UE. Sankcyjne uderzenie w ropę z Rosji | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 04.05.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

UE. Sankcyjne uderzenie w ropę z Rosji

Unia Europejska szykuje się do – odroczonego o kilka miesięcy – embarga na ropę i produkty rafineryjne z Rosji. Uderza w kolejne banki. I zamierza wydłużyć swą sankcyjną „czarną listę” Rosjan.

– Chcemy, by Ukraina wygrała wojnę – podkreślała w środę (04.05.2022) Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, podczas debaty Parlamentu Europejskiego o Ukrainie. I przedstawiła projekt nowego pakietu sankcyjnego, który ma jeszcze mocniej „pozbawić gospodarkę Rosji zdolności do dywersyfikacji i modernizacji”. – Proponujemy wprowadzenie całkowitego zakazu importu całej rosyjskiej ropy. Postawmy sprawę jasno: nie będzie to łatwe – powiedziała Ursula von der Leyen.

Embargo do końca roku

Unia ma wycofać się z dostaw rosyjskiej ropy naftowej w ciągu sześciu miesięcy, a z importu produktów rafinowanych – do końca tego roku.

– W ten sposób maksymalizujemy presję na Rosję, a jednocześnie minimalizujemy szkody uboczne dla nas. Abyśmy mogli pomagać Ukrainie, nasza gospodarka musi pozostać silna – podkreślała von der Leyen.

Szczegóły projektu sankcji nie zostały ujawnione, ale wedle przecieków Węgry i Słowacja, jako kraje wyjątkowo uzależnione do ropy z Rosji oraz z trudnościami z w miarę szybkim znalezieniu alternatywnych dostaw, mogą liczyć na dodatkowe odroczenie embarga.

Podstawowa wersja, od której zaczną się teraz negocjacje w Brukseli zakłada 20 miesięcy odroczenia, co znaczyłoby, że Węgrzy i Słowacy mogliby, przynajmniej częściowo, importować ropę również w 2023 roku.

– Niektóre państwa członkowskie są silnie uzależnione od rosyjskiej ropy. Ale musimy po prostu nad tym popracować – powiedziała szefowa KE.

Nowy projekt sankcji zakłada odłączenie od systemu SWIFT kolejnych trzech banków, w tym Sbierbanku kontrolującego 37 proc. Rynku bankowego w Rosji. – Ponadto zakażemy trzem dużym rosyjskim nadawcom państwowym nadawania w Unii. Nie będą mogli rozpowszechniać swoich treści w UE w jakiejkolwiek formie; w telewizji kablowej, satelitarnej, internetowej, czy za pomocą aplikacji na smartfony – zapowiedziała Ursula von der Leyen.

Projekt wydłużenia „czarnej listy” Rosjan z zakazem wjazdu i zamrożonym majątkiem na terenie Unii obejmuje zarówno propagandystów, jak i „wysokich rangą oficerów wojskowych i inne osoby, które popełniły zbrodnie wojenne w Buczy i które są odpowiedzialne za nieludzkie oblężenie miasta Mariupol”. W najbliższych dniach okaże się, czy Unia, do czego wzywa m.in. Litwa, nałoży sankcje także zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Patriarcha Cyryl zapewnia propagandowe wsparcie Putinowi podczas wojny w Ukrainie.

– Kreml polega na księgowych, konsultantach i spindoktorach z Europy. Teraz to się skończy. Zakażemy świadczenia tych usług na rzecz firm rosyjskich – zapowiedziała szefowa KE.

Teraz rokowania 27 krajów

Projekt nowych sankcji trafił ostatniej nocy do 27 krajów Unii, ponieważ nie może wejść w życie bez ich jednomyślnej zgody. Ambicją Francuzów, którzy kierują w tym półroczu pracami Rady UE, jest uzyskanie zielonego światła dla sankcji do końca tego tygodnia, co, jak uprzedzają unijni dyplomaci w Brukseli, jest osiągalne, ale zarazem niegwarantowane. Sankcje mają być zatwierdzone bez czekania na szczyt przywódców 27 krajów Unii, lecz w negocjacjach ambasadorów państw Unii w Brukseli, które potem tylko formalnie i na odległość zatwierdziłyby ich rządy.

