SZ: Stare rany mogą się zagoić | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

SZ: Stare rany mogą się zagoić

Sobotnie wydanie dziennika SZ (7.06.2014) informuje o uroczystości odsłonięcia po 73 latach pomnika ku czci polskiego robotnika przymusowego.

Verbrechen Liebe: Polnische Zwangsarbeiter in Deutschland

Również Juliana Majkę, polskiego robotnika przymusowego, miłość zaprowadziła na szubienicę

„O 11.30 wyprowadzono Stefana Dudę na specjalnie przygotowane dla niego podium na skraju lasu. Dwóch więźniów założyło mu pętlę na szyję na oczach ponad setki widzów. 26-letni Polak zginął na szubienicy, którą przygotowało dlań gestapo – wspomina straconego przez SS polskiego robotnika przymusowego „Süddeutsche Zeitung” (SZ) pisze, że „jego walka ze śmiercią trwała pięć minut". Stefan Duda został skazany na śmierć za „hańbę rasową”. Łączyła go miłość z rówieśniczką, córką chłopa, u którego Polak pracował. Parę zadenuncjowano. Oboje zostali umieszczeni przez nazistów w obozie koncentracyjnym – informuje w dalszej części artykułu dziennik.

Duda zmarł 10 października 1941 roku. Gazeta podkreśla, że 73 lata po jego śmierci, w połowie maja, w miejscowości Gallenbach w gminie Taufkirchen (Bawaria), gdzie Duda przypłacił życiem zakazaną miłość do miejscowej dziewczyny, odsłonięto pomnik ku jego czci. Podczas uroczystości, nabożeństwo polowe odprawił proboszcz miejscowej parafii. Przemawiali także burmistrz i poseł do Bundestagu. W upamiętnieniu śmierci Polaka uczestniczyła również polska Konsul Generalna. Przybyło także małżeństwo, Hilarius i Claudia Häuslerowie, którzy zetknęli się z historią zakochanej pary – młodego Stefana Dudy oraz Anny Mayerhofer – gdy przed dwoma laty monachijski autor Thomas Grasberger zbierał materiały o Stefanie Dudzie w Gallenbach.

W opinii Häuslerów, którzy na własny koszt zamówili tablicę pamiątkową, „o tym trzeba było przypomnieć”. Jak pisze gazeta, burmistrz Jakob Bichlmaier docenił to zaangażowanie oraz przedstawił sprawę w radzie gminy. Jednak gremium się skompromitowało, bo prawię większość nie chciała wesprzeć finansowo budowy pomnika, „aby nie rozjątrzać starych ran” – jak czytamy w SZ. Mimo to zgłosiło się kilkoro chętnych mieszkańców Taufkirchen do wsparcia projektu. Również parafia dołożyła 600 euro – zaznacza gazeta i stawia pytanie retoryczne: „Czy rozdrapano teraz stare rany w Taufkirchen? Wygląda na to, że dopiero teraz mogą się one powoli zabliźnić. Przede wszystkim Häußlerom można zawdzięczać to, że nie ustąpili. Czasem wychodzi na dobre, gdy robi się zwyczajnie to, co uważa się za słuszne” – konstatuje dziennik.

Monika Skarżyńska

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama