Transmisja z Księżyca czy z Hollywood? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 20.07.2009
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Transmisja z Księżyca czy z Hollywood?

Czterdzieści lat temu, 20 lipca 1969 roku o godzinie 16:50:35 czasu UTC, Neil Armstrong postawił stopę na pokrytej księżycowym pyłem powierzchni Srebrnego Globu, czy... studia 2B w Hollywood?

Mały krok... czy wielkie kłamstwo?

Mały krok... czy wielkie kłamstwo?

To chyba najsłynniejsza i wciąż żywa teoria spiskowa. Jej zwolennicy wciąż upierają się, że amerykańscy astronauci nigdy nie wylądowali na Księżycu, a cały program Apollo był mistyfikacją. Wystarczy jednak wbić hasło: "Teorie spiskowe o lądowaniu Apollo na Księżycu", aby otrzymać przekonującą odpowiedź na wszystkie zarzuty podnoszone przez niedowiarków.

Dlaczego ludzie nie wierzą, że "Orzeł" wylądował?

Michael Collins jeden z uczestników misji Apollo 11

Michael Collins, jeden z uczestników misji Apollo 11

Nie wylądował na Księżycu, bo nigdy nie oderwał się od Ziemi! Lot Apollo 11 zrealizowano w hollywoodzkim studio na zlecenie NASA, a reżyserami tego spektaklu mieli być ponoć Stanley Kubrick i Billy Wilder. Oni sami, co prawda, nigdy się do tego nie przyznali, ale kto chciałby się przyznać dobrowolnie do oszustwa za fantastyczne honorarium? Norman Mailer też się nie chwalił, że jest autorem historycznych słów "To mały krok człowieka, ale wielki skok ludzkości", których Armstrong nauczył się starannie na pamięć i wyrecytował przed kamerą...

Pierwsze pogłoski o rzekomym "księżycowym oszustwie" pojawiły się tuż po misji Apollo 11. W 1999 roku w sondażu przeprowadzonym przez Instytut Gallupa, sześć procent ankietowanych Amerykanów odparło, że nie wierzy w lądowanie na Księżycu. Dlaczego? Bo nie ufają z założenia politykom z Waszyngtonu...

Człowiek na Księżycu - 20 lipca 1969

Lądowanie na Księżycu - 20 lipca 1969

Czy politycy kłamią?

W tym wypadku zarzutem okłamywania narodu można obarczyć w tym samym stopniu Kennedy´ego co Chruszczowa. Mówiąc o "pokojowym podboju Kosmosu" - co samo w sobie stanowi sprzeczność - Nikita Siergiejewicz nie chciał powiedzieć, że sowiecki program rakietowy podporządkowany był wyłącznie celom militarnym. Słynny "Sputnik" był propagandową zabawką. Rosjanie mieli już dostatecznie silną rakietę nośną R7, ale nie dysponowali wtedy do niej lekką głowicą atomową. Wysłali zatem w Kosmos dwa odbiorniki radiowe, których dźwięk pip... pip... pip... uświadomił najważniejszemu odbiorcy, czyli prezydentowi USA i Pentagonowi, że mając rakietę "siódemkę" Rosjanie dysponują technologią, umożliwiającą przenoszenie głowic nuklearnych w dowolne miejsce na kuli ziemskiej i wyrównali przewagę USA w bombowcach stategicznych, nosicielach bomb atomowych.

"Sputnikowy szok" i jego skutki

Scena z Księżyca czy studia Hollywood?

Scena z Księżyca czy studia Hollywood?

Na wystrzelenie przez Rosjan pierwszego, sztucznego satelity Ziemi, Ameryka odpowiedziała przyspieszeniem prac nad własnymi rakietami balistycznymi typu Minuteman i załogowymi lotami komicznymi w ramach programu Merkury. Rosjanie jednak i tym razem okazali sią szybsi. 12 kwietnia 1961 roku Jurij Gagarin okrążył Ziemię na pokładzie statku kosmicznego Wostok. Tego dnia Chruszczow propagandowo znokautował prezydenta Kennedy´go, który jednak szybko się otrząsnął i już 25 maja zapowiedział, że przed upływem dekady Amerykanie wylądują na Księżycu. Tak oto zaczął się propagandowy wyścig. Wiadomo było od początku, że kto w nim zwycięży, ten zwycięży w zimnej wojnie. Amerykanie ochoczo zaakceptowali gigantyczne koszty programu Apollo i nie bardzo interesowali się ukrytymi w jego cieniu programami rozwijania satelitów zwiadowczych i międzykontynentalnych rakiet balistycznych.


Czy to się opłaciło?

Propagandowo na pewno tak - USA odzyskały utracony prestiż udowadniając światu, że jeśli tylko zechcą, zawsze pokonają komunistów na polu nowoczesnych technologii. Inne rachunki wypadają trochę gorzej. Całkowity koszt programu Apollo wyniósł 25,4 miliarda dolarów. Za tę cenę naukowcy dostali 381,7 kilograma księżycowych kamieni, które badają od 40. lat. Kto chce, niech policzy, ile kosztuje gram księżycowej skały i porówna to z ceną brylantów u jubilera. Po lotach Apollo mamy jeszcze okulary słoneczne "lusterka", kwarcowe zegarki i akumulatorowe elektronarzędzia. Dużo to, czy mało? Na to pytanie każdy z nas musi udzielić własnej odpowiedzi.

Judith Hartl / Małgorzata Matzke

Red.: Andrzej Pawlak

  • Data 20.07.2009
  • Drukuj Drukuj stronę
  • Permalink https://p.dw.com/p/ItAh
  • Data 20.07.2009
  • Drukuj Drukuj stronę
  • Permalink https://p.dw.com/p/ItAh
Reklama