SZ: PiS instrumentalizuje historię, ale Niemcy mimo to powinni z Polską współpracować | Echa polskie | DW | 31.08.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

SZ: PiS instrumentalizuje historię, ale Niemcy mimo to powinni z Polską współpracować

Pomimo instrumentalizowania przez PiS polityki historycznej, Niemcy powinny być otwarte na Polskę - nie tylko ze względu na historyczną odpowiedzialność, ale także na silną pozycję Polski w Europie Środkowo-Wschodniej.

"80 lat po wybuchu wojny, PiS instrumentalizuje historię dla własnych celów. Pomimo to, Niemcy muszą wyjść Polsce naprzeciw, także w swoim dobrze pojętym interesie" - pisze Daniel Broessler w weekendowym wydaniu "Sueddeutsche Zeitung".

Zdaniem autora, w relacjach polsko-niemieckich mamy do czynienia z wielkim paradoksem - są one "kiepskie i równocześnie doskonałe".

"Wielka bliskość i znaczna nieufność są ze sobą splecione" - pisze Broessler i przewiduje, że prezydent Frank-Walter Steinmeier podczas wizyty w Polsce odczuje zapewne obie postawy - zarówno pragnienie bliskiego partnerstwa, jak i rozgoryczenie wynikające z przeświadczenia, że ogromne cierpienia Polaków podczas niemieckiej okupacji nie zajmują należytego miejsca w zbiorowej pamięci Niemców.

Reparacje dobre w kampanii wyborczej

Partia Prawo i Sprawiedliwość wyraża te uczucia znacznie silniej niż jej liberalni poprzednicy i nie waha się przed wykorzystaniem tego tematu w polityce wewnętrznej - pisze Broessler. "Roszczenia reparacyjne mogą być pozbawione widoków na sukces i obciążają relacje z Niemcami, lecz opłacają się w tworzeniu odpowiedniego nastroju przed wyborami parlamentarnymi" - tłumaczy komentator.

Instrumentalizacja polityki historycznej jest jego zdaniem "specjalnością PiS-u". Daniel Broessler zastrzega, że błędem byłoby bagatelizowanie z powodu tej instrumentalizacji polskiej krytyki wobec niemieckiej ignorancji.

Trudny test dla relacji polsko-niemieckich

Niemiecko-polskie relacje znalazły się - zdaniem "SZ" - w historycznie decydującym punkcie. Po demokratycznym zwrocie w 1989 roku Niemcy mieli w Warszawie otwartych na świat i serdecznych partnerów w rodzaju Władysława Bartoszewskiego. Obecnie sytuacja jest inna, lecz można to uznać za szansę. "Niemiecko-polskie pojednanie musi się sprawdzić w najcięższych warunkach" - pisze Broessler.

Zmusza to Niemców do nadrobienia błędów z przeszłości. Należą do nich pomnik upamiętniający polskie ofiary nazistów oraz gotowość do materialnej pomocy żyjącym jeszcze poszkodowanym. "Obstawanie przy argumentach prawnych nie pasuje do przemówień o niemieckiej odpowiedzialności" - ocenia komentator.

Czy Polska chce być liderem?

W przypadku Polski chodzi nie tylko o historyczną odpowiedzialność, lecz także o strategiczne cele na przyszłość - kontynuuje Broessler. Pod względem gospodarczym Polska jest najbardziej dynamicznym krajem regionu, a jako partner handlowy stała się dla Niemiec ważniejsza niż Wielka Brytania.

Polityczne partnerstwo na wzór niemiecko-francuskiego rozbija się o agendę obecnego rządu w Warszawie, która stanowi zagrożenie dla praworządności i demokracji, a tym samym także dla Europy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Polska jest pilnie potrzebna jako wschodnia siła przywódcza w UE. Decyzja, czy tego chce, należy do Polaków. Zadaniem Niemiec jest utrzymywać drzwi otwarte - pisze w konkluzji komentator "Sueddeutsche Zeitung".

Redakcja poleca

Reklama