Telefon na nocny powrót do domu | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 24.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Telefon na nocny powrót do domu

Boisz się wracając nocą do domu? W Berlinie powstał specjalny serwis telefoniczny, który "odprowadza" do domu w całych Niemczech.

Alina już przed laty zapisała sobie berliński numer. Na wszelki wypadek. Po raz pierwszy zadzwoniła pewnej wrześniowej nocy, wracając samotnie do domu. „To naprawdę inne uczucie, kiedy w ciemnościach nie trzeba koncentrować się na dziwnych rzeczach i odgłosach, a po drugiej stronie jest ktoś miły, kto towarzyszy ci na odległość i daje poczucie bezpieczeństwa” – napisała Alina w mediach społecznościowych.  

Również Marilyn zadzwoniła pod berliński numer, kiedy nocą zabłądziła na fabrycznym terenie w Berlinie-Marzahn. Przyjazny głos towarzyszył jej podczas półgodzinnej wędrówki do domu. „Tym sposobem nie wpadłam w panikę” – przyznała Marilyn. Innym razem wdzięczność okazał mężczyzna na wózku inwalidzkim. Był zrozpaczony wyczekiwaniem na przystanku autobusowym. Przejeżdżające autobusy zdały się go nie zauważać. Telefonistka zadzwoniła na policję, prosząc o interwencję.

Na samotny powrót

Alina i Marilyn skorzystały z telefonu: +40 (0)30 - 120 74 182 - serwisu, który towarzyszy osobom wracającym nocą do domu przez wyludnione zakątki miasta, parki, samotne odcinki wiejskich dróg w całych Niemczech.

Heimwegtelefon (Frances-Photography)

Frances Berges (po lewej) i Anabell Schuchhardt założyły telefon na powrót do domu, bo same chętnie skorzystałyby z takiej linii

Berliński numer "Telefonu na powrót do domu" („Heimwegtelefon”) można wybrać w czwartki od godz. 20:00 do północy, w piątki i soboty oraz wieczory przed dniami świątecznymi nawet od 22:00 do 4:00 nad ranem. Obsługują go wolontariusze, którzy nie tylko zajmują powracającą osobę rozmową, ale na dodatek śledzą trasę powrotu na internetowej mapie. – Z reguły trwa to kwadrans, ale zdarza się, że „odprowadzanie” potrwa nawet dwie godziny – mówi Frances Berges, jedna z inicjatorek serwisu. Co wieczór z linii korzysta kilkanaście osób. – Dzwonią z całych Niemiec, od Monachium do Hamburga, ale i z niewielkich wiosek gdzieś na wschodzie Niemiec – mówi Berger. Dzwonią nie tylko wracające w pojedynkę młode kobiety, ale i mężczyzni, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo.   

Nie tylko komfort 

- Przyjazny głos po drugiej stronie zapewnia im większy komfort - mówi Berger, ale wymienia jeszcze inne powody, dla których warto zadzwonić pod berliński numer: - Rozmowa sprawia też, że dzwoniący zyskuje większą pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa.

To może uchronić go przed ewentualnym atakiem, bo wychodzi z typowej roli ofiary – argumentuje inicjatorka serwisu. Dodaje, że gdyby rzeczywiście doszło do napadu, pracownicy linii mogliby od razu poinformować policję. To teoria, bo do tak niebezpiecznej sytuacji jeszcze nie doszło.

Wolontariusze w całym kraju

Niemiecki „Telefon na powrót do domu” istnieje od 2014. Na pomysł wpadły Frances Berger i Anabell Schuchhardt w sytuacji, kiedy same chętnie skorzystałyby z takiej linii. Słyszały już o podobnym serwisie w Szwecji. Tam wolontariusze obsługują telefon bezpośrednio  pod pieczą sztokholmskiej policji. – Dlaczego taki serwis nie istnieje jeszcze w Niemczech? - pomyślały. Niedługo potem znalazły firmę, która ufundowała program i sprzęt do telefonowania przez internet.

Obecnie w obsługę berlińskiego „Telefonu na powrót” angażuje się ponad 50 wolontariuszy z całych Niemiec. Trzy czwarte to kobiety. Pracują za darmo, ale przechodzą długi proces rekrutacji. Zanim rozpoczną pracę, muszą przedłożyć m.in. rozszerzone zaświadczenie o niekaralności. – Liczy się także swoboda w prowadzeniu rozmów telefonicznych – mówi Berger. Do obsługi linii potrzebny im jest komputer z mikrofonem i głośnikami oraz dostępem do internetu.

„Telefon na powrót do domu” utrzymuje się z datków. Koszty nie są duże, ale inicjatorki projektu chciałaby sprofesjonalizować serwis, zaopatrzyć go w darmowy numer i wydłużyć godziny dyżurów. A w miarę możliwości zaoferować go także w innych niemieckojęzycznych krajach.

Katarzyna Domagała

  

 

Reklama