Uchwała Sejmu: „Zadośćuczynienie” zamiast reparacji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 14.09.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Uchwała Sejmu: „Zadośćuczynienie” zamiast reparacji

Sejm przyjął uchwałę wzywającą Niemcy do przejęcia finansowej odpowiedzialności za polskie straty wojenne. Misję przekonania Berlina otrzymał Dariusz Pawłoś – posłowie poparli jego kandydaturę na ambasadora.

W Sejmie 50. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a RFN 14 września 1972 roku minęła pod znakiem relacji z Niemcami.

Posłowie patrzyli zarówno w dalszą przeszłość – przyjmując uchwałę ws. zadośćuczynienia za straty podczas II wojny światowej – jak i w przyszłość – popierając kandydaturę Dariusza Pawłosia na stanowisko ambasadora RP w Berlinie.

Większością 419 z 438 głosów Sejm przyjął przygotowaną przez Prawo i Sprawiedliwość uchwałę, która pierwotnie mówiła o „reparacjach” od Niemiec, a w kształcie ostatecznie przyjętym po dyskusji i poprawkach traktuje o „zadośćuczynieniu”. Sejm w uchwale wzywa rząd Niemiec do przyjęcia „odpowiedzialności politycznej, historycznej, prawnej oraz finansowej” za polskie straty wojenne.

W trakcie debaty poseł-sprawozdawca Arkadiusz Mularczyk z PiS apelował o możliwie szerokie poparcie. – To da państwu niemieckiemu informację, że te działania (żądania wobec Niemiec - red.) mają mocny mandat polityczny oraz są wynikiem konsensusu politycznego w Polsce – mówił Mularczyk.

Czarno-białe zdjęcie ruin domów w Warszawie w 1945 r.

Rzad PiS domaga się od Niemiec reparacji za zniszczenia wojenne. Na zdjęciu ruiny Warszawy w 1945 r.

1 września br. zespół pod kierownictwem Mularczyka opublikował raport o polskich stratach wojennych i oszacował je na 6 bln 200 mld złotych. Polski rząd zapowiedział wysłanie Niemcom noty dyplomatycznej w tej sprawie. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział po publikacji raportu, że dla Berlina sprawa reparacji jest zamknięta.

Kompromisowy tekst uchwały

Choć uchwała otrzymała szerokie poparcie posłów, to jej przyjęcie poprzedziła intensywna debata. Klub Koalicji Obywatelskiej we własnym projekcie domagał się uwzględnienia żądań reparacyjnych także wobec Rosji jako spadkobierczyni ZSRR. – Powinniśmy równo traktować obydwu agresorów – mówił Rafał Grupiński z KO.

Koalicja Polska - PSL w swoim projekcie chciała od Niemiec zadośćuczynienia, a nie reparacji. – Nie ma żadnego trybunału międzynarodowego, do którego Polska mogłaby się zwrócić w tej sprawie – mówił Władysław Teofil Bartoszewski. – Trzeba skoncentrować się na grze polityczno-dyplomatycznej, żeby od strony niemieckiej otrzymać jakiekolwiek odszkodowania lub zadośćuczynienia, bo jest to możliwe tylko na drodze bilateralnej – mówił.

Przyjęta uchwała jest efektem kompromisu wobec tych dwóch projektów. Zamiast „reparacji” jest w nim mowa o domaganiu się „odszkodowania” od Niemiec. Tekst wzywa też do „określenia i przedstawienia niezbędnego szacunku, który będzie podstawą podjęcia odpowiednich działań wobec Federacji Rosyjskiej”.

Krytyka ze strony opozycji

Mimo kompromisu uchwała spotkała się z krytyką ze strony opozycji. Część posłów zwracała uwagę, że Sejm już raz – w 2004 r. – podjął uchwałę w sprawie reparacji, a mimo tego kolejne rządy niewiele w tej kwestii zrobiły.

– To jest kwestia na lata. To nie jest kwestia na jutro i pojutrze. To nie jest kwestia na dyskusję przed najbliższymi wyborami – mówił poseł KO Paweł Kowal i dodał: – To jest szczególny czas, kiedy spójność NATO, UE, koalicji antyputinowskiej jest kwestią absolutnie zasadniczą.

– Dlaczego teraz, w przededniu kampanii wyborczej zdjęto reparacje z zakurzonej półki? – pytał poseł Lewicy Adrian Zandberg. Krystian Kamiński z Konfederacji krytykował z kolei: – Ta uchwała to teatr, żeby przykryć problemy wewnętrzne. Inflacja, brak węgla, drożyzna, wysokie raty kredytów.

