Tagesspiegel krytykuje politykę Niemiec wobec Europy Wschodniej | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Tagesspiegel krytykuje politykę Niemiec wobec Europy Wschodniej

Szef MSZ Niemiec Heiko Maas chce w relacjach z Europą Wschodnią wzorować się na polityce wschodniej Brandta, ale ignoruje zmiany, jakie zaszły na świecie od lat 70. – pisze Christoph von Marschall w „Tagesspieglu”.

Spotkanie w Moskwie szefów MSZ Niemiec - Heiko Maasa (l.) i Rosji - Siergieja Ławrowa

Spotkanie w Moskwie szefów MSZ Niemiec - Heiko Maasa (l.) i Rosji - Siergieja Ławrowa

Minister spraw zagranicznych Heiko Maas od miesięcy mówi o konieczności podjęcia przez Niemcy nowej „Ostpolitik” – pisze Christoph von Marschall w sobotnim wydaniu „Tagesspiegla”, komentując niedawną podróż szefa niemieckiej dyplomacji do Moskwy i Kijowa.

Autor przypomina, że termin „Ostpolitik” nawiązuje do polityki wobec Związku Sowieckiego, Polski i innych krajów w Europie Wschodniej, prowadzonej przez socjaldemokratycznych kanclerzy RFN Willy'ego Brandta i Helmuta Schmidta w latach 70. ubiegłego stulecia.

Marschall zauważa, że nawiązywanie przez Maasa do tej tradycji, spotyka się z krytyką i szyderstwem.

Polityka wobec Wschodu europejska, a nie niemiecka

„To prawda, że Niemcy potrzebują nowej polityki wobec sąsiadów na Wschodzie, musi to być jednak polityka całej Europy, a nie niemiecka polityka wschodnia” – wyjaśnia komentator. Zastrzega, że taka „Ostpolitik” nie może się koncentrować na Rosji, lecz musi uwzględniać cały obszar na wschód od Niemiec.

Marschall zwraca uwagę, że obecna sytuacja na świecie różni się od czasów Brandta. „Czy Maas realizuje ówczesne recepty, które przyniosły (Niemcom i Zachodowi) sukces?” – zastanawia się autor.

Zmiana status quo

Jak zaznacza, celem „Ostpolitik” Brandta była „zmiana status quo”, w tym przeforsowania praw człowieka dla mieszkańców tego regionu, a nie pogodzenie się z zaistniałą sytuacją.

Marschall podkreśla, że integralnym elementem tamtej polityki było militarne odstraszanie. Dzięki dozbrojeniu NATO, które było reakcją na sowieckie pociski średniego zasięgu, Zachód doprowadził do rozbrojenia, a umowa INF, którą chce teraz ratować Maas, była konsekwencją tej polityki.

Sukcesy Brandta były możliwe dzięki jedności Zachodu, jego pozycji siły wobec Moskwy i konsekwentnemu stanowisku. Obywatele krajów NATO byli solidarni i nie dali się zastraszyć Kremlowi.

Jedność Zachodu

Co musiałby uczynić Maas, żeby nawiązać do tej polityki? - pyta Marschall. Musiałby zabiegać o jedność i siłę Zachodu wobec Rosji, której siła jest „chronicznie przeceniana”. Musiałby walczyć o prawa człowieka dla dysydentów w Rosji, by ich nie mordowano, ani nie zamykano w więzieniach.

„Musiałby też uzmysłowić Niemcom, że rakiety, które grożą im i innym europejskim sojusznikom, są rakietami rosyjskimi i że amerykańskie siły zbrojne chronią ich przed tym niebezpieczeństwem” – kontynuuje Marschall.  

Dziennikarz „Tagesspiegla” zarzuca Maasowi, że wyklucza od początku dozbrojenie Zachodu, tak jakby to Ameryka, a nie Rosja rozbijała jedność Zachodu.

Zdaniem Marschalla niemiecki minister może oczywiście krytykować USA, jeżeli uważa, że naruszają niemieckie interesy. Tak samo postępowali Brandt i Schmidt. Oni jednak nie krytykowali sojusznika publicznie, lecz za zamkniętymi drzwiami. „Przeciwnika wolno i powinno się krytykować otwarcie”. Maas powinien domagać się likwidacji rosyjskich rakiet głośniej, niż wycofania amerykańskiej broni z Europy – pisze w konkluzji Marschall.

 

Redakcja poleca