STERN pisał przed dwoma miesiącami o zabitych w Warszawie turystach | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

STERN pisał przed dwoma miesiącami o zabitych w Warszawie turystach

Dwoje niemieckich turystów padło ofiarą zabójstwa w Warszawie. Policja zachodzi w głowę, jakim motywem kierował(li) się mordercy.

Verschiedene Ausgaben des Magazins Stern liegen am 1. Aug. 2008, in der Zentrale des Hamburger Gruner&Jahr-Verlages in Hamburg. Am 1. August 1948 erschien die erste Ausgabe des Sterns. (AP Photo/Axel Heimken) ** zu APD8421 ** --Editions of magazin 'Stern' are seen in a newsroom in the headquarters of publishing house Gruner & Jahr in Hamburg, Germany, Friday, Aug. 1, 2008. (AP Photo/Axel Heimken)

STERN donosił o podróżnikach

Ze zdjęcia patrzy dwoje zadowolonych, uśmiechniętych ludzi: Peter Huep (emerytowany pracownik zakładu ubezpieczeń), lat 61, i Silke Groß, lat 62. Siedzą na turystycznych krzesełkach przy stoliku; w tle ich camper. Czerwony volkswagen. „Odważyć się na przygodę”, tytuł artykułu na łamach tygodnika STERN (nr 14, z 29 marca 2012 roku). Sympatyczni, starsi ludzie dzielą się z reporterami tygodnika swymi marzeniami, na realizację których pracowali całe życie. Nareszcie wolność! Chcieli podróżować po całej Europie, szczególną sympatią darzyli Europę wschodnią. Ta podróż miała trwać kilka tygodni. Przez Polskę jechali na Ukrainę. Podróż Petera Huepa i Silke Groß skończyła się nagle w Warszawie w kilka tygodni po artykule, jaki ukazał się na łamach hamburskiego tygodnika.

Ciekawi świata

Mieszkali w Hamburgu-Schnelsen, w 68-metrowym mieszkaniu. Ale nie byli typowymi emerytami. Witalni, otwarci na ludzi najchętniej podróżowali. Kilka razy w roku wyjedżali swoim VW Crafterem, który jeszcze przed przejściem na emeryturę przerobili na campera, na kilkutygodniowe wyprawy. Samochód kosztował 35 tys. euro. Przebudowa dalsze 40 tys.: samochód był wyposażony w zlew, lodówkę, toaletę, prysznic i 100-litrowy zbiornik wody pitnej. Mogli pozwolić sobie na taki wydatek z wypłaconego im ubezpieczenia na życie.

Byli ciekawi świata, chcieli poznawać inne regiony, inne kultury. "Mieszkając w mieście, szukamy innych wrażeń" - wyjaśniali reporterom STERNA. Nie chieli podróżować wydeptanymi ścieżkami, tylko podróżować na własną rękę, bocznymi drogami. "Wolę stać na skraju lasu, niż z cocktailem w ręku koło basenu" - wyjaśniał Peter Huep.

Motyw zbrodni zagadką

Polish police car in Warsaw. © FER737NG - Fotolia.com

Warszawska policja współpracuje z policją hamburską

Hamburska policja odmówiła podania informacji na temat prowadzonego śledztwa. „Uzgodniliśmy z prokuratorem w Hamburgu, że prokuratura odpowiadać będzie na pytania dziennikarzy”, mówi rzecznik policji miasta-landu. Wilhelm Möllers. Rzecznik hamburskiej prokuratury natomiast tłumaczy, że nie wie w tej sprawie nic więcej od śledczych w Warszawie. Powołano grupę i wszczęto postępowanie o zabójstwo przeciwko nieznanemu sprawcy. Motyw stanowi nadal zagadkę. Z faktu, że brakuje dokumentów kobiety wynika, że sprawca(y) zabrał jej torebkę.

Robocza hipoteza brzmi: napad rabunkowy. Z wywiadu socjalnego, przeprowadzonego przez hamburską policję wynika, że Peter Huep i Silke Groß byli porządnymi, nie rzucającymi się oczy mieszkańcami Hamburga. Żadnych narkotyków. Żadnych podejrzanych interesów. Rzecznik prokuratury miasta-landu przyznaje w rozmowie z DW, że metoda zabójstwa przypomina egzekucję.

Andrzej Paprzyca

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama