwami, w które najmocniej uderzy koronakryzys. Szczyt UE zdecydował, że plan kompromisu ma być gotowy za dwa tygodnie.

Premier Giuseppe Conte | COPASIR (picture-alliance/dpa/AP Photo/ANSA/A. Carconi)

Premier Włoch Giuseppe Conte

Spór o wielkość i formę wzajemnego wsparcia finansowego był najgorętszym punktem szczytu UE, który zakończył się w czwartek wieczorem [26.03.20] po sześciu godzinach obrad podczas telekonferencji. Przywódcy paru krajów UE, które nie należą do strefy euro, byli skazani na rolę słuchaczy, ponieważ chodziło głównie o zestaw narzędzi dostępnych dla członków eurostrefy. Ta jednak jest odpowiedzialna za 85 proc. unijnego PKB, więc od jej losów zależy też gospodarczy los Polski czy Węgier. – To była mocna debata polityczna. Potrzebna i pożyteczna – tak szef Rady Europejskiej Charles Michel tłumaczył, że nie ustalono żadnych konkretów budżetowych. Przywódcy zrzucili bowiem na swych ministrów finansów zadanie wypracowania – i to w ciągu dwóch tygodni – projektu kompromisu między unijną Północą (z tej grupy na szczycie najaktywniejsza była Holandia) oraz Południem na czele z Włochami.

Włoch walczy o „koronaobligacje”

Włoski premier Giuseppe Conte walczył o otwarcie drogi do "koronaobligacji", czyli wspólnych obligacji emitowanych przez eurostrefę na użytek odbudowy gospodarczej po koronakryzysie. W przeddzień szczytu za tym pomysłem we wspólnym piśmie do Michela opowiedzieli się przywódcy Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Grecji, Irlandii, Słowenii i Luksemburga, a już podczas szczytu UE ten pomysł ponownie promowała szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde. Jednak uwspólnotowienie części długu publicznego, do czego prowadzą euroobligacje, jest nadal nie do przełknięcia dla Północy. Kanclerz Angela Merkel (podczas teleszczytu pokazywano jej zdjęcie, nie obraz z kamery) wskazywała, że to "idea nierealistyczna". Zresztą, Berlin w przeszłości przekonywał, że euroobligacje prawdopodobnie wręcz wymagałyby zmian w niemieckiej konstytucji.

Coronavirus Angela Merkel (AFP/M. Kappeler)

Zdaniem kanclerz Merkel, uwspólnotowienie części długu publicznego to pomysł nierealny

Teraz przeciw "koronaobligacjom" są też m.in. Austria, Finlandia, a również najdobitniejsza Holandia. – Nie mogę wyobrazić sobie okoliczności, w których Holandia zgodziłaby się na euroobligacje. To byłoby przeciw projektowi strefy euro – powiedział holenderski premier Mark Rutte po szczycie.

Premier Conte natomiast groził, że odmówi poparcia dla końcowego dokumentu ze szczytu. – Jeśli chcecie używać tylko starych narzędzi przeciw tak nadzwyczajnemu kryzysowi, zachowajcie to dla siebie. Ja ich nie chcę! – ostrzegał Włoch, ale nic nie wskórał. Kraje Południa przekonują, że zbyt małe wsparcie ze strony Unii stanie się pożywką dla populistów. Z drugiej strony, Holendrzy przypominają, że też mają swych populistów (i wybory za niecały rok), dla których pożywką byłaby zgoda Ruttego na uwspólnotowienie długu w eurostrefie.

Przywódcy UE jednak i tak podjęli kroki, które byłyby w Brukseli trudnie do pomyślenia przed zaledwie miesiącem. Jednomyślnie poparli "stanowcze decyzje" Europejskiego Banku Centralnego, który przed tygodniem zdecydował o skupie papierów dłużnych (w tym obligacji krajów euro) wartych aż 750 mld euro. I nikt nie powiedział jednoznacznego "nie" w sprawie linii kredytowych z funduszu ratunkowego eurostrefy (ESM), by poszczególne państwa eurostrefy mogły zaciągnąć pożyczki ratunkowe o wartości do 2 proc. PKB na walkę z koronakryzysem. Zapewne wokół tej idei będą się kręcić prace ministrów finansów w najbliższych dwóch tygodniach. – Ale ESM to ostatnia instancja. Najpierw trzeba wykorzystać inne narzędzia, w tym z funduszy spójności  – przekonywał Rutte po zakończeniu szczytu.

Co z budżetem UE?

–  Naszym instrumentem solidarności wobec koronakryzysu jest także budżet UE. Porozumienie co do budżetu na lata 2021-27 musi być zawarte w najbliższych tygodniach – apelowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. Jednak w Unii z powodu zarazy, która na razie uniemożliwia osobiste rokowania przywódców UE w Brukseli, już dyskutuje się o ryzyku, że na razie skończy się na awaryjnym wynegocjowaniu doraźnego finansowania UE tylko na lata 2021-22.

Parlament Europejski w zdalnym, mejlowym głosowaniu zatwierdził w czwartek [26.03.20] "koronafundusz", czyli przepisy, które m.in. pomogą Polsce w szybszym wydaniu na walkę z koronakryzysem 7,4 mld euro z polskiej "koperty" w polityce spójności. – Gdy Europa potrzebowała wzajemnego wsparcia, zbyt wiele państw dbało tylko o siebie na początku tego kryzysu. Ale następuje poprawa, a kraje członkowskie zaczynają pomagać sobie nawzajem, by pomóc samym sobie. Europa znacząco wzmacnia swoje wspólne działania – powiedziała von der Leyen do garstki europosłów, którzy osobiście stawili się na sali obrad w Brukseli.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Pieniądze na szczepionkę

Unia zamierza zwiększać wsparcie dla naukowców i firm pracujących nad szczepionką przeciwko koronawirusowi, która – jak podkreślono na szczycie - będzie dostępna "dla wszystkich potrzebujących; bez żadnych barier geograficznych". Ponadto, unijni przywódcy poparli najnowsze zalecenia Komisji Europejskiej dotyczące "ochrony krytycznych europejskich aktywów i technologii", czyli monitorowania i ewentualnego blokowania przejęć przedsiębiorstw związanych z ochroną zdrowia (np. producentów szczepionek) przez inwestorów spoza UE. Niedawno ujawniono, że administracja Donalda Trumpa usiłowała przejąć na wyłączność przyszłą szczepionkę na koronawirusa, nad którą pracuje firma farmaceutyczna CureVac z Tybingi.

Reklama