Sueddeutsche Zeitung: Na razie bez niemieckiego śledztwa ws. Nawalnego | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.09.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Sueddeutsche Zeitung: Na razie bez niemieckiego śledztwa ws. Nawalnego

Niemcy włożyli wiele wysiłku w zabezpieczenie dowodów na otrucie Aleksieja Nawalnego, ale nie mogą postawić zarzutów – informuje „Sueddeutsche Zeitung”.

Gazeta opisuje we wtorek (22.09.) przeszkody prawne, które uniemożliwiają Niemcom ściganie sprawców otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Od 22 sierpnia Nawalny przebywa w berlińskiej klinice Charité, gdzie został przetransportowany z rosyjskiego Omska po próbie zamachu na jego życie. Jego stan stale się poprawia.

Niemiecki rząd federalny od samego początku nie szczędził wysiłków, by zabezpieczyć dowody na to, że Nawalny padł ofiarą przestępstwa – zauważa „Sueddeutsche Zeitung”. „Miało nie być wątpliwości, że była to próba niemal publicznej egzekucji” – cytuje gazeta wysokiej rangi funkcjonariusza, który zajmuje się tą sprawą. „Teraz jednak nasuwa się pytanie: co zrobić z tymi dowodami? Kiedy podjęte zostana prawnokarne kroki wobec sprawców?” – pyta dziennik.

Tajne wizyty ekspertów ze Szwecji i Francji

Przypomina też, że w innych sprawach dotyczących Rosji niemiecki wymiar sprawiedliwości przedstawił niedawno zarzuty o terroryzm państwowy, a nawet wydał nakaz aresztowania. „W sprawie Nawalnego jest jak na razie inaczej” – pisze. Według „SZ” początkowo „dochodzenie prowadzone było z taką intensywnością, o jakiej prokuratorzy mogą zazwyczaj tylko pomarzyć”. Najpierw badania prowadził Instytut Farmacji i Toksykologii Bundeswehry w Monachium, który znalazł ślady nowego i trudnego do wykrycia rodzaju środka nowiczok. Wyniki te potwierdziły potem dwa laboratoria specjalistyczne w Szwecji i we Francji.

„W ramach tajnej operacji w pierwszym tygodniu września eksperci wylądowali na wojskowej części lotniska Tegel (w Berlinie) i pod eskortą Bundeswehry i Federalnego Urzędu Kryminalnego pojechali do Charité. Już w pierwszych dniach po przybyciu Nawalnego  rząd federalny zdecydował się na tego rodzaju dodatkowe środki bezpieczeństwa, bo liczył się z ostrym dementi i dezinformacją ze strony rosyjskiej, co dokładnie nastąpiło” – pisze gazeta, przypominając, że szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow mówił o „histerii” i całkowicie bezpodstawnych oskarżeniach.

Według informacji gazety, na oddziale intensywnej terapii w berlińskim szpitalu „doszło do scen, jak z filmu”. Szwedzcy i francuscy eksperci kolejno pojawiali się w sali, gdzie przebywał Nawalny, i pod ich nadzorem lekarze pobierali mu próbki krwi. Wszystko powtórzono po raz trzeci, gdy w ten sam weekend przyjechali eksperci Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej z Hagi. Niemiecki rząd udostępnił im nawet śmigłowiec.

Deutschland Berlin | Selfie am Krankenbett | Alexej Nawalny

Nawalny w otoczeniu rodziny w berlińskiej klinice

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Brak niemieckiego punktu zaczepienia

Jeszcze zanim kanclerz Angela Merkel publicznie poinformowała o ustaleniach niemieckiego laboratorium, w sprawę włączono prokuraturę generalną w Karlsruhe, która miała ustalić, czy Niemcy w ogóle mogą wszcząć śledztwo przeciwko sprawcom. Ale odpowiedź była jednoznaczna: Ponieważ nie jest to zbrodnia wojenna, Niemcy nie mogą powołać się na uniwersalną kompetencję wynikającą z prawa międzynarodowego. „Potrzebny byłby niemiecki punkt zaczepienia. To zaś trudne, bo miejsce zbrodni znajduje się w Rosji. To najważniejsza różnica pomiędzy sprawą Nawalnego a otruciem Skripala na brytyjskiej ziemi i z brytyjskimi ofiarami” – dodaje gazeta.

Także Ministerstwo Sprawiedliwości i prokuratura krajowa Berlina były podobnego zdania. „Gdyby Nawalny zmarł w Niemczech, śledztwo byłoby możliwe. To brzmi makabrycznie, ale wówczas przynajmniej ostatni etap zbrodni, czyli «skutek» według paragrafu 9. kodeksu karnego, miałby miejsce na niemieckim terytorium” – pisze „SZ”.

Według gazety, koloński adwokat Nikolaos Gazeas uważa, że Niemcy mają podstawę by działać, bo „szkodliwe działanie trucizny  nastąpiło także w Niemczech”. Z kolei polityk CDU Norbert Roettgen zaproponował w miniony weekend polityczne śledztwo Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Na razie jedyne śledztwo w sprawie nawalnego prowadzi Rosja, która zwróciła się już do Niemiec o pomoc prawną, w tym o możliwość przesłuchania opozycjonisty. Na taką współpracę musi zgodzić się niemieckie MSZ, a także sam Nawalny.