Szczyt UE: kiedy wreszcie będzie brexit? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 21.03.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Szczyt UE: kiedy wreszcie będzie brexit?

Przywódcy krajów UE nie zatwierdzą dziś odroczenia brexitu, o co poprosiła premier Theresa May. Ale chcą jej obiecać krótkie odwleczenie rozwodu, o ile Izba Gmin zatwierdzi umowę brexitową w przyszłym tygodniu.

Kiedy w końcu brexit? W Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt UE

Kiedy w końcu brexit? W Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt UE

Brytyjski parlament już dwa razy odrzucił umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, którą rząd Theresy May wynegocjował z Brukselą jesienią 2018 r. W tym tygodniu May chciała poddać tę umowę pod trzecie głosowanie, ale spiker Izby Gmin zablokował te plany. Powołał się na pochodzącą z XVII w. zasadę regulaminu, że takiej samej uchwały nie można ponownie głosować podczas tej samej sesji Izby Gmin. Sęk w tym, że wciąż obowiązująca data brexitu to północ z 29 na 30 marca, a zatem jedynym sposobem na uniknięcie szalenie kosztownego dla Londynu (i szkodliwego dla gospodarki reszty Unii) brexitu bez żadnej umowy jest odroczenie daty rozwodu przez UE.

Theresa May nie rezygnuje z planów nowego głosowania nad umową. Pretekstu do uchylenia sprzeciwu spikera ma dostarczyć dzisiejszy szczyt UE. Powinien formalnie dołączyć do umowy (czyli ją „zmienić”) wynegocjowany w ubiegłym tygodniu dodatek podkreślający, że – w przełożeniu na język brytyjskiej polityki – irlandzki „bezpiecznik” (doraźne rozwiązania w celu uniknięcia kontroli granicznych między Irlandią i Irlandią Płn.) to nie pułapka, by na zawsze uwięzić Londyn w unii celnej z UE.

Unia ponagla Brytyjczyków

May poprosiła Brukselę, by szczyt UE zgodził się na (potrzebne na nowe głosowanie) krótkie odsunięcie brexitu do 30 czerwca (bez obowiązku przeprowadzania majowych wyborów do europarlamentu w Wielkiej Brytanii). Ale Unia odpowiada – „nie, jeszcze nie teraz”. Donald Tusk, po konsultacjach z 27 krajami UE, ogłosił, że krótkie odwleczenie brexitu będzie możliwe, jeśli Izba Gmin przegłosuje umowę brexitową już w przyszłym tygodniu (przed 29 marca). W takim wypadku czas odroczenia byłby potrzebny już tylko na dokończenie pełnej ratyfikacji przez brytyjski parlament.

Data 30 czerwca zirytowała Brukselę, która nieformalnymi kanałami doradzała Londynowi prośbę o maksymalnie 23 maja, gdy zaczynają się wybory europarlamentarne (przeprowadzane w różnych krajach od 23 do 26 maja). Wprawdzie Parlament Europejski nowej kadencji zbiera się dopiero 2 lipca, ale Komisja Europejska ostrzega w nocie dla uczestników szczytu UE, którą udało nam się poznać, przed ogromnymi zawirowaniami prawnymi, gdyby Londyn dostał odroczenie brexitu aż do końca czerwca, a np. pod koniec czerwca Brytyjczycy jednostronnie odwołaliby brexit (do czego mają prawo).

Ułomny parlament

– Nowa kadencja Parlamentu Europejskiego zaczęłaby się bez europosłów z Wielkiej Brytanii, choć ta tkwiłaby w Unii. Już wyobrażam sobie tę wielką lupę, z którą prawnicy bogatych korporacji podważają w sądach nieprzychylne im przepisy zatwierdzane przez taki ułomny europarlament – tłumaczy zachodni dyplomata w Brukseli. Brytyjczycy mogliby urządzić swe eurowybory latem lub wczesną jesienią, ale to z kolei oznaczałoby prawne kłopoty z krajami, pomiędzy które już wstępnie rozdzielono europarlamentarne miejsca po Brytyjczykach (Polska ma mieć jednego dodatkowego europosła, Niemcy nie zyskują żadnego).

Jednym z tematów rozpoczynającego się dziś (21.03.2019) dwudniowego szczytu UE będzie zatem pytanie, czy wstępnie obiecać Londynowi odroczenie rozwodu do 23 maja (lub nawet krócej) zgodnie z postulatami Komisji Europejskiej i m.in. Francji czy też aż do końca czerwca zgodnie z prośbą Theresy May. – Z naszych dotychczasowych negocjacji z Brytyjczykami wynika, że jeśli chcemy, by zrobili coś do 9 kwietnia, to musimy mieć żelazny termin na 10 kwietnia. A jeśli zgodzilibyśmy się na 30 czerwca, to wszystko ciągnęłoby się jeszcze przez trzy pełne miesiące – mówi dyplomata z Europy Środkowej.

Jastrzębi Paryż, łagodny Berlin

A jeśli Izba Gmin znów odrzuci umowę? W takim wypadku o dalszych losach brexitu prawdopodobnie zdecydowałby kolejny nadzwyczajny szczyt UE. „Albo 23 maja bez eurowyborów albo długie odroczenie (co najmniej do końca 2019 r.) z obowiązkiem przeprowadzenia eurowyborów” – doradza Komisja. Do decyzji potrzebna jest jednomyślność, ale kraje UE na razie nie mają wspólnego stanowiska co do długiego odroczenia i powiązanych z nim warunków.

Podczas niedawnej narady ambasadorów krajów Unii w Brukseli najbardziej jastrzębie stanowisko zajmowała Francja (francuski szef dyplomacji Jean-Yves Le Drian sugerował ostatnio wręcz zupełny brak zgody na długie odroczenie), Belgia, Hiszpania oraz Irlandia obawiająca się, że długie odwleczenie brexitu posłużyłby Londynowi do kolejnych prób osłabiania „bezpiecznika”. Z kolei najłagodniejsze stanowisko miały Niemcy, Holandia, Dania, Portugalia i Węgry. Jednak w Brukseli dominuje przekonanie, że dla długiego odroczenia Brytyjczycy potrzebowaliby uzasadnienia – nowego referendum o brexicie, przyspieszonych wyborów lub poważnych planów stworzenia ponadpartyjnej koalicji na rzecz umowy brexitowej.

 

Redakcja poleca

Reklama