Szpiedzy wśród przyjaciół? To niestety normalne! OPINIA | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 01.06.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Szpiedzy wśród przyjaciół? To niestety normalne! OPINIA

Dania miała pomagać amerykańskiej agencji wywiadowczej (NSA) szpiegować niemieckich polityków. Każdy, kto jest tym zaskoczony, jest naiwny. Świadek koronny takich praktyk istnieje już od dawna, uważa Marcel Fuerstenau.

Teraz i Dania znalazła się na nieoficjalnej liście tych, którzy rzekomo mieli traktować oficjalnie zaprzyjaźnione państwa jak wrogów: północny sąsiad Niemiec miał w latach 2012-2014 pomagać amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA w monitorowaniu elektronicznej komunikacji  znanych polityków: kanclerz Angeli Merkel, ministra sprawa zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera (obecnego prezydenta Niemiec) i kandydata na urząd kanclerza z ramienia SPD Peer Steinbruecka.

Od dawna już wiadomo, że Merkel i Steinmeier znaleźli się na celowniku NSA: dzięki Edwardowi Snowdenowi. Ujawnione przez niego informacje wywołały w 2013 roku na całym świecie przerażenie. Zawsze było jasne, że służby wywiadowcze demokratycznych państw nie są nieszkodliwymi zespołami chórzystów. Ale skala ich bezwzględności wprawiła w osłupienie tak ważnych polityków, jak ofiarę NSA – Angelę Merkel. Jej słowa „szpiegowanie wśród przyjaciół w ogóle nie wchodzi w grę” już dawno stały się czymś w rodzaju złotych myśli. W rzeczywistości bowiem, wszystko jest możliwe: szpiegostwo nie zna granic. Ani geograficznych, ani moralnych.

Służby wywiadowcze muszą podlegać ostrzejszej kontroli

Należy i powinno się w dalszym ciągu oburzać na sposób, w jaki funkcjonują NSA, Federalna Służba Wywiadowcza (BND) i im podobni. Jednak najpóźniej od czasu Snowdena ta reakcja, która w ludzkich kategoriach jest aż nazbyt zrozumiała, wydaje się wręcz naiwna. O wiele ważniejsze byłoby, aby politycy w Niemczech, Danii i wszystkich innych krajach, w których obowiązuje podział władzy wreszcie skuteczniej kontrolowały swoje służby wywiadowcze. Ale niestety, w tej kwestii jest niewiele do powiedzenia.

Marcel Fuerstenau korespondent DW

Marcel Fuerstenau korespondent DW

W Niemczech wprawdzie przez lata parlamentarna komisja śledcza zajmowała się skandalem NSA/BND, ale wynik jej prac był skandaliczny i haniebny: reforma doprowadziła do zalegalizowania nielegalnej praktyki podsłuchiwania, która wyszła na jaw dopiero dzięki Snowdenowi. Na szczęście można było polegać na Federalnym Trybunale Konstytucyjnym, który w 2020 roku obalił bezwstydne oszustwo.

Skandal: Snowden na rosyjskim uchodźstwie

Ten, kto chce zrozumieć, czym kierują się USA, Niemcy i demokratyczna Europa, jeśli chodzi o służby wywiadowcze, musi tylko przyjrzeć się losowi demaskatora Edwarda Snowdena.  Od czasu ujawnienia bezprecedensowych informacji żyje w Rosji. Fakt, że władca Kremla i były oficer sowieckich służb specjalnych KGB, Władimir Putin, musi roztaczać nad nim parasol ochronny, jest i pozostanie najgorszym świadectwem dla całego Zachodu.

I niestety nie ma absolutnie niczego, co mogłoby sugerować, że się to zmieni. Przeciwnicy 37-letniego Amerykanina po obydwu stronach Atlantyku są zgodni: w ich oczach jest zdrajcą. Tego samego zdania był już były prezydent USA Barack Obama, za którego kadencji doszło do ujawnienia informacji Snowdena. Obecny prezydent USA Joe Biden podziela ten pogląd.

Konieczna zamiana kulturowa

Podczas gdy takie inwektywy pod adresem Snowdena nie padły z ust Angeli Merkel, Franka-Waltera Steinmeiera czy innych niemieckich ofiar NSA, padły one z ust kontrowersyjnego byłego prezesa niemieckiej agencji wywiadu wewnętrznego Hansa-Georga Maaßena. To właśnie tacy ludzie jak on i ich ideał w dużej mierze niekontrolowanych służb wywiadowczych stoją na drodze ku radykalnej zmianie kulturowej w tym środowisku. Tak długo, jak będą one miały wystarczające poparcie po stronie ustawodawczej i rządowej, nic się nie zmieni. I dopiero wtedy, gdy to się zmieni, Edward Snowden może mieć nadzieję na zakończenie swojej wątpliwej emigracji w Rosji.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>