Titanic - Od zbiorowej mogiły po wysypisko śmieci | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 02.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Titanic - Od zbiorowej mogiły po wysypisko śmieci

30 lat temu Robert Ballard odnalazł wrak „Titanica”. Jego zleceniodawca, Pentagon, jednak wcale się z tego nie ucieszył. Tymczasem wrak stał się wielką atrakcją turystyczną, ku rozpaczy odkrywcy.

Jest 1 września 1985 roku, około drugiej w nocy. Oceanograf Robert Ballard i jego zespół wstrzymują oddech. Kamera ich minirobota pokazuje obrazy z głębokości 3 800 metrów pod powierzchnią morza, widać na nich ogromny kocioł parowy. Na pokładzie statku badawczego – 350 mil morskich od Nowej Funlandii - wybucha wielka radość.

- Znajdowaliśmy się dokładnie nad kotłem, nawet powiesiliśmy sobie jego zdjęcie na ścianie. Wiedzieliśmy bowiem, że właśnie dokonaliśmy odkrycia – wspomina Ballard. Odkrycia, czyli znalezienia wraku „Titanica”. Sensacja. Taka jednak, z której wówczas w ogóle nie było zadowolone amerykańskie Ministerstwo Obrony.

- Zabawne, że Pentagon się tego wstydził. Powiedzieli mi: nie powinieneś był szukać „Titanica”, ale tylko zachowywać się tak, jakbyś go szukał – kontynuuje oceanograf.

Poszukiwania „Titanica” były tylko pretekstem

Titanic - Entdecker Robert Ballard

Odkrywca "Titanica" Robert Ballard

Odkrywca statku mianowicie dostał od Pentagonu pieniądze i zlecenie, by namierzyć dwa uzbrojone atomowe amerykańskie okręty podwodne zatopione u wybrzeży Kanady podczas Zimnej Wojny. Poszukiwania „Titanica” były więc tylko pretekstem dla całej akcji, by nie wzbudzać zainteresowania Związku Radzieckiego i innych państw Bloku Wschodniego.

Wynik: „Titanic” został odnaleziony. Zbiorowa mogiła. Miejsce pamięci, pomnik ponad 1500 ofiar – mężczyn, kobiet i dzieci – którzy 14 kwietnia 1912 roku zatonęli wraz z rzekomo niezatapialnym olbrzymem, cudem ówczesnej inżynierii okrętowej. Dwie godziny i czternaście minut po uderzeniu jednostki w górę lodową.

Śmieci, tam wszędzie są śmieci

Titanic - Entdecker Robert Ballard

Robert Ballard ma plan dotyczący ochrony wraku morskiego giganta

Gdy badacze powrócili 20 lat później na miejsce swego odkrycia, ponownie z minirobotami, byli w szoku. - Śmieci, tam wszędzie na dnie leżą śmieci. Gdy się odwiedza historyczne miejsce, nie zostawia się za sobą odpadków – irytuje się Robert Ballard.

To już nie jest zbiorowa mogiła, to miejsce już nie jest tak traktowane. Poszukiwacze skarbów zrabowali setki przedmiotów, komercyjne rejsy podwodne, 63 tysiące dolarów za osobę, zrujnowały wrak 103-letniego morskiego giganta. - Na filmach wideo widać jego popękany kadłub, widać dziury – opowiada oceanograf i dodaje: to właśnie te miejsca, gdzie cumują turystyczne jednostki powodując uszkodzenia.

Robert Ballard chce stworzyć podwodne muzeum

Dla naukowców taka sytuacja to tragedia. Miejsce pamięci zostało znieważone. Rabusie splądrowali okręt, zniszczyli kadłub, zbiorową mogiłę zamienili w wysypisko śmieci. Robert Ballard zastrzega, że nie ma nic przeciwko temu, by ludzie mogli oglądać wrak, ale – jak podkreślił – „nikt przecież nie idzie do Luwru i nie wkłada palca do oka Mona Lisy”.

30 lat po znalezieniu „Titanica” Robert Ballard ma całkiem nowy i jedyny w swym rodzaju pomysł. Chce pokryć zatopiony wrak farbą przeciwrdzewną i otworzyć wirtualne podwodne muzeum, by wrak wreszcie został uszanowanym miejscem pamięci. – Ten, kto jedzie na pole bitwy pod Gettysburgiem, przecież nie zabiera ze sobą łopaty – argumentuje odkrywca „Titanica”.

tagesschau.de / opr.: Dagmara Jakubczak

Reklama