Szczyt w Brukseli: Przełom czy katastrofa? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 09.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Szczyt w Brukseli: Przełom czy katastrofa?

Na obecnym szczycie w Brukseli gra toczy się o wysoką stawkę: nie tylko o euro, ale o przyszłość całej Unii Europejskiej. Nie wszyscy są tego świadomi.

default

17 państw strefy euro narzuci sobie na mocy własnego układu ostrzejsze zasady kontrolowania budżetów. Niemcom i Francji nie udało się przekonać wszystkich państw członkowskich UE do zmian w traktatach europejskich, które miały służyć ratowaniu euro. Sprzeciwiła się temu przede wszystkim Wielka Brytania, domagająca się specjalnych uregulowań. Również Węgry odrzuciły ten projekt.

Gra toczy się o najwyższą stawkę. To zdanie do znudzenia powtarzają wszyscy, kiedy mowa o akcji ratunkowej dla wspólnej europejskiej waluty. Od półtora roku jeden szczyt europejski goni następny, ale żaden z nich nie przyniósł jeszcze rzeczywistego rozwiązania. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso na przedpolu obecnego szczytu przypomniał raz jeszcze wszystkim zgromadzonym szefom państw i rządów: "oczekuję, że nie przyjadą na szczyt, by powiedzieć czego nie mogą, lecz by powiedzieć, co mogą zrobić dla Europy. Patrzy na nas cały świat". Wszyscy muszą pokazać, że "euro jest nieodwracalne, i że wszyscy je popieramy" - zaznaczył Barroso.

Nie będzie drugiej szansy

#Poszukiwanie trwałego rozwiązania unijnego kryzysu rozpoczęło się w małym gronie. Tuż przed szczytem spotkała się tak zwana "grupa frankfurcka": kanclerz Merkel, prezydent Sarkozy, szefowa MFW Christine Lagarde, szef EBC Draghi, szef Komisji Europejskiej Barroso, szef eurogrupy Juncker i przewodniczący Rady UE Van Rompuy.

Prezydent Francji napominał jeszcze wczoraj: "Jeżeli w piątek nie dojdzie do porozumienia, nie będzie już drugiej szansy." Także rząd Niemiec ostrzegał przed katastrofalnym w skutkach fiaskiem szczytu.

Pomimo tego, że generalnie krytykowano niemiecko-francuskie propozycje zmiany traktatów europejskich i wprowadzenie surowej dyscypliny budżetowej, łącznie z sankcjami, Merkel i Sarkozy obstają przy tym, by eurogrupa na drodze zmian traktatów zademonstrowała, że jest gotowa do bardziej zobowiązującej współpracy. Zaufanie do eurostrefy można przywrócić dając klarowny sygnał, że droga jej rozwoju zmierza do unii fiskalnej i stabilności - powiedziała Angela Merkel.

#Na brytyjski opór wobec zmian traktatowych kanclerz Merkel zwróciła uwagę, że także państwa spoza eurogrupy powinny mieć żywotny interes w ustabilizowaniu całej eurostrefy.

Prezydent Obama powiedział w Waszyngtonie, że jest "bardzo zatroskany" kryzysem zadłużenia w Europie. Dodał jednak, że „Europa jest tak zamożna, iż nie ma powodu do obaw, by nie poradziła sobie z tym problemem."

Nic wbrew brytyjskim interesom

#Na obecnym szczycie przede wszystkim rząd Niemiec i Francji dążą do tego, by na drodze zmiany traktatów europejskich możliwa była ostrzejsza kontrola budżetów państw członkowskich przez Komisję Europejską. Państwa eurogrupy powinny wprowadzić swoje własne hamulce długu publicznego. Nieprzestrzeganie sankcjonowane byłoby przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron odrzuca takie zmiany, twierdząc, że robi to w interesie własnych rynków finansowych.

Dania natomiast, jedno z państw nie należących do eurogrupy sygnalizowała, że poprze niemiecko-francuski model wyjścia z kryzysu. "Jeżeli eurostrefa uważa to za część rozwiązania, jesteśmy otwarci na takie zmiany" - zaznaczyła szefowa duńskiego rządu Helle Thorning-Schmidt.

Ch.Hasselbach, dapd, rtrd / Małgorzata Matzke

red, odp. Iwona D. Metzner

red.odp.:

Redakcja poleca

Reklama