Tureccy imigranci w Niemczech preferują SPD, polscy chadecję | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 17.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Tureccy imigranci w Niemczech preferują SPD, polscy chadecję

Imigranci w Niemczech wybierają z reguły SPD. Inaczej wyborcy pochodzący z Polski, Bułgarii i Rumunii – ci stawiają na CDU.

Żadna z niemieckich partii nie jest tak nielubiana wśród tureckich imigrantów jak CDU i CSU. Tylko około 6 procent obywateli Niemiec tureckiego pochodzenia jest gotowych głosować na chadecję, wykazało badanie przeprowadzone na zlecenie Rady Rzeczoznawców Niemieckich Fundacji na rzecz Integracji i Imigracji (SVR). Aż 70 procent wyborców w tej grupie jest przekonanych do SPD.

Prawie 6 mln wyborców

Klasycznymi wyborcami, na których nastawiają się niemieckie partie polityczne, to przedsiębiorcy, emeryci, wolni strzelcy, robotnicy, ludzie interesujący się ochroną środowiska. Mało która z partii myśli natomiast o wyborcach z niemieckim paszportem, ale korzeniami innymi, niż niemieckie. A jest to niebagatelna grupa – 5,8 mln imigrantów żyjących w Niemczech jest uprawnionych do udziału w wyborach. Tendencja rośnie.

Faworytką wśród osób pochodzących z krajów dawnych gastarbeiterów jest ciągle wywodząca się z ruchu robotniczego SPD. Na popularności traci natomiast chadecja, którą tradycyjnie preferowali tzw. późni przesiedleńcy z Rosji. Ci wyborcy sympatyzują teraz raczej z mniejszymi partiami, takimi jak partia Lewicy czy Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Deutschland Proteste von Russlanddeutschen für mehr Sicherheit (picture alliance/dpa/M. Eich)

Późni przesiedleńcy z dawnych republik sowieckich nie podzielają polityki imigracyjnej Angeli Merkel (CDU)

Wierni chadecji pozostają natomiast imigranci z krajów unijnych, którzy po rozszerzeniu UE na wschód osiedlili się w Niemczech. Do tej grupy o „raczej konserwatywnych zapatrywaniach” zaliczają się przede wszystkim obywatele Niemiec pochodzący z Polski, Bułgarii i Rumunii. 

Nie będziecie tylko płacili podatków"

Pełnomocniczka rządu federalnego ds. integracji Aydan Özoguz (SPD) jest przekonana, że aby dotrzeć do tych wyborców, trzeba się do nich bezpośrednio zwracać. Udanym przykładem jest, jej zdaniem, kampania na rzecz naturalizacji prowadzona przez jej partyjnego kolegę Olafa Scholza. Burmistrz Hamburga porozsyłał do tysięcy imigrantów osobiste listy, w których zachęcał ich do przyjęcia niemieckiego obywatelstwa.

„Po naturalizacji nie tylko płacilibyście Państwo, tak jak dotąd, podatki. Mielibyście też prawo współdecydować, w jaki sposób miasto ma wydawać te pieniądze” – pisał Scholz. Liczba podań o naturalizację wyraźnie od tego czasu wzrosła.

Deutschland Integration Migranten Programm Wirtschaft integriert (picture-alliance/dpa/A. Dedert)

(od l.) Merhaw, Khaleb i Fawzi nie mają jeszcze czynnego prawa wyborczego

Aydan Özoguz przekonuje też pomysł utworzenia grupy roboczej „Zieloni muzułmanie”, wysunięty przez partię Zielonych z Nadrenii Północnej-Westfalii. – „Zieloni muzułmanie”, sympatyczna gra słów – mówi pełnomocniczka. Zielony jest kolorem wyznawców islamu.

Z czasem preferencje się zmieniają

Badanie przynosi wprawdzie informacje o tym, jakie partie preferują imigranci i ich dzieci. Nie odpowiada jednak na pytanie, dlaczego?

– W naszych badaniach wychodzimy z założenia, że przynajmniej w pierwszych latach imigracji ważną rolę odgrywa polityka migracyjna prowadzona przez daną partię – mówi dyrektor SVR Cornelia Schu.

Jest to logiczne. Kto nie zna jeszcze swojego statusu, kto może później chciałby ściągnąć do siebie rodzinę, sympatyzuje z partią, której program najbardziej odpowiada jego sytuacji życiowej.

Cornelia Schu jest jednak zdania, że kiedy ta faza dobiega końca a imigrant odnalazł się w nowym kraju, nastawienie partii do imigracji przestaje być pierwszoplanowe.

Dzieci myślą już inaczej

Podczas rozmów z dziećmi i wnukami imigrantów Özoguz zaobserwowała, że ich nastawienie do polityki imigracyjnej prowadzonej przez kanclerz Merkel jest podobne do tego, jakie reprezentuje gros społeczeństwa.

Całkowicie otwarta pozostaje natomiast kwestia, ilu uchodźców, którzy od 2015 roku przybyli do Niemiec, zostanie w tym kraju i otrzyma niemiecki paszport; jakie będą ich sympatie wyborcze i czy ktokolwiek będzie jeszcze pamiętał wtedy rozpętaną przez CSU burzliwą dyskusję na temat „górnej granicy” liczby przyjmowanych uchodźców.

Na potrzeby badania przepytano między marcem i sierpniem 2015 blisko 5400 osób w całych Niemczech, w tym 4 tys. osób cudzoziemskiego pochodzenia.

dpa / Elżbieta Stasik