SZ o Polsce: Lepiej nie być weganinem lub gejem. ″To nie żart, to polityka″ | Echa polskie | DW | 25.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ o Polsce: Lepiej nie być weganinem lub gejem. "To nie żart, to polityka"

„Warszawa 2016: lepiej nie być weganinem, albo gejem. To nie żart, to polityka obecnego rządu” – pisze na wstępie reportażu z Warszawy dziennik "Sueddeutsche Zeitung".

Opiniotwórczy niemiecki dziennik "Suedeutsche Zeitung" (SZ) zamieszcza na trzeciej stronie reportaż zatytułowany „Polski odlot", w którym przedstawia Polskę pod rządami PiS widzianą oczami niemieckiej dziennikarki. Nadia Pantel spotyka się m.in. w popularnym warszawskim barze wegańskim „Krowarzywa” ze zwolennikami tego typu odżywiania. Reporterka pisze, że jednocześnie na rogu sąsiedniej ulicy stoi grupa osób z księdzem i polską flagą odmawiając różaniec. „To że dzieje się to na tej samej ulicy, nie jest niczym niezwykłym dla tej metropolii. Niezwykłe jest to, że europejski rząd nie chce zaakceptować tej koegzystencji" - twierdzi autorka. Dziennikarka przypomina niemieckiemu czytelnikowi fragment wywiadu udzielonego przez szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego dla "Bilda", piętnującego "świat złożony z rowerzystów i wegetarian, którzy walczą ze wszelkimi przejawami religii”.

"Czy widzi Pani tu jakiegoś policjanta? "

Pantel przyznaje, że kiedy pyta w restauracji „Krowarzywa” o "zniewagę wegetarian" ludzie reagują znudzeniem. „Czy widzi Pani tu jakiegoś policjanta, który uniemożliwia mi zjedzenie tofu? To tylko gadka" – kwituje jeden z zaczepionych przez nią klientów lokalu. Jednocześnie jednak autorka zwraca uwagę czytelników, że modląca się grupa trzymała transparent z napisem potępiającym "wszystkich tych, którzy podważają wynik demokratycznych wyborów".

Inny rozmówca, uważa ten „polityczny spektakl za absurd”. „Z czasem jednak zaczął się bać – pisze dziennikarka – stylu rządzenia, pośpiechu, nocnych obrad”. „Również ideologia rządu dotyka go osobiście" - pisze dziennikarka o filmoznawcy, który jest homoseksualistą i pracuje dla TVP sprawdzając scenariusze pod kątem możliwości realizacji. Jak pisze autorka reportażu, „jednym z celów nowego rządu jest wzmacnianie tradycyjnego modelu rodziny i wsparcie kultury narodowej”. Jej rozmówca przyznaje, że nie chce kiedyś stwierdzić, że z obawy przed przełożonymi będzie polecał jedynie "realizację filmów opowiadających o wesołych przygodach grzecznych katolików".

„Chodziło tylko o to, by mieć i tylko mieć"

„Co robić? Wyjść na ulicę i skandować? Ale co?” – zastanawia się młoda Polka, dla której, jak pisze reporterka SZ, „wielkie demonstracje, jak te sobotnie, są dla niej »zbyt uprzejme« wobec rządu". Jak pisze dziennikarka, na manifestacje chodzi matka młodej dziewczyny, ale ona sama nie podziela entuzjazmu, że ostatnie lata w Polsce to „jedynie pasmo nieustających sukcesów”. Reporterka zauważa, że jej rozmówcy "pracują więcej i dłużej niż ich zachodnioeuropejscy rówieśnicy, zarabiają jednak mniej".

„Jeżeli cokolwiek powstało w Warszawie w ostatnich latach, to są to restauracje, sklepy, kawiarnie i bary". Zdaniem dziennikarki wygląda to tak, „jakby cała generacja znajdowała się wymyślaniem oryginalnych menu, perfekcyjnego wystroju wnętrz i wysmakowanych nakryć stolików w bistro” – konstatuje autorka.

Tymczasem, jak pisze, w centrum Warszawy stoi jeszcze wiele domów, które do połowy zabezpieczone są siatką, aby na głowy przechodniów nie odpadały części fasady, „za to na parterze można nabyć w promocji bluzkę za 80 euro. Są wegańskie buritos, smoothies z brokułów". „Chodziło tylko o to, by mieć i tylko mieć w latach boomu, a mniej o dzielenie się, pomaganie, wspieranie". „Ale teraz nadeszła populstyczna prawica, która ma w nazwie przymiotnik »sprawiedliwość«, a która chce głosić »narodowe odseparowanie się« jako jedyną alternatywę dla »radykalnego kapitalizmu«.

Wyborcy prawicowej partii z lewicowymi poglądami

Reporterka SZ rozmawia także ze zwolennikiem partii Jarosława Kaczyńskiego. Jest nim młody pracownik banku, który od 2001 roku jest wyborcą PiS. Wyjaśnia on, dlaczego rząd chce bardziej opodatkować banki i wielkie koncerny. Dlaczego bankowiec wybiera prawicową partię za jej lewicową politykę gospodarczą? "Bo jego zdaniem inwestycje, które powstały za unijne pieniądze, służą przede wszystkim gospodarkom inwestującym, a nie polskiej".

„Gdy ten Polak mówi o PiS, to brzmi to tak, jakby mówił o uciskanej mniejszości – ocenia dziennikarka – a nie o partii, która właśnie wygrała wybory absolutną większością. I dokładnie taki jest styl rządzenia PiSu: agresywność słabszego, który nie ma nic do stracenia i ostatecznie doszedł do władzy”.

„Nie rozumiem lansowanego obrazu wroga"

Kolejną rozmówczynią jest młoda studentka pracująca w jednym z warszawskich barów, która „nowy rząd traktuje tak serio, że nawet nie chce podać swojego nazwiska". Dziewczyna przyznaje, że miała wrażenie, że Polacy cieszą się coraz większą wolnością. „Ale teraz wydaje mi się, że tylko ja i moi przyjaciele tak myśleli" - przyznaje Polka, która często odwiedza Berlin. „Jej zdaniem jedno nie przeczy drugiemu i nie rozumie, dlaczego ma się bać Niemców, muzułmanów lub UE. „ Nie rozumiem tego obrazu wroga, które lansuje rząd. Naprawdę tego nie rozumiem” – przyznaje młoda kobieta, która od momentu objęcia władzy przez PiS już czterokrotnie uczestniczyła w antyrządowych demonstracjach.

„Zamiast transparentu tym razem będzie niosła przez miasto konstytucję" , bo "Konstytucja – mówi – to teraz właśnie w Polsce bardzo zagrożona książka” - kończy autorka reportażu.

Opracowanie: A.gnieszka Rycicka

Omówiony artykuł ten jest elementem "przeglądu prasy niemieckiej" i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Redakcji Polskiej Deutsche Welle.

Reklama