„Supper Clubs“ są super | Felieton | DW | 21.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Felieton

„Supper Clubs“ są super

Krótko przed godz 21.00 zsiadam z roweru. To musi być tutaj. Adres dostałam przed dwoma dniami drogą mailową, podobnie jak zaplanowane menu.

Zza uchylonych okien na parterze dobiegał gwar, jednak szyby zakrywały białe zasłony. Przez chwilę miałam wątpliwości. A co, jeśli to jakaś pułapka, albo jeśli inni goście będą niesympatyczni? Naciskam dzwonek. Obok głównego wejścia otwierają się drzwi. Wychyla się z nich uśmiechnięty mężczyzna i zaprasza mnie do środka „Come in!”.

Spotkanie z przyjaciółmi

Pomieszczenie jest większe, niż się spodziewałam: wyszlifowany parkiet i idealnie białe ściany. Przypomina raczej wnętrze galerii sztuki. W drugiej części pokoju ustawiony jest długi stół, wokół którego siedzi już trzynaścioro zaproszonych gości, zajętych emocjonującą dyskusją. Gdybym nie wiedziała wcześniej, jaki charakter ma to spotkanie, powiedziałabym, że to grupa dawnych przyjaciół, która, bez specjalnej okazji zebrała się na kolację. Ich ciekawe spojrzenia zwróciły się na mnie, a ja poczułam się jak na urodzinach, na których nikogo się nie zna.

Do mieszkania włoskiej pary artystów: Chiary Zanelli Ferro i Marco Thiela, na pięciodaniowy obiad, goście zostali zaproszeni przez internet. Ta para już od dwóch lat organizuje wykwintne wieczory pod nazwą „Metta una sera a cena".

Titel: Supperclubs1 Beschreibung: Galerie, Wohnraum und Restaurant in einem. Bilder: Elisabeth Jahn

Minimalistyczne, ale przytulne - tak wygląda mieszkanie Chiary i Marco

„Na początku przychodziło do nas czasem jedynie dwoje gości, zapraszaliśmy więc swoich znajomych, żeby nie było tak pusto przy stole”, zdradza Chiara.

Odkąd „Supper Clubs” stały się w Berlinie modne, szybko się to zmieniło. „Najczęściej przychodzą goście z Berlina, ale czasem też turyści z Londynu czy Nowego Jorku, którzy chcą zwiedzić miasto w jeden weekend”- mówi Marco.

Spotkania dla otwartych

Takie kolacje to idealna okazja, by usłyszeć ciekawostki o mieście i poznać wielu otwartych ludzi.

„Możemy przejść na „ty”?”- zapytał mój sąsiad przy stole zanim jeszcze zdążyłam się usadowić. Przedstawił się jako Markus. Jest trochę po czterdziestce, pracuje dla niezależnej politycznie fundacji. On i jego żona już po raz drugi odwiedzili włoską parę, a wcześniej uczestniczyli w wielu innych spotkaniach „Supper Club”. „Ci dwoje są super” – przyznał Markus.

Podczas kiedy my zatonęliśmy w dyskusji, zaserwowane zostały wyśmienite przystawki: sałatka z owoców morza, selera i kopru włoskiego oraz bagietki ze świeżymi pomidorami, serem kozim i orzeszkami piniowymi. W dalszej kolejności pojawił się dorsz zapiekany z migdałami, krem avocado i chrupiące plasterki czerwonej cebuli. Do tego dwa rodzaje białego wina. Z głośników dobiegała cichutka muzyka: Nina Simone i Hildegard Knef, a ja czułam, jak powoli się odprężam. Zupełnie, jakbym znajdowała się w gronie przyjaciół, a nie ledwo poznanych ludzi.

Własnoręcznie przyrządzone lody z cebuli i oliwy

Titel: Supperclubs2 Beschreibung: Koch Marco und Gehilfin in der kleinen Küche nebenan Bilder: Elisabeth Jahn

Kuchnia włoskiej pary jest malutka, ale przyrządzane są tam nawet najbardziej wykwintne potrawy

Szczególnie zachwyciły mnie domowej roboty lody z cebuli i oliwy, podane ze smażonymi sardynkami. To, co z początku brzmi dziwnie, smakuje niesamowicie i dobrze ze sobą współgra.

Podczas kiedy goście raczeni byli magią wieczoru, Chiara i Marco wciąż musieli zaglądać do kuchni. Skrupulatnie dbają o każdy detal. „Dla mnie ważna jest treść, ale też wygląd jedzenia. Każda potrawa musi przemawiać do człowieka” – mówi Chiara. To, że ona i jej chłopak Marco, są artystami, można rozpoznać nawet w przyrządzanych przez nich daniach. Na talerzu nie może pojawić się nic, co nie przedstawia spójnej kompozycji. Dzięki temu podczas deseru można podziwiać jak panacotta z mango tworzy z kawałeczkami czekolady spadający meteoryt.

Po jedzeniu jest już bardzo przytulnie

Dopiero, kiedy goście dostaną espresso, para kucharzy zasiada do stołu. Na ich twarzach widać, jak powoli opada stres całego dnia. Dopiero teraz przekonują się, że wszyscy goście są zadowoleni. Przyrządzenie tak pysznej kolacji pozwala im odrobinę zarobić. Ale niewiele. „Najważniejsze, że czerpiemy z tego przyjemność i poznajemy nowych ludzi” – przyznaje Chiara.

Titel: Supperclubs3 Beschreibung: Köche Chiara und Marco vom Supper Club Bilder: Elisabeth Jahn

Chiara i Marco podczas zasłużonego odpoczynku

Kiedy po udanym wieczorze zostaję poproszona o datek, bardzo chętnie dorzucam do sugerowanych 45 Euro jeszcze napiwek. Jest już godz 2.00 nad ranem, kiedy opuszczam mieszkanie. Pożegnanie jest tak samo serdeczne, jak cały wieczór. Jestem wdzięczna gospodarzom, że mogłam gościć w ich mieszkaniu. "Supper Clubs" są super.

Elizabeth Jahn

tłum. Martyna Ziemba

red.odp.: Małgorzata Matzke