Tadeusz Mazowiecki: Naciskałem Helmuta na ten historyczny krok [WYWIAD, 2012] | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 18.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

Tadeusz Mazowiecki: Naciskałem Helmuta na ten historyczny krok [WYWIAD, 2012]

Jako premier Polski dokonał przełomu w polsko-niemieckich stosunkach. W negocjacjach z Niemcami osiągnął nienaruszalność granicy na Odrze i Nysie. Z Tadeuszem Mazowieckim, kończącym 85 lat, rozmawiała Róża Romaniec.

Former Prime Minister of Poland's first post communist government, Tadeusz Mazowiecki, addresses supporters of a new political initiative, the Democratic Party, in Warsaw Sunday, Feb.27, 2005. With elections later this year, a group of prominent politicians, among them Mazowiecki, formally set up a new party Sunday aimed at centrist-minded voters fed up with the scandals of the ruling leftists and the populism of some rightist parties. (ddp images/AP Photo/Alik Keplicz)

Tadeusz Mazowiecki

Róża Romaniec: Chcąc podsumować Pana dorobek polityczny nie można przejść obok Pana zaangażowania na rzecz stosunków polsko-niemieckich. Na początku, w 1989 roku wykazał się Pan jednak przede wszystkim nieugiętością wobec Niemców. Czy to był rzeczywiście warunek bezwzględny?

Tadeusz Mazowiecki: Uważałem, że nieuregulowanie granicy będzie historycznie ogromnym problemem. Dlatego nalegałem na Helmuta Kohla. W Niemczech była teza, że ostateczne ustalenia mogą być dopiero po traktacie pokojowym, ale było już wiadomo, że żadnego traktatu nie będzie. A ponieważ zasadnicza siła polityczna, CDU, nie głosowała za traktatem zawartym przez Willy Brandta w 1970 roku, więc uregulowanie granicy w momencie zjednoczenia uważałem za zasadnicze.

R.R.: I przekonał Pan w końcu Helmuta Kohla...

T.M.: Mieliśmy odmienne historyczne sytuacje - jego zadaniem było zjednoczenie Niemiec, a moim zapewnienie dobrych stosunków i uregulowanie nienaruszalności polskiej granicy zachodniej. Uważałem, że to sobie nie przeczy, Helmut też tak uważał, ale mówił, że wyborcze względy nie pozwalają mu tego podnieść. Już w Warszawie mówił, że też za tym jest, ale jeszcze nie teraz. Znałem tę argumentację i dlatego nalegałem, bo przecież zawsze są jakieś wybory. Mówiłem: jak tego nie uregulujemy, to nie dokonamy historycznego kroku.

R.R.: Jak mógł się potoczyć rozwój stosunków, gdyby wtedy Kohl się nie ugiął?

T.M.: Byłoby przewlekanie i zadra w naszych stosunkach. Usunięcie tej zadry dało podstawy do bardzo dobrych relacji dzisiaj.

Der damalige Bundeskanzler Helmut Kohl (r) umarmt in Kreisau, dem Zentrum der Widerstandsgruppe gegen das Hitler-Regime um den Grafen Helmuth James von Moltke, den polnischen Ministerpräsidenten Tadeusz Mazowiecki (Archivfoto vom 12.11.1989). Als erster Bundeskanzler wird Gerhard Schröder am Sonntag (01.08.2004) an den Gedenkveranstaltungen zum Beginn des Warschauer Aufstands gegen die deutsche Besatzung vor 60 Jahren teilnehmen. Foto. Martin Athenstädt dpa (Zu dpa 4203 vom 29.07.2004)

Uścisk po historycznym kroku: Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl

R.R.: Zawsze Pan podkreśla konieczność wrażliwości na historię sąsiąda. Czego ona powinna dzisiaj dotyczyć?

T.M.: Nasze stosunki są obarczone takim balastem historycznym i można je łatwiej psuć, niż odbudować. Dlatego uważam, że Niemcy powinni pamiętać, kto i w jaki sposób wywołał drugą wojnę światową i że to, co potem nastąpiło było konsekwencją. A my musimy pamiętać, że przy wysiedlaniu Niemców działy się rzeczy niedobre i że ten ludzki ból trzeba zrozumieć.

R.R.: Z problemem braku wrażliwości i niezrozumienia miał Pan wiele do czynienia na początku lat 90., gdy był Pan Specjalnym Sprawozdawcą ONZ w Bośni i Hercegowinie. Po masakrze w Srebrenicy złożył Pan mandat. Czy z perspektywy czasu była to właściwa decyzja?

T.M.: Mogłem tym ludziom wtedy pomóc jedynie przez demonstrację polityczną przeciw bierności wspólnoty międzynarodowej wobec tego, co się działo w Bośni. Bezradność w ochronie strefy bezpieczeństwa była karygodna. Sporządziłem wtedy kilkanaście raportów, ale wiedziałem, że nie mogę już więcej tym ludziom pomóc. Mogłem tylko dokonać drastycznego kroku i dlatego podałem się do dymisji. Uważam, że postąpiłem słusznie. Sytuacja na Bałkanach była przykładem, jak można używać historii do rzeczy złych. Dziś wojny już nie ma, ale współżycie tych narodów nadal różnie się układa. Cieszę się, że Chorwacja będzie członkiem UE, ale martwi mnie sytuacja Bośni, której jedyną perspektywą dla dobrego współżycia narodów jest obecność w UE. Po układzie z Dayton powstało państwo, które jest tak sztucznie skonstruowane, że proces dostosowania do wymogów Unii przebiega bardzo trudno. Rząd centralny ma małe kompetencje i to jest problem.

A meeting of historians at the Presidential Palace in Warsaw, Poland, 06 February 2009 to mark the 20th anniversary of the beginning of Round Table debates. President Lech Kaczynski welcomed his guests and addressed the meeting ?1989-the birth of freedom,? planned to focus on the debates held in 1989. Round Table talks between government officials and opposition leaders started on 06 February 1989 and ended on 05 April. They resulted in the first partially independent elections to the Sejm and independent elections to the Senate on 04 June 1989, and later to the establishing of Tadeusz Mazowiecki?s government. EPA/Tomasz Gzell POLAND OUT +++(c) dpa - Bildfunk+++

Polski okrągły stół

R.R.: Przełamywanie historii jest tematem, który do dziś zajmuje Polaków i Niemców. W Niemczech Urząd ds. Akt Stasi powstał dekadę wcześniej, a jej pierwszy szef jest dzisiaj prezydentem. Jak wypada Pana zdaniem porównanie tego procesu w obydwu krajach?

T.M.: Nie zgadzałem się wtedy z panem Gauckiem, który wypowiadał się w sprawach Polski, ale nie chciałbym tego dziś komentować. Moim zdaniem pojęcie grubej kreski zostało sfałszowane dla celów politycznych. Nigdy nie mówiłem, że nie będzie rozrachunku z historią, ale polityka musi dawać perspektywę życia w demokracji wszystkim. Moją rolą było wprowadzenie demokracji bez odwetu. My w Polsce byliśmy pierwsi i jedyni. Sytuacja w NRD była inna i miała miejsce już rok po tym, jak my tego dokonaliśmy, o tym także trzeba pamiętać.

R.R.: W środę ma Pan 85. urodziny. Jak brzmiałoby jedno polityczne życzenie z tej okazji?

T.M: Trudno mi je sformułować. Ale obecnie najbardziej życzyłbym Europie, żeby przeszła przez ten kryzys i sądzę, że jest na to szansa.

R.R: Dziękuję za rozmowę.