O ile ogólna zgoda Unii na odroczone embargo na ropę jest bardzo bliska, jednak szykują się trudne rokowania o okresach przejściowych. Słowacy podczas konsultacji w Komisji Europejskiej w ostatni weekend mieli wysuwać postulat aż czteroletniego okresu przejściowego, a część naszych rozmówców z innych krajów przekonywała, że „do pomyślenia jest okres dwuletni”. A skoro Komisja zaproponowała mniej, więc Bratysława może próbować wyszarpać więcej. – Cały proces zastępowania rosyjskiej ropy potrwa kilka lat – powtórzył przedwczoraj słowacki minister gospodarki Richard Sulik.

Podobną grę o wydłużenie odroczenia embarga na ropę wspólnie ze Słowakami mogą podjąć Węgrzy. Unijni dyplomaci od tygodni podkreślają kontrast między publicznymi wypowiedziami władz w Budapeszcie, które mogłyby sugerować nawet polityczną niechęć do antyrosyjskich restrykcji gospodarczych, a podejściem zakulisowej węgierskiej dyplomacji w Brukseli, która – podczas konsultacji o embargu relacjonował jeden z naszych rozmówców – na chłodno, a nawet „konstruktywnie” szuka technicznych rozwiązań sankcyjnych akceptowalnych dla Węgrów.

Jednak okresy przejściowe zaoferowane Węgrom i Słowakom to ryzyko, że złagodzeń embarga na ropę zaczną dla siebie żądać również inne kraje. Pierwsze takie sygnały czy też spekulacje dyplomatów dotyczą Bułgarii oraz Czech, choć żaden z tych krajów na razie formalnie nie postawił takiego warunku dla zgody na nowy pakiet sankcyjny.

Czy embargo na ropę z wyjątkami dla Słowaków, Węgrów i może jakichś dodatkowych krajów nie niszczy unijnej jedności sankcyjnej wobec Rosji? Politycznie optymalnym rozwiązaniem byłyby identyczne sankcje zastosowane w tym samym czasie przez 27 krajów UE. Ale z drugiej strony, jak tłumaczą unijni obrońcy zaproponowanego dziś rozwiązania, najważniejsze jest, że Unia nawet przy dodatkowych okresach przejściowych dla paru krajów zamierza w prawnie wiążący sposób zobowiązać się do odejścia od rosyjskiej ropy w bliskiej przyszłości.

Amerykańska sekretarz skarbu Janet Yellen w kwietniu namawiała Unię do unikania prostego embarga na ropę, które – jak obawiają się USA – może mocno podbić światowe ceny na ropę. W zamian Yellen podsuwała pomysły limitów cenowych na rosyjski surowiec czy też sankcyjnych ceł, a również Komisja Europejska początkowo optowała za taką wersją. Ostatecznie zwyciężył pogląd, że odroczone embargo będzie najskuteczniejszym działaniem UE uderzającym w kiesę Kremla.

Pomysł zakazów importowych z wyjątkami, a konkretnie dłuższymi okresami przejściowymi dla niektórych krajów, może w najbliższych tygodniach wrócić w Brukseli w rozmowach o sankcyjnych ograniczeniach w imporcie rosyjskiego gazu. O ile Polska deklaruje, że jest w stanie uniezależnić się od tego surowca do końca tego roku, Niemcy w marcu przedstawiły swój własny plan niemal całkowitego uniezależnienia się od gazu z Rosji do połowy roku 2024. Embargo z różnymi harmonogramami dla różnych krajów Unii miałby osłabiony efekt, ale jednocześnie, podobnie jak teraz z ropę, byłoby prawnym, a nie tylko politycznym zobowiązaniem Unii do odejścia od gazu z Rosji.

Unia przed lutową napaścią Rosji na Ukrainę importowała z Rosji od 3 mln do 3,5 mln baryłek ropy dziennie, co oznaczała prawie 400 mln dolarów w płatnościach za każdy dzień, jak wylicza brukselski ośrodek Bruegel. To stanowi około 27 proc. unijnego importu ropy naftowej. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej w 2021 roku przychody z ropy i gazu stanowiły 45 proc. rosyjskiego budżetu.

Co z atomem?

Niemcy są wśród krajów Unii postulujących włączenie do sankcji rozwiązań wymierzonych w energetykę jądrową. Niektóre elektrownie w Unii (głównie w krajach byłego bloku radzieckiego) są obecnie uzależnione od paliwa z Rosji. A z kolei Francja eksportuje do Rosji towary związane z branżą energii atomowej. Jednak bardzo prawdopodobne, że te kwestie zostaną przesunięte do przyszłych negocjacji o następnym, siódmym pakiecie sankcyjnym.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>