Także fiskus traci na nieprawdziwych danych o emisji CO2 | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 11.03.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Także fiskus traci na nieprawdziwych danych o emisji CO2

Kiedyś wszystko było prostsze. Wysokość akcyzy na auta zależała od pojemności silnika, teraz zależy od stopnia zatruwania powietrza. Lecz dane są zaniżane, na czym traci fiskus. Ale to nie jest jedyny problem.

Niemcy. Po orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego ws. zakazu poruszania się samochodami z silnikami Diesla rozgorzał spór

Niemcy. Po orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego ws. zakazu poruszania się samochodami z silnikami Diesla rozgorzał spór

Manipulacje spalinami w silnikach Diesla niektórych marek samochodowych mają spore konsekwencje dla fiskusa. Na zlecenie Zielonych w Parlamencie Europejskim przyjrzeli się temu bliżej w kilku krajach europejscy eksperci.

Wyliczyli oni, że tylko w 2016 r. w 11 krajach UE w wyniku naliczeń akcyzy na samochody na podstawie zaniżonych danych o emisji szkodliwych gazów cieplarnianych fiskus stracił ogółem 11.3 mld euro (w Niemczech 1,2 mld euro). W latach 2010 - 2016 straty te wyniosły ogółem 46 mld euro, w tym dla Niemiec 4 mld euro.

Od września 2018 zostaną wprowadzone w całej Unii Europejskiej nowe testy silników Diesla na szkodliwe emisje. Samochody będą testowane w rzeczywistych warunkach drogowych.

Przeczytaj teżSilniki diesla przyczyną tysięcy zgonów

Spór o zakaz jazdy aut z silnikami Diesla

Po orzeczeniu Federalnego Trybunału Administracyjny ws. zakazu poruszania się samochodami z silnikami Diesla w centrum miast w Niemczech rozgorzał spór. Niemiecka organizacja ochrony środowiska Deutsche Umwelthilfe (DUH) zagroziła premierowi Nadrenii Północnej-Westfalii Arminowi Laschetowi (CDU) sprawą sądową. Szef organizacji Jürgen Resch powiedział w sobotę (11.03.18), że Laschet musi wycofać  zapowiedzi, że zabroni wprowadzenia w Düsseldorfie zakazu jazdy aut z silnikami Diesla. Laschet odpowiedział, że należy w takich przypadkach stosować zasadę proporcjonalności.

Tymczasem przewodniczący zarządu koncernu Volkswagen Herbert Diess domaga się od zagranicznych koncernów zaangażowania w rozwiązywanie problemów silników Diesla. „W tej całej dyskusji tylko niemieckie koncerny motoryzacyjne starają się opanować problem. Ale niezbędne jest też zaangażowanie zagranicznych producentów” – podkreślił w „Welt am Sonntag” (11.03.18).

Niemieccy producenci samochodów zobowiązali się do zmniejszenia emisji gazów trujących w starszych pojazdach z silnikiem Diesla poprzez zainstalowanie w nich aktualnego oprogramowania.

Fundusz na rzecz czystego powietrza

W związku z odmową zagranicznych producentów aut wzięcia udziału w rozwiązywaniu problemów silników Diesla, niemieckie koncerny motoryzacyjne zadeklarowały na początku lutego, że będą wpłacać więcej pieniędzy na fundusz na rzecz czystego powietrza.

Volkswagen, Daimler i BMW przejmą przewidziany dla całej branży motoryzacyjnej wkład w wysokości 250 milionów euro – zapowiedział pełniący obowiązki ministra transportu Christian Schmidt (CSU).

Przeczytaj też: Eksperci: Polityka jest współwinna afery dieslowej

Dyrektorzy generalni tych trzech koncernów zakomunikowali, że wysokość funduszu przewidzianego na pokrycie kosztów działań na poziomie powiatowym i komunalnym przeciwdziałających zbyt dużej emisji gazów cieplarnianych wyniesie ogółem miliard euro. Berlin obiecał, że wpłaci na fundusz dodatkowe 750 mln euro. .

Chadecy reprezentujący branżowe interesy średnich przedsiębiorców domagają się większej pomocy dla kierowców pojazdów z silnikami Diesla. W ich opinii, w przypadku kosztów za szkody, które powstały w wyniku debaty o zakazach poruszania się takimi pojazdami w miastach, musi być stosowana zasada „zanieczyszczający płaci”. Uzasadniają to w ten sposób: „Jeśli producenci aut otrzymali w wyniku manipulacji przy pomiarach emisji gazów cieplarnianych zezwolenie na eksploatację pojazdów, muszą więc ponosić koszty za powstałe szkody, na przykład w wyniku zainstalowania nowego oprogramowania”.

Przeczytaj także:Niemcy: Producenci samochodów skorzystają na Dieselgate

Pozwy zbiorowe dla konsumentów

Unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager nalega w związku ze skandalem manipulowania emisjami silników Diesla na wprowadzenie we wszystkich państwach UE pozwów zbiorowych.

W „Bild am Sonntag” komisarz powiedziała, że skandal z silnikami Diesla pokazał, jak ważne jest wzmacnianie w Unii Europejskiej praw konsumenckich: „Mam nadzieję, że obecna sytuacja będzie dla państw członkowskich UE sygnałem do wprowadzenia pozwów zbiorowych" - podkreślała unijna komisarz.

Zakazy w wielu europejskich metropoliach

Z sondażu przeprowadzonego przez niemiecką agencję prasową DPA wynika, że zakazy lub ograniczenia poruszania się samochodami z silnikami Diesla stosowane są już w wielu europejskich metropoliach.

Pierwszy taki zakaz wprowadzono w Hiszpanii w ubiegłym roku.  W Atenach obowiązuje  już od 1980 roku tzw. rotacyjny zakaz poruszania się pojazdami z silnikiem Diesla.  W Rzymie i wielu innych włoskich miastach wymagane jest specjalne zezwolenie na wjazdy do centrum miasta. Anne Hidalgo, burmistrz Paryża zapowiedziała, że chce stopniowo ograniczać ruch pojazdów z silnikami Diesla po mieście.

Przeczytaj też:

Niemiecka prasa: potrzebna niebieska plakietka

W Wielkiej Brytanii nie ma wprawdzie zakazów poruszania się pojazdami z silnikiem Diesla po mieście, ale w niektórych częściach Londynu obowiązuje myto. W stolicach państw skandynawskich wprawdzie żywo dyskutuje się o wprowadzeniu zakazu, ale jeszcze niczego nie postanowiono.

Interesujące są wnioski z pomiarów przeprowadzonych przez ekspertów Uniwersytetu Duisburg-Essen. Wynika z nich, że zanieczyszczenie tlenkiem azotu w miastach położonych wzdłuż Renu jest wysokie i nie zmieni tego wprowadzenia zakazu poruszania się po mieście pojazdami z silnikiem Diesla. Zanieczyszczenia powoduje tam bowiem w dużym stopniu żegluga śródlądowa.

Przeczytaj też:Toyota wycofuje się z diesli

Barbara Cöllen (dpa)

 

Redakcja poleca