TTIP nie taki straszny, jak go malują? | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 23.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

TTIP nie taki straszny, jak go malują?

Demonizowana przez wielu ludzi umowa o wolnym handlu USA UE jest tematem dwóch kongresów, przedstawicieli gospodarki i SPD w Berlinie. Pomimo krytyki TTIP budzi jednak nadzieje.

Przeciwnikom TTIP nie podoba się, że „negocjacje nie są transparentne”. To prawda, że obrady nie odbywają się na forum publicznym, podobnie zresztą jak posiedzenia zarządu Greenpeace, partii Lewica, czy też Zielonych. Ważne, że potem się te informacje upublicznia i to już ma miejsce.

Sądy arbitrażowe

„Międzynarodowe sądy arbitrażowe, odbierają moc parlamentom narodowym” – uważają przeciwnicy TTIP. Sądy arbitrażowe nie mogą unieważniać ustaw. Dysponują jednak uprawnieniami do przyznawania odszkodowań. Ale to jest już możliwe w oparciu o inne porozumienia. Na przykład koncern Vattenfall, powołując się na Kartę Energetyczną, wniósł sprawę przeciwko rezygnacji Niemiec z energetyki jądrowej. Poza tym Vattenfall zawarł ugodę z rządem Niemiec przed międzynarodowym sądem arbitrażowym, w związku z narzuceniem elektrowni węglowej Hamburg-Moorburg coraz surowszych według niego wymagań dotyczących ochrony środowiska. Trzecia sprawa, wniesiona przez indyjskiego inwestora, zakończyła się fiaskiem. Więcej postępowań przeciwko Niemcom przed sądami arbitrażowymi nie miało jak dotąd miejsca.

Zadaniem sądów arbitrażowych jest ochrona inwestorów przed arbitralnością państwa. Przedstawiciele niemieckiego przemysłu jak prezes niemieckiego Związku Przemysłu Samochodowego Matthias Wissmann, nie mają nic przeciwko tym sądom.

TTIP transatlantisches Wirtschaftsforum

Transatlantyckie Forum Gospodarcze w Berlinie. Od lewej: Eric Schweitzer (DIHK), minister gospodarki Sigmar Gabriel (SPD) oraz prezes BDI Ulrich Grillo, 23.02.2015

„Rezygnacja z ochrony inwestorów byłaby poważnym strategicznym błędem; dla Europejczyków równałoby się to strzeleniu gola do własnej bramki, bo ponad połowa spraw wnoszonych do sądów arbitrażowych na świecie, to skargi europejskich, również niemieckich firm, w dużej mierze firm średniej wielkości, przeciwko innym na świecie, które np. wycofują się z inwestycji.

W przypadku TTIP przede wszystkim USA obstają przy ochronie inwestorów, ponieważ nie ufają systemom prawnym w niektórych krajach Europy Południowo-Wschodniej.

Szanse dla średniej przedsiębiorczości

Przeciwnicy umowy o wolnym handlu twierdzą, że „korzyści z TTIP miałby wyłącznie wielki przemysł”. Nie jest to zgodne z prawdą: średnia przedsiębiorczość ma wprawdzie, w przeciwieństwie do przemysłu, problemy z sądami arbitrażowymi przede wszystkim z powodu wysokich kosztów procesowych. Z drugiej strony jednak prezes Federalnego Stowarzyszenia Małej i Średniej Przedsiębiorczości (BVMW) Mario Ohoven jest przekonany, że również niemieckie firmy średniej wielkości będą w dużej mierze odnosić korzyści z TTIP”, ponieważ wiele średnich firm, żyjących z eksportu będzie miało łatwiejszy dostęp do amerykańskiego rynku. Jednym z celów TTIP jest bowiem nie tylko zniesienie ceł, lecz również innych barier handlowych. Jednym z przykładów jest dopuszczenie żółtych i czerwonych świateł kierunkowskazów w samochodach na europejskich i amerykańskich drogach albo wzajemne uznanie testów wypadkowych (Crashtests).

A co ze standardami konsumenckimi?

„Przeciwnicy TTIP są przekonani, że „po zawarciu umowy USA z UE obniżeniu ulegną standardy konsumenckie”. Oznaczałoby to, że w USA mamy do czynienia ze znacznie niższymi standardami konsumenckimi. Knut Brünjes z niemieckiego Ministerstwa Gospodarki temu zaprzecza. Twierdzi, że w USA, w produkcji ekologicznych wyrobów mięsnych, obowiązują np. ostrzejsze przepisy dotyczące stosowania antybiotyków.

„Stosowanie antybiotyków w produktach ekologicznych ‘organic products' jest w USA zakazane, w Niemczech nie”. Również słynne już „amerykańskie chlorowane kurczaki”, czerwona płachta na przeciwników wolnego handlu, kryją w sobie mniejsze ryzyko zachorowań z powodu skażonego drobiu niż europejskie kurczaki. Ostrzejsze przepisy obowiązują też w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym.

Pomimo to wielu krytyków nadal sprzeciwia się umowie TTIP. Jeżeli nie dojdzie do zawarcia tej umowy, w przyszłości nie UE i USA będą ustalać światowe standardy konsumenckie, lecz wspólnie z USA inni globalni gracze jak choćby Chiny.

tagesschau.de / Iwona D. Metzner