Triumf Erdogana. UE przyparta do muru | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Triumf Erdogana. UE przyparta do muru

Reakcje Brukseli na triumf wyborczy Erdogana w Turcji są ostrożne. Nic dziwnego: UE potrzebuje pomocy Turcji w uporaniu się z kryzysem migracyjnym.

Türkei - Erdogan

Recep Tayyip Erdoğan

Oficjalne stanowisko UE wobec zwycięstwa Partii Sprawiedliwości i Pokoju (AKP) w wyborach parlamentarnych w Turcji cechuje starannie wyważona wstrzemięźliwość. Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini pochwaliła zaufanie tureckiego elektoratu do procesu demokratycznego, czego dowodem jest wysoka frekwencja wyborcza. Aby móc właściwie ocenić przebieg wyborów, trzeba będzie poczekać na raport obserwatorów OBWE, oświadczyła. Jej wypowiedź była utrzymana w tonie suchej, dyplomatycznej poprawności.

Türkei Wahlerfolg Erdogan Unterstützer Symbolbild

W kampanii wyborczej Erdogan stylizował się na obrońcę praw szarego człowieka i dobrze na tym wyszedł

W podobnym duchu wypowiedział się przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. - Mam nadzieję, że Erdogan wykorzysta bezwzględną większość głosów do stworzenia bardziej umiarkowanej formy rządów, przezwycięży polaryzowanie kraju i, przede wszystkim, okaże ustępliwość w kwestii kurdyjskiej, co jest ważne dla stosunków Turcji z UE - powiedział Schulz. Nawiązując do nadchodzących rozmów ws. kryzysu migracyjnego wyraził nadzieję, że premier Turcji Ahmet Davutoglu okaże się teraz bardziej odprężony, jednak: "Będą to rokowania równych partnerów, żadnej ze stron nie uda się przeforsować wszystkich żądań". Jak wyjaśnił Schulz w wywiadzie dla Deutsche Welle, potrzebujemy Turcji do przezwyciężenia kryzysu migracyjnego a Turcja potrzebuje nas do rozluźnienia polityki wizowej, co jest ważne dla tureckiej gospodarki.

"Jesteśmy na łasce Erdogana"

Przewodniczący komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok nie owija słów w bawełnę. - Turcja już w ciągu dwóch ubiegłych lat, a nie dopiero w ostatnich tygodniach, coraz bardziej oddalała się od państwa prawa - stwierdził Brok w wywiadzie dla rozgłośni rbb Inforadio. Czy podczas wyborów nie doszło do żadnych manipulacji, to się dopiero okaże, ale nie ma w tej chwili żadnych informacji wskazujących na generalne oszustwo, dodał Brok. W jego przekonaniu Erdogan zadał wyborcom pytanie, czy wolą jego, czy też kraj pogrążony w chaosie i ten prosty chwyt się mu opłacił, bo większość wyborców opowiedziała się za stabilnością.

Na zbliżające się rokowania UE z Turcją ws. kryzysu migracyjnego Brok zapatruje się sceptycznie: - Nie uda nam się uporać z tym problemem bez Erdogana, który ma w tej chwili więcej asów w rękawie. Europejczycy muszą z nim współpracować zarówno w tej sprawie, jak i w sprawie zakończenia wojny domowej w Syrii. Turcja jest uczestnikiem wielostronnych rozmów ws. Syrii w Wiedniu i bez niej nie uda się wypracować tam żadnego rozwiązania. - Wiele zależy od łaski Erdogana, od tego, czy dojdzie w nim do głosu rozsądek. To on zadecyduje o tym, czy podczas rozmów ws. Syrii ich uczestnicy będą gotowi do kooperacji - stwierdził Brok. Nie jest to wygodna pozycja przetargowa dla UE.

Rachunek za bezczynność

- W tych wyborach UE wystawiono rachunek za przymykanie przez nią latami oczu na problemy Turcji - powiedziała przewodnicząca frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim Rebecca Harms. W jej przekonaniu państwa unijne nie powinny w żadnym wypadku ignorować niepokojących zjawisk i wypadków, do których doszło w trakcie kampanii wyborczej i podczas samych wyborów w Turcji. - Cały proces wyborczy nie spełniał kryteriów demokratycznych - oświadczyła Harms, wskazując na liczne przypadki demolowania biur prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) i stosunek władz do przedstawicieli opozycji po zamachach bombowych w Ankarze. Zdaniem polityk Zielonych "Erdogan i jego partia stworzyli klimat pełen niepewności i obaw", co w sumie mu się opłaciło.

Türkei Wahlerfolg Erdogan Unterstützer Symbolbild

Czy to początek tureckiej odmiany kultu jednostki?

W jakim stopniu UE może pozwolić sobie na ustępstwa wobec Erdogana podczas rozmów nt. kryzysu migracyjnego? Trzeba z nim mówić wprost, jasno zaznaczając swoje stanowisko, twierdzi Rebecca Harms. Jej zdaniem należy powrócić do sprawy przyjęcia Turcji do UE. Tym bardziej, że taka obietnica już padła. Z drugiej strony posłanka Zielonych do PE nie uważa za zbyt mądre podnoszenia teraz w rozmowach kwestii praworządności w Turcji po tym, jak latami UE nie była zainteresowana dialogiem.

UE wolałaby rząd koalicyjny

"Rząd wielkiej koalicji w Ankarze wyszedłby bardziej naprzeciw życzeniom UE", powiedział Sinan Ülgen z think tanku Carnegie Europe. Przez uzyskanie przez partię AKP bezwzględnej większości głosów w parlamencie pozycja przetargowa rządu tureckiego bardzo się wzmocniła. Nie osłabia jej nawet kryzys migracyjny, ponieważ nie odegrał on praktycznie żadnej roli w kampanii wyborczej. W rezultacie Ankara może teraz spokojnie czekać na pierwszy ruch ze strony UE i odpowiednio nań zareagować.

Jego kolega Marc Pierini także sceptycznie zapatruje się na rozwój stosunków pomiędzy Brukselą i Ankarą. - Już podczas kampanii wyborczej w UE pojawiły się liczne głosy ostrzegające przed polaryzowaniem Turcji przez Erdogana, wytykające mu zamykanie redakcji niewygodnych gazet i temu podobne. Takie działania nie mają nic wspólnego z liberalną demokracją w duchu UE - uważa Pierini, były ambasador UE w Ankarze. Jest przekonany, że stosunki UE z Turcją wkraczają obecnie w trudną fazę. Pierini skrytykował też postawę UE wobec Turcji w ostatnich latach. Zarzuca unijnym politykom, że źle rozegrali tę partię. W rezultacie "będziemy teraz zmuszeni działać jak na tureckim bazarze". Dojście do porozumienia nie będzie łatwe, bo Erdogan po swoim zwycięstwie wyborczym nie czuje u siebie żadnego nacisku politycznego.

Barbara Wesel

Reklama