Szefowa Zielonych w europarlamencie o imigrantach: ″To wychodzi na dobre wszystkim mieszkańcom UE″ [WYWIAD] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 06.01.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Szefowa Zielonych w europarlamencie o imigrantach: "To wychodzi na dobre wszystkim mieszkańcom UE" [WYWIAD]

Podgrzewanie nastrojów w związku z otwarciem unijnego rynku pracy dla Rumunów i Bułgarów to czysty populizm - mówi w rozmowie z DW Rebecca Harms*.

Deutschland Rebecca Harms Die Grünen in Neumünster

rebecca Harms: Przybysze z Europy wschodniej odciążają kasy ubezpieczeń zdrowotnych i pielęgnacyjnych

DW: Jakie znaczenie ma swoboda podejmowania pracy w dowolnym miejscu UE dla całej Europy?

Rebecca Harms: Jest to jedna z podstawowych zasad, na jakich opiera się Unia Europejska; obywatele państw członkowskich mogą pracować w dowolnym kraju UE. Ta swoboda sprawia, że może poprawić się poziom życia także mieszkańców biedniejszych krajów.

DW: Czy debata o tak zwanej "imigracji biedy" jest czysto niemieckim zjawiskiem?

RH: Widać wyraźnie, że debata prowadzona w RFN jest forsowana ze względu na interesy partyjno-polityczne. Przejaskrawianiu problemów, jakie grożą ze względu na swobodę podejmowania pracy w dowolnym kraju, przeczy doświadczenie, że imigracja taka wychodzi na dobre wszystkim mieszkańcom UE.

DW: Czy obawy o nadużywanie przez imigrantów niemieckiego systemu świadczeń socjalnych biorą się stąd, że ten niemiecki system jest tak bardzo "opiekuńczy"?

RH: Niemiecki system funkcjonuje z pewnością lepiej niż ten w Rumunii czy Bułgarii. Ale w żadnym przypadku nie jest on jedynym dobrze funkcjonującym systemem w łonie UE. Nadużycia mogą zdarzyć się wszędzie i nikt nie przymyka na nie oka. Ale błędem jest, by kierując się interesem własnej partii wybrać sobie dwie nacje i insynuować, że to one właśnie dopuszczają się nadużyć. Oprócz tego, pominąwszy to, co sugeruje CSU, wcale nie jest tak łatwo wyłudzić wypłatę zasiłków.

DW: Czy niemieckie państwo, władze federalne, landowe i komunalne nie dość wcześnie zajęły się tym tematem?

RH: Władze niektórych miast, np. w Zagłębiu Ruhry już od dłuższego czasu zajmują się pytaniami typu: z jakimi oczekiwaniami imigranci przyjeżdżają do naszego miasta? Jakie poradnictwo będzie im potrzebne? Po jakie unijne środki można sięgnąć dla sfinansowania takich ofert pomocy? Systematycznie dyskutuje się tam nad tym, jak może udać się integracja, jak zakwaterować tych ludzi? Federacja i kraje związkowe, szczególnie Bawaria zdaje się nie są do tego przygotowane. Wygląda też na to, że pozyskiwanie sobie elektoratu przez podżeganie nastrojów jest dla nich ważniejsze niż skuteczne działanie.

DW: Czy widzi Pani jakieś niedociągnięcia na płaszczyźnie UE?

RH: Musimy skuteczniej zwalczać biedę i wzmóc presję, aby poprawiły się perspektywy mniejszości i ogólnie warunki życia w takich krajach jak Rumunia czy Bułgaria. Imigracja biedy bierze się właśnie z tych powodów. Znanych mi jest tylko niewiele przypadków, kiedy ludzie bez powodu opuszczają swój kraj i rodziny.

DW: W jakim kierunku rozwinie się ta dyskusja, jeżeli uwzględni się, że w maju będą wybory do Parlamentu Europejskiego?

RH: Takie podżeganie strachu przed europejskimi ideami może być przedsmakiem do walki wyborczej np. CSU przed wyborami do europarlamentu.

DW: Co sądzi Pani o propozycji chadeckiego europosła Elmara Broka (CDU), żeby zbierać odciski palców osób wyłudzających świadczenia socjalne?

RH: Tą propozycją Elmar Brok przyczynia się do stawiania pod pręgierz obywateli Rumunii i Bułgarii. Także insynuując, że kierują nimi przestępcze zamiary. Ktoś taki jak Elmar Brok, polityk europejski z długoletnim stażem, który sam brał udział w negocjacjach akcesyjnych tych obydwu państw i współtworzył zasady swobód w UE, powinien poczuwać się do odpowiedzialności za to.

DW: W jakich dziedzinach życia w Niemczech imigranci z wschodnich regionów UE są niezbędni?

RH: Statystyki pokazują, że Bułgarzy i Rumuni należą do tych Europejczyków, którzy w Niemczech są znakomicie zintegrowani na rynku pracy. Obojętnie, z jakiej grupy zawodowej, nie stanowią oni żadnego obciążenia dla systemu zabezpieczeń społecznych. Wręcz przeciwnie: Przybysze z Europy wschodniej wręcz odciążają kasy ubezpieczeń zdrowotnych i pielęgnacyjnych, ponieważ w tych dziedzinach pracują oni za dużo mniejsze pieniądze niż niemieccy pracobiorcy. Ale jest też bardzo wielu Niemców, którzy legalną czy nielegalną drogą czerpią z tego korzyści.

*Rebecca Harms jest przewodniczącą klubu Zielonych w Parlamencie Europejskim.

Rozmowę prowadziła Jennifer Fraczek / tłum. Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek