Testy z rzekomą bombą wodorową nie będą miały dla Korei Płn. żadnych konsekwencji | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Testy z rzekomą bombą wodorową nie będą miały dla Korei Płn. żadnych konsekwencji

Korea Płn. odpaliła coś, co wywołało tak silne wstrząsy, że uznać to można za wybuch bomby atomowej. Społeczność międzynarodowa jest zaniepokojona i bezsilna, podkreśla prasa.

„Neue Presse” z Hanoweru uważa: „Można powątpiewać, czy Korea Północna teraz faktycznie jest w posiadaniu straszliwej bomby wodorowej. Ale taka podrasowana bomba atomowa, o sile pozwalającej na zmiecenie z powierzchni ziemi dwóch miast, wystarczy, aby potraktować poważnie ten przedziwny reżimu. Klan z Pjoenjang już dawno zniknąłby bez śladu, gdyby nie posiadał tego rodzaju broni. Dlatego klan Kimów przeznacza wszystkie dostępne mu środki na zbrojenia atomowe zamiast zaopatrzenie obywateli. To, że Kim i cała reszta czują się zagrożeni, wiąże się także z generalnym nakręcanym wyścigiem zbrojeń w Azji. Kto, zupełnie słusznie, przejmuje się północnokoreańską bombą atomową, ten powinien najpierw sam zatroszczyć się o powstrzymanie wyścigu zbrojeń”.

„Maerkische Oderzeitung” pisze: „W tej grze Chiny liczą się najbardziej, ponieważ zachodnie sankcje do tej pory nie były w stanie powstrzymać agresywnej polityki izolującej się Korei Północnej. Czyli w rękach Pekinu leży zapobieżenie przyszłemu - przypadkowemu czy umyślnemu - uderzeniu atomowemu tuż u wrot Chin”.

„Sueddeutsche Zeitung" podkreśla: „Jedną z niewielu możliwości zatrzymania spirali nuklearnego zbrojenia jest zaostrzenie sankcji ONZ. Od roku 2006 uchwalono co prawda cztery rezolucje przeciwko Korei Północnej, ale żadna z nich jak dotąd nie odniosła skutku. Reżim wciąż narusza sankcje i do dziś konsekwentnie pracuje nad budową bomb i rakiet. Winę za to, że stało się to możliwe, ponosi przede wszystkim rząd w Pekinie. Dla chińskiej polityki zagranicznej ostatni eksperyment z bombą wodorową jest kolejną kompromitacją w relacjach z Koreą Północną”.

„Berliner Zeitung” zaznacza: „Północnokoreański dyktator Kim Dzong Un znowu uczynił świat trochę mniej bezpiecznym. Nie wystarcza mu, że, kontynuując rodzinną tradycję swojego ojca, przetestował bombę atomową. Dolewa jeszcze oliwy do ognia twierdząc, że jest w posiadaniu bomby wodorowej. Jednocześnie forsuje budowę rakiet do transportu takiej broni do stolic państw sąsiednich czy nawet na obszar zaciekłego wroga Stanów Zjednoczonych. Twierdzenie, że Korea Północna już ma bombę wodorową, okaże się z całą pewnością zwykłą przechwałką, ale ujawnia jednoznacznie ambicje młodego dyktatora”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pyta: „Jakie konsekwencje dla Korei będzie miał nowy przypadek ignorowania przyjętych zasad? Ponieważ nikt nie jest gotów oficjalnie uznać Korei Północnej za mocarstwo atomowe, trzeba by wobec tego nałożyć na nią ostrzejsze sankcje. Ale łatwiej to powiedzieć niż zrobić, bo nikt nie jest gotów przejąć odpowiedzialność za następstwa rozpadu tego państwa. I to nawet nie ze względu na spodziewany koszty. O wiele bardziej Chiny, Ameryka i Japonia obawiają się, że dogłębne zmiany na Półwyspie Koreańskim mogłyby przysporzyć innym krajom strategicznych korzyści. Czyli niestety jest to dość prawdopodobne, że Kim Dzog Unowi także tym razem wszystko ujdzie na sucho”.

opr.: Małgorzata Matzke


Reklama