Tagesspiegel o „Zimnej wojnie”: Miłość w epoce totalitaryzmu | Echa polskie | DW | 20.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Tagesspiegel o „Zimnej wojnie”: Miłość w epoce totalitaryzmu

Berliński dziennik pisze w samych superlatywach o wchodzącym właśnie na ekrany niemieckich kin filmie Pawlikowskiego „Zimna wojna”. Jego zakończenie jest najpiękniejszym i najtragiczniejszym kinowym happy endem.

Zimna wojna Pawła Pawlikowskiego wchodzi na ekrany niemieckich kin

"Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego wchodzi na ekrany niemieckich kin

„Bezkresne, zimne i puste jest niebo nad Polską krótko po zakończeniu II wojny światowej. Poprzez zniszczoną kopułę wiejskiego kościoła widać tylko zimową szarość i kilka pozbawionych gałęzi wierzchołków drzew. Z resztek fresku patrzą łagodne oczy Chrystusa. Partyjny działacz, który w ruinach (kościoła) oddaje mocz, z obojętnością podchodzi do przesłania tego miejsca. Jednak film «Zimna wojna», który rozpoczyna się tą sceną, traktuje je na tyle poważnie, że powraca w to miejsce na zakończenie tej historii” – pisze Stella Donata Haag na łamach berlińskiego dziannika „Tagesspiegel”. 

Recenzentka przypomina, że „Zimna wojna” jest drugim, po „Idzie” „polskim” filmem reżysera, który wyjechał z Polski jako 14-letni chłopiec, mieszkał we Włoszech i w Niemczech, a w 1977 roku osiedlił się w Wielkiej Brytanii. „O ile «Ida» szukała cieni przeszłości i stawiała pytanie o cenę, jaką trzeba było zapłacić za popieranie nowego, socjalistycznego państwa, to w tym filmie chodzi o cenę sprzeciwu, o trudy szczęśliwego życia na emigracji” – pisze autorka.

Filmowa para Wiktor i Zula to postaci będące swoim zaprzeczeniem

Filmowa para Wiktor i Zula - postaci będące swoim zaprzeczeniem

„Tagesspiegel” zaznacza, że pokazana w filmie historia odnosi się do historii miłości rodziców Pawlikowskiego. Filmowa para Wiktor i Zula to postaci będące swoim zaprzeczeniem, różnią się istotnie, inaczej pojmują role płci, inaczej zapatrują się na emigrację. Reżyser nie tłumaczy „emocjonalnej dynamiki” akcji, raczej pokazuje „intensywne sceny chwili” jedną po drugiej – pisze recenzentka. „Widz musi dysponować własnymi doświadczeniami psychologicznymi” – cytuje reżysera autorka.

Haag zwraca uwagę na wysoką jakość zdjęć, które mają w sobie „coś z dawnych mistrzów”. Są spokojne i klasycznie skomponowane, przypominają „włoski neorealizm i powojenny język obrazów szkoły wschodnioeuropejskiej”. Wraz z coraz bardziej komplikującą się historią miłosną, coraz bardziej wyrafinowane stają się też zdjęcia – podkreśla dziennikarka. Z taką samą dokładnością przygotowana została ścieżka muzyczna – chwali.

Przechodząc do sceny końcowej filmu – symbolicznego ślubu w ruinach kościoła znanego z pierwszej części – Haag pisze, że jest to „najpiękniejszy i najtragiczniejszy od dawna kinowy happy end”.  

„Zimna wojna” wchodzi w czwartek 22 listopada na ekrany kin w Niemczech.  

 

 

Redakcja poleca

Reklama