Trzy lata od niemieckiego zwrotu energetycznego. Cele klimatyczne nadal zagrożone | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 30.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Trzy lata od niemieckiego zwrotu energetycznego. Cele klimatyczne nadal zagrożone

30 czerwca 2011 rząd Niemiec podjął decyzję o rezygnacji z energii jądrowej. Był to nowy impuls dla już reformowanej polityki energetycznej. Mimo to emisja CO2 rośnie nadal. Minister środowiska podejmuje rękawicę.

Szok po katastrofie w Fukushimie odczuwalny był także w Niemczech. Trzy lata temu ówczesny konserwatywno-liberalny rząd Angeli Merkel zdecydował się przyjąć nowy kurs w polityce energetycznej – wcześniejszą niż pierwotnie planowano i definitywną rezygnację z energii jądrowej. Rozpoczęte już przestawianie zaopatrzenia w energię na odnawialne źródła nabrało rozpędu, cały zwrot w polityce energetycznej został przyspieszony i uintensywniony.

Cel: obniżenie efektu cieplarnianego o 80-95 procent

Już rok przed Fukushimą, w 2010 rząd Niemiec postawił sobie ambitne cele. Do 2020 roku Niemcy mają zmniejszyć emisję CO2 o 40 procent w porównaniu do roku 1990. Do roku 2050 o 80-95 procent.

Cele te zamierza osiągnąć także obecny rząd wielkiej koalicji. W praktyce oznacza to obniżenie do 2020 roku zapotrzebowania na energię elektryczną ze strony przemysłu, komunikacji i na cele ogrzewcze o 20 procent i o 50 procent do roku 2050. Jednocześnie w rosnącym stopniu popyt na energię ma być pokrywany z odnawialnych źródeł. Dzięki zielonej energii rząd w Berlinie chce stopniowo rugować szkodliwe dla środowiska pozyskiwanie energii ze źródeł kopalnianych. Koncepcja polityki energetycznej przewiduje, że udział odnawialnych źródeł energii w całkowitym pokryciu zapotrzebowania na prąd wzrośnie z dzisiejszych 13 procent do 18 w roku 2020 i 60 procent w 2050.

Integracyjny sukces

Znakomicie przebiega jak dotąd integrowanie zielonej energii w politykę energetyczną. Udział energii z odnawialnych źródeł pokrywa już około 26 procent całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną. W 2010, rok przed Fukushimą, było to jeszcze tylko 17 procent.

Instalacje wiatrowe i fotowoltaiczne, elektrownie na biomasę produkują tyle samo energii, ile produkowało osiem wyłączonych reaktorów jądrowych. O braku energii nie ma w Niemczech mowy. Wręcz przeciwnie: w porównaniu do 2010 roku eksport energii nawet wzrósł.

Do 2020 roku rząd zamierza zwiększyć udział zielonej energii w całkowitej produkcji energii elektrycznej do 35 procent. W 2050 roku ma to być już 80 procent. Dla osiągnięcia postawionych przez rząd celów klimatycznych eksperci zalecają jednak jeszcze większą rozbudowę i jeszcze większy udział energii ze źródeł odnawialnych. Aktualna analiza przygotowana na zlecenie ministerstwa środowiska mówi o koniecznym 95-procentowym udziale zielonej energii do 2050 roku.

Infografik Erneuerbare Energien in der deutschen Stromversorgung

Udział zielonej energii w zaopatrzeniu w energię elektryczną w Niemczech

Elektrownie węglowe największym zagrożeniem

Ekspertów ds. energii niepokoi przede wszystkim wzrost znaczenia energii węglowej. Załamanie się cen certyfikatów na CO2 w europejskim handlu emisjami spowodowało, że szczególnie niebezpieczna dla klimatu energia węglowa znowu stała się opłacalna i zaczęła wypierać z rynku mniej groźne elektrownie gazowe. – Trwa proces odejścia od energii jądrowej, także rozbudowa odnawialnych źródeł, ale nie taki jak trzeba jest stosunek elektrowni węglowych i gazowych – mówi Patrick Graichen, dyrektor berlińskiego think tanku „Agora Energiewende”.

Handel certyfikatami emisyjnymi uważany jest za istotny wkład w niemiecki zwrot energetyczny. Obecnie tona CO2 kosztuje około 5 euro. – Liczyliśmy na 25-30 euro i do takiej wysokości muszą podskoczyć ceny certyfikatów – domaga się Graichen.

Konieczne dodatkowe kroki

Deutschland Bundesumweltministerin Barbara Hendricks

Minister ochrony środowiska Barbara Hendricks

Dla osiągnięcia postawionych sobie celów klimatycznych rząd Niemiec zamierza zmniejszyć do 2020 roku emisję CO2 o 21 procent, z 951 mln ton CO2 w 2013 roku do 749 mln ton. – Dotychczas podjęte kroki nie wystarczą – ostrzega już dzisiaj minister środowiska Barbara Hendricks (SPD). Przeprowadzone przez resort analizy wykazały, że podjęte dotąd kroki pozwolą na zmniejszenie poziomu emisji CO2 do 2020 roku tylko o 12 procent.

Barbara Hendricks planuje przygotowanie do listopada 2014 ponadresortowego „programu akcyjnego ochrona klimatu 2020”. Za najważniejsze polityk SPD uważa naprawę europejskiego systemu handlu emisjami i przebudowę gospodarki energetycznej. Istotny potencjał dostrzega też w ogrzewaniu budynków i komunikacji.

Ekspert ds. energii Patrick Graichen jest przekonany, że osiągnięcie celów klimatycznych będzie związane z „wycofaniem się na długo z węgla”. Procesem tym trzeba jednak kierować. – Trzeba wyraźnie sygnalizować, jak długo i które elektrownie węglowe mogą jeszcze pracować a kiedy powinny zostać wyłączone – wyjaśnia. Nie widzi jednak, żeby toczyły się już prace nad osiągnięciem „konsensusu węglowego”. – Dotąd polityka nie ma tego jeszcze na tapecie, ale jestem pewien, że stanie się to w nadchodzących latach – podkreśla szef energetycznego think tanku.

Gero Rueter / Elżbieta Stasik