Uniknęli kary i robili kariery w RFN. Szokujące biografie nazistowskich prawników | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 25.06.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Uniknęli kary i robili kariery w RFN. Szokujące biografie nazistowskich prawników

Sędziowie i prokuratorzy, którzy byli współpracownikami hitlerowskiego aparatu represji, pozostali w RFN bezkarni – wynika z raportu pt. "Die Rosenburg", przygotowanego na zlecenie ministertwa sprawiedliwości RFN.

Originalbeschreibung im Bundesarchiv: Volksgerichtshof, Reinecke, Freisler, Lautz Berlin - Volksgerichtshof, Prozeß nach dem 20. Juli 1944; v.l.n.r.: Hermann Reinecke, Roland Freisler, Heinrich Lautz Abgebildete Personen: * Reinecke, Hermann: General der Infanterie, Ritterkreuz (RK), Heer, Beisitzer Prozeß 20.Juli 1944, Deutschland (PND 133719561) * Freisler, Roland Dr.: Präsident des Volksgerichtshofes, Deutschland * Lautz, Heinrich: Oberreichsanwalt am Volksgerichtshof, Deutschland

Trybunał Ludowy (Volksgerichtshof). W środku Roland Freisler

Autorzy raportu „Die Rosenburg” ("Rosenburg" to powojenna siedziba ministerstwa sprawiedliwości RFN w Bonn) zaznaczają, że po zakończeniu wojny niemal żaden sędzia wydający w czasach III Rzeszy niesprawiedliwe wyroki, nie został pociągnięty do odpowiedzialności. W badaniach komisji historyków, która przygotowała raport, pojawia się wiele bulwersujących przykładów kontynuacji karier przez takie osoby nawet kilkadziesiąt lat po wojnie. Jedynym, którego w czasie jednego z procesów norymberskich w 1947 roku okupacyjne władze amerykańskie skazały na karę dożywotniego więzienia, był sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości w latach 1941-1942 Franz Schlegelberger. Jednak nawet on – ze względu na zły stan zdrowia – wyszedł już w styczniu 1951 roku na wolność – przypominają autorzy raportu.

Brunatni współpracownicy Adenauera

** ARCHIV ** Bundeskanzler Konrad Adenauer vor dem Abflug nach Canabbia mit Staatssekretaer Hans Globke am 13. Maerz 1961. Deutsche und amerikanische Geheimdienste wussten schon 1958, dass der NS-Kriegsverbrecher Adolf Eichmann in Argentinien lebte. Doch wurde dem Hinweis nicht nachgegangen, aus Sorge, Eichmann koennte ueber Hans Globke auspacken - der Verfasser eines Kommentars zu den Nuernberger Rassengesetzen im Dritten Reich war damals Staatssekretaer unter Bundeskanzler Konrad Adenauer und half den USA bei ihren antikommunistischen Aktivitaeten in Westdeutschland. Das geht aus US-Dokumenten vor, die die CIA jetzt freigeben musste. (ddp images/AP Photo)

Konrad Adenauer (z lewej) i Hans Globke

Dla wielu niezrozumiałym przykładem kontynuacji kariery na wysokich szczeblach państwowych RFN był Hans Globke, sekretarz stanu u Konrada Adenauera, szara eminencja urzędu kanclerskiego w latach 1953-1963. Globke był współtwórcą i komentatorem norymberskich „ustaw rasowych” z 1935 roku. Z nich pochodzi zdanie: „Obca krew to krew, która nie jest niemiecką, ani też nie jest z nią niespokrewniona – w Europie to zawsze Żydzi i Cyganie”. Żadne protesty przeciwko Globkemu nie pomogły, a Adenauer niezachwianie obstawał przy swoim podwładnym.

Dziwna „wpadka”

Od 1963 do 1969 grupa prokuratorów w Berlinie Zachodnim przygotowała ogromną dokumentację w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej grupy kilkuset funkcjonariuszy Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), odpowiedzialnych za planowanie i nadzorowanie zbrodni hitlerowskich m. in. w Polsce.

Dunkle Wolken ziehen über dem Gelände des ehemaligen Reichssicherheitshauptamtes (RSHA) mit dem neuen Ausstellungsgebäude Topographie des Terrors in Berlin am 27.04.2010. Es war die Zentrale des Nazi-Terrors, in ihren Kellern wurden tausende Menschen verhört, gequält, gefoltert: Das Reichssischerheitshauptamt (RSHA) im Zentrum Berlins zählte zu den schlimmsten Adressen im Gewaltsystem der Nationalsozialisten. Ein weites Feld öffnet sich über die wenigen Reste des ehemaligen Gestapo-Hauptquartiers und des Prinz-Albrecht-Palais', ein grau-silberner Pavillon erhebt sich in der Mitte. Im Neubau wird an diesem Freitag (7. Mai) die neue Dauerausstellung zur «Topographie des Terrors» für das Publikum eröffnet. (Zum dpa-KORR: Spur der Geschichte: Neue «Topographie des Terrors» vom 03.05.2010. Foto: Wolfgang Kumm dpa/lbn +++(c) dpa - Bildfunk+++

