Ukraina nie chce spłacać rosyjskiego długu | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 24.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Ukraina nie chce spłacać rosyjskiego długu

Już 20 grudnia Ukraina powinna spłacić ratę kredytu, który zaciągnęła u Rosji. Lecz Kijów nie chce zapłacić ponad 3 mld dolarów, więc Moskwa grozi sądem.

Rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew zakłada, że rząd w Kijowie nie spłaci swego długu. Dlatego zlecił pozwanie Ukrainy do sądu. Członkowie rządu dyskutowali już na ten temat przed kilkoma tygodniami. Prezydent Rosji Władimir Putin skwitował wtedy dyskusję o ukraińskich długach jednym zdaniem: „To składajcie pozew do sądu”.

Ukraina: „Te pieniądze dostał Janukowycz“

Moskwa udzieliła dwa lata temu kredytu będącemu wtedy u władzy na Ukrainie prorosyjskiemu prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi. Obecny rząd pod przewodnictwem Arsenija Jaceniuka odmawia spłaty długu, ponieważ pieniądze te, jak podkreśla, były przysługą wyświadczoną uprzedniemu rządowi. Kijów oczekuje od Rosji obniżenia długu o 20 proc. jego wartości - o tyle, o ile zmniejszają Ukrainie długi inni wierzyciele prywatni. Kreml upiera się przy zwrocie całego długu i do tego terminowo.

Pod koniec listopada prezydent Putin zaproponował, aby Kijów spłacił dług w trzech ratach. Premier Jaceniuk odmówił i wskazał, że jego rząd poczeka ze spłatą kredytu do chwili, aż Kreml zgodzi się na jego restrukturyzację.

Jeśli Ukraina nie spłaci grudniowej raty kredytu w wysokości 3 mld dolarów, Rosja może w ciągu 10 dni pozwać Kijów przed sąd w Londynie. Ostatecznym terminem zapłaty byłby zatem 31 grudnia. Miedwiediew podjął już przygotowania do wszczęcia postępowania sądowego. Ukraiński rząd zareagował bez emocji: „Jesteśmy gotowi na proces sądowy ze stroną rosyjską”, powiedział premier Ukrainy.

Ekspert: Dobre widoki dla Rosji przed sądem

Wasilij Izkow, dyrektor wydziału rozwiązywania sporów firmy zarządzania inwestycyjnego Horizon Capital w Moskwie, uważa, że Rosja ma duże szanse na wygranie sprawy. - Ten dług nie jest uważany jako komercyjny. Rosja ma więc prawo do tych pieniędzy. Ukraina nie ma natomiast żadnych możliwości dochodzenia swoich racji na drodze sądowej – powiedział Izkow w rozmowie z DW. W jego opinii, Ukraina odczuje jeszcze boleśniej konsekwencje ekonomiczne tego procesu.

W prasie zagranicznej spekuluje się, czy na korzyść Ukrainy przed sądem może przemówić kwestia aneksji Krymu przez Rosję. Nie jest wykluczone, że sędziowie będą argumentowali, że Rosja jest winna Ukrainie pieniądze w ramach odszkodowania za zajęcie Krymu.

Prof. Michael Waibel, wykładowca na wydziale prawa międzynarodowego na uniwersytecie Cambridge powiedział w rozmowie z DW, że uważa to jednak za mało prawdopodobne. – W obecnym konflikcie rzeczywiście chodzi tylko o spłatę długu. Wątpię, aby inne sprawy jak aneksja Krymu, odegrały rolę w tym procesie.

Teoretycznie rząd w Kijowie musiałby ogłosić upadłość państwa. Ale Ukraina nie uważa sytuacji za tak krytyczną; nadzieję pokłada w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) Na początku grudnia MFW zmienił bowiem zasady wspierania państw. Zgodnie z nimi państwa takie jak Ukraina będą dalej otrzymywać pomoc finansową, chociaż nie wywiązują się ze swoich zobowiązań płatniczych wobec innych państw.

Rosyjski rząd zareagował ostrą krytyką na decyzję MFW. Minister finansów Siluanow nazwał decyzję Funduszu „stronniczą" i zapowiedział, że zaskarży ją do sądu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zadeklarował Ukrainie na początku 2015 roku kredyty wartości 17,5 mld dolarów.

Irina Filatowa / tł. Barbara Cöllen

Reklama