USA: Izba Reprezentantów przyjęła sankcje na Nord Stream 2 | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.12.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

USA: Izba Reprezentantów przyjęła sankcje na Nord Stream 2

Odpowiednia ustawa trafi teraz do Senatu, a potem na biurko prezydenta Trumpa. Jego zgoda na sankcje jest niemal pewna.

Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych opowiedziała się w środę (11.12.19) za wprowadzeniem sankcji wobec firm i osób zaangażowanych w projekt Nord Stream 2. Planowane restrykcje znalazły się w przyjętym w Izbie pakiecie ustaw o budżecie obronnym USA. Zielone światło musi jeszcze dać izba wyższa w Kongresie – Senat. Następnie ustawa zostanie przekazana do podpisu prezydentowi Donaldowi Trumpowi.

Jest niemal pewne, że prezydent USA zgodzi się na sankcje. Trump jest zaciekłym krytykiem Nord Stream 2, czyli gazociągu, którym transportowany będzie gaz z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku, z pominięciem Ukrainy czy Polski. Trump zarzuca Niemcom, że poprzez inwestycję uzależniają się od Rosji.

Rosyjskie pieniądze

Konsorcjum Nord Stream kontrolowane jest przez rosyjski Gazprom, który zapewnia połowę środków na ten warty niemal 10 miliardów euro projekt. W inwestycję zaangażowane są także niemieckie firmy Uniper i Wintershall. Gazociąg miał być gotowy w tym roku, ale na początku tygodnia spółka Nord Stream 2 przyznała, że inwestycji nie uda się sfinalizować w terminie. „Zaplanowaliśmy dokończenie projektu, zgodnie z wszystkimi prawnymi i technicznymi wytycznymi, w najbliższych miesiącach” – poinformowała firma. Nie podano konkretnie nowej daty, tłumacząc to uzależnieniem prac od warunków pogodowych.

Z informacji przekazanych przez Nord Stream 2 wynika, że dotychczas ułożono niecałe 90 procent podwodnej instalacji – ponad 2100 kilometrów rur tego składającej się z dwóch równoległych rur gazociągu. Do ułożenia pozostaje jeszcze około 300 kilometrów rur. 

Kontrowersyjny projekt 

Po uruchomieniu gazociągu będzie można nim transportować rocznie do 55 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu. Taką ilość błękitnego paliwa przesyła istniejący już na dnie Bałtyku gazociąg Nord Stream 1.

Zwolennicy projektu przekonują, że jest on niezbędny, bo wydobycie gazu w Europie znacznie spadnie do 2035 roku przy utrzymującym się wysokim zapotrzebowaniu na tej surowiec. Krytycy twierdzą jednak, że inwestycja zagraża unijnemu rynkowi energii, a poza tym pozbawia Ukrainę zysków z tranzytu gazu. Wiele unijnych krajów, a także USA, zdecydowanie odrzuca budowę gazociągu.

AFP,DPA/szym

Redakcja poleca