Muzeum Topografia Terroru w miejscu gdzie mieścił się Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA)

Już w kilka dni po rozpoczęciu procesu, w maju 1969, sprawę pogrzebano. Okazało się bowiem, że w wyniku ostatniej reformy kodeksu karnego doszło do zmian blokujących możliwość oskarżenia tej grupy sprawców. Sprawa przeszła do historii niemieckiego sądownictwa jako tzw. „wpadka Brandta”. Miała ona bowiem miejsce za rządów socjaldemokraty Willy’ego Brandta, który należał do największych zwolenników rozprawy z nazistami. Przypuszcza się, że "wpadka" była tak naprawdę efektem planowych, zakulisowych działań grupy byłych nazistów, urzędników ministerstwa sprawiedlwości RFN, którzy "przemycili" do projektu nowelizacji ustawy zapisy korzystne dla hitlerowskich zbrodniarzy. Przez „wpadkę” nie stanął na przykład nigdy przed sądem Bruno Streckenbach, szef działu kadr w RSHA, organizator szwadronów śmierci, tzw. „oddziałów specjalnych” („Sonderkommandos”) na terenach zajmowanych przez Wehrmacht.  Prokuratura postawiła mu zarzut spowodowania śmierci co najmniej miliona osób. Streckenbach żył w spokoju w Hamburgu, gdzie zmarł w 1977 roku.

Heinrich Himmler, left, chief of the German secret police, and his aide, Reinhard Heydrich are seen in Vienna in 1938 after Hitler took over Austria. (AP Photo)

Heinrich Himmler (z lewej) i jego prawa ręka - Reinhard Heydrich

Sędziowska solidarność

Także Wernera Besta – zastępcę osławionego Reinharda Heydricha – zachodnioniemiecka prokuratura oskarżyła w 1972 roku w Berlinie o zamordowanie co najmniej 8723 Polaków. W tym samym roku proces został jednak zawieszony, ponieważ „oskarżony ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie brać udziału w procesie”. 10 lat później proces został umorzony. Best zmarł w 1989 roku. Dokumentacja śledztwa w jego przypadku waży 800 kilogramów, akt oskarżenia liczył tysiąc stron.

Kary uniknął także Hans-Joachim Rehse (zm. w 1969 roku), sędzia, który orzekał m. in. wyroki śmierci w Volksgerichtshof (Trybunał Ludowy). Volksgerichtshof, sąd specjalny do sądzenia przeciwników politycznych, pod kierownictwem fanatycznego nazisty Rolanda Freislera, był de facto narzędziem mordów sądowych. W latach 1934-1945 Trybunał skazał 18 tys. osób, w tym m. in. członków dysydenckiej organizacji studenckiej „Biała Róża” oraz uczestników zamachu na Hitlera z lipca 1944 roku. Wyroki śmierci wykonano na 5200 osobach.

Rehse w 1967 roku stanął przed sądem w Berlinie. W dokumentacji aktu oskarżenia znajdowało się 231 podpisanych przez niego – wspólnie z Freislerem – wyroków. W pierwszej instancji sąd w Berlinie uznał go w lipcu 1967 za „pomocnika Freislera” i skazał na pięć lat pozbawienia wolności. Jednak w drugiej instancji Rehse został uniewinniony.

Das Foto vom 25.01.2012 zeigt eine Außenaufnahme der Bundesanwaltschaft in Karlsruhe. In dem Gebäude ist der Generalbundesanwalt untergebracht. Foto: Uli Deck dpa/lsw

Obecny budynek prokuratury generalnej RFN w Karlsruhe

Prokurator z przeszłością

Wolfgang Fränkel (zm. w 2010 roku) był od marca do lipca 1962 roku prokuratorem generalnym RFN. W czasie wojny przyczynił się do orzeczenia kary śmierci w ok. 30 przypadkach m. in. polskiego robotnika przymusowego, który w prywatnej rozmowie poddał w wątpliwość to, że Hitler opanuje całą Europę. Fränkel przyczynił się też do skazania na śmierć złodzieja damskiej torebki. Wyrok był tak surowy, że nawet prezes Trybunału Ludowego Roland Freisler prosił wtedy o jego uchylenie ze względu na niską szkodliwość czynu i ograniczenie umysłowe przestępcy. Fränkel jednak nie ustąpił.

Kandydatura Fränkela na prokuratora generalnego RFN była po latach przedmiotem dyskusji, także politycznych. Mimo to Bundestag i Bundesrat zatwierdziły go na tym stanowisku, nie dopatrując się w postępowaniu sędziego i prokuratora żadnych uchybień. Dopiero po ujawnieniu dokumentów dotyczących jego działalności w czasie III Rzeszy przez NRD zdecydowano, że musi on pójść na przedwczesną emeryturę.

Róża Romaniec

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama