SZ: Pompeo wbija klin między kraje UE | Echa polskie | DW | 14.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ: Pompeo wbija klin między kraje UE

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo wykorzystuje wrogie nastawienie Polski i Węgier do Brukseli oraz konflikty tych krajów z Niemcami do rozbijania jedności Unii Europejskiej – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo (picture-alliance/M. Wlodarczyk)

Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo

„W 1986 roku minister spraw zagranicznych USA Mike Pompeo jako młody żołnierz pełnił służbę w Bindlach w Górnej Frankonii (kraj związkowy Bawaria, niedaleko granicy z Czechami – DW). Lubi opowiadać o tym, jak patrolował teren wzdłuż żelaznej kurtyny. To doświadczenie, jak się zdaje, nie uczuliło go na zagrożenia będące następstwem rozbicia i podziału Europy” – pisze szef redakcji zagranicznej „SZ” Stefan Kornelius w komentarzu opublikowanym w czwartkowym wydaniu opiniotwórczej gazety. 

Rozbijacka podróż do Europy

Jeszcze nie przebrzmiało echo wrogiego wobec Europy przemówienia Pompeo wygłoszonego w grudniu w Brukseli, a już wyruszył on w „rozbijacką” podroż po Europie Środkowej.

Zdaniem Korneliusa, w swojej polityce wobec Europy, Waszyngton posługuje się trzema tematami: „wkładem finansowym do budżetu NATO, gazociągiem Nord Stream 2 i sankcjami przeciwko Iranowi”.

„Pompeo wykorzystuje wrogą postawę Polski i Węgier wobec Brukseli, ale także tarcia między tymi krajami a Niemcami, by wbijać klin między kraje Unii Europejskiej” – pisze niemiecki dziennikarz.

Błędy UE

Kornelius przyznaje, że „rozbijacka działalność” USA stała się możliwa dlatego, ponieważ Niemcy i inne europejskie narody nie rozwiązały palących problemów Wspólnoty. Nord Stream 2 wyrządził w Europie Środkowej duże szkody, chociaż obecnie udało się wypracować kompromis – czytamy w „SZ”.

„Podatność Środkowych Europejczyków na pokusy z Waszyngtonu lub wręcz z Pekinu jest dowodem na brak europejskich więzi. Tylko Berlin i Bruksela mogą zlikwidować ten deficyt” – pisze w konkluzji Stefan Kornelius w „Sueddeutsche Zeitung”.

 

Redakcja poleca

Reklama