Posłowie PiS replikowali, że to odpowiedni moment na podniesienie kwestii reparacji. – Dzisiaj następuje bankructwo tego mocarstwa moralnego (Niemiec) m.in. za stworzenie warunków Rosji do ataku na Ukrainę – mówił Radosław Fogiel z PiS. – Musimy ten proces wspomóc i wykorzystać i dać MSZ potężne narzędzie dyplomatyczne, jakim jest uchwała Sejmu.

Zadanie dla nowego ambasadora

Człowiekiem, który dostarczy niemieckiemu rządowi notę dyplomatyczną ws. strat wojennych – jeśli taka powstanie – będzie najprawdopodobniej Dariusz Pawłoś. Sejmowa komisja spraw zagranicznych zaakceptowała bowiem jego kandydaturę na pozycję nowego ambasadora RP w Berlinie. Ostateczną decyzję w sprawie obsadzenia placówek dyplomatycznych podejmuje prezydent. Pawłoś jest dyrektorem zarządzającym Polsko-Niemieckiej Wymiany Młodzieży, wcześniej pracował też na placówce w Berlinie.

Zdjęcie przedstawia Dariusza Pawłosia patrzącego w stronę kamery

Dariusz Pawłoś, kandydat na stanowisko ambasadora RP w Berlinie

– Polska ma prawo domagania się zadośćuczynienia za doznane ze strony niemieckiego państwa krzywdy – powiedział Pawłoś podczas prezentacji przed posłami. – Polska oczekuje od Niemiec, że raport (o stratach wojennych) zainicjuje otwarty i merytoryczny dialog między naszymi krajami, który doprowadzi do rozstrzygnięcia kwestii reparacji – dodał.

Wśród swoich przyszłych priorytetów Dariusz Pawłoś wymienił m.in. współpracę dwustronną w zakresie gospodarki i polityki bezpieczeństwa, politykę historyczną, wspieranie Polonii i Polaków w Niemczech, kształtowanie pozytywnego obrazu Polski oraz zakończenie w przyszłym roku budowy ambasady RP w Berlinie.

Wiceminister spraw zagranicznych Szymon Sękowski vel Sęk rekomendował kandydaturę Pawłosia i podkreślał między innymi jego doświadczenie w zakresie dyplomacji publicznej. – Tej kompetencji na stanowisku w Berlinie bardzo potrzebujemy – mówił. Pawłoś zapowiedział zaangażowanie się w kampanię informacyjną o polskich stratach wojennych oraz w kwestię budowy w Berlinie pomnika polskich ofiar wojny

Podczas dyskusji wiceminister Szynkowski vel Sęk dodał, że liczy na kontynuację przez Pawłosia misji poprzedniego ambasadora Andrzeja Przyłębskiego, który na początku roku poprosił o zwolnienie ze stanowiska. Jednak posłowie opozycji krytycznie odnosili się do spuścizny byłego ambasadora. – Jako posłowie KO źle oceniamy pracę ambasadora Przyłębskiego (...) i myśmy liczyli na zapowiedź zmian i korekt – mówił Paweł Kowal z KO.

Ma doświadczenie w Niemczech

Pawłoś podkreślał swoje wieloletnie doświadczenie w pracy w Niemczech. – Dzięki współpracy przez ponad dziesięć lat z prof. Władysławem Bartoszewskim miałem okazję poznać mnóstwo niemieckich polityków, zarówno szczebla landowego, jak i najwyższe władze – mówił. Pochlebnie ocenił dorobek ambasadora Przyłębskiego, który wcześniej był jego szefem na placówce w Berlinie: – Prof. Przyłębski był znakomitym dyplomatą w wielu obszarach i jego dyplomację ciężko będzie powtórzyć.

W marcu br. Pawłoś objął stanowisko dyrektora zarządzającego Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży. Wcześniej był pracownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ostatnio na stanowisku zastępcy dyrektora Departamentu Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej. W latach 2017-2021 był rzecznikiem prasowym Ambasady RP w Berlinie i kierownikiem Referatu ds. Komunikacji i Dyplomacji Publicznej. Wcześniej przez ponad 20 lat działał na rzecz Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, którą od 2008 do 2017 r. kierował jako przewodniczący zarządu fundacji.