Stany Zjednoczone wolą rozmawiać z Polską w cztery oczy niż nagłaśniać problem | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 15.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Stany Zjednoczone wolą rozmawiać z Polską w cztery oczy niż nagłaśniać problem

W odróżnieniu od UE i jej polityków, USA dotychczas zachowywały się raczej spokojnie w kwestii kontrowersyjnych decyzji polskiego rządu. Milczenie na forum publicznym nie powinno być jednak mylone z przyzwoleniem.

Nowy polski prawicowy gabinet nie tracił czasu, przygotowując zmiany legislacyjne umożliwiające rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym i mediami publicznymi, krótko po wygranych wyborach parlamentarnych w październiku. Nie było wątpliwości, że takie posunięcia wywołają poruszenie w Brukseli, ale też i w innych miejscach.

Europejscy politycy nie ważyli słów, krytykując władze w Warszawie.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schultz, który w grudniu porównał sytuację w Polsce do „zamachu stanu”, teraz z kolei nazywa działania nowego polskiego rządu „putinowskimi”. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans w liście, który w ubiegłym miesiącu wyciekł do wiadomości publicznej, przestrzegł Polskę, by nie przyjmowała kontrowersyjnych ustaw. Jego zdaniem, te bowiem „podważyłyby” porządek konstytucyjny w kraju.

Günther Oettinger, unijny komisarz do spraw gospodarki cyfrowej i bezpieczeństwa, opowiedział się za tym, by Warszawa została objęta unijną procedurą badania praworządności. W środę (13.01.2016) procedurę rozpoczęto, co stanowi wyjątkowy krok w historii Wspólnoty. I w końcu, Volker Kauder, szef konserwatywnego klubu CDU/CSU w Bundestagu apelował, by objąć Polskę sankcjami w wypadku, gdyby Warszawa – jak powiedział – dalej ignorowała zasady praworządności.

Trzeba podkreślić, że polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz rząd także nie starali się załagodzić sytuacji.

Belgien EU-Kommission berät über umstrittene Reformen in Polen

Unia Europejska wdrożyła mechanizm kontroli praworządności w Polsce

Waszyngton siedzi cicho

Tymczasem, Waszyngton – prawdopodobnie kluczowy sojusznik Warszawy w sprawach bezpieczeństwa narodowego – trzyma się w sumie z boku. Jeden z jego nielicznych (lecz wiele mówiących) oficjalnych komentarzy padł w ubiegłym roku podczas konferencji prasowej Departamentu Stanu. Rzecznik najpierw odniósł się do pytania o sytuację w Polsce, mówiąc, że Stany Zjednoczone obserwują wydarzenia z dużym zainteresowaniem, zaś stosunki z Warszawą są bardzo bliskie. Potem jednak dodał: „Rozmawiamy szczerze o różnych sprawach… Zapytaliśmy rząd o działania legislacyjne dotyczące Trybunały Konstytucyjnego”.

Mówiąc wprost: oznacza to, że Waszyngton także z niepokojem obserwuje posunięcia polskiego rządu. Najwyraźniej jednak postanowił kontaktować się z Warszawą w tej sprawie w cztery oczy.

Ostrożne podejście

- Ze strony Amerykanów to w sumie ostrożna postawa ‘poczekamy, zobaczymy’ oraz ‘załatwmy to jak trzeba' – uważa Michał Baranowski, szef warszawskiego biura German Marshall Fund. Jego zdaniem ma to sens, ponieważ ostatnią rzeczą pożądana przez kogokolwiek, niezależnie od stanowiska w sprawie kontrowersyjnych nowelizacji ustaw, byłoby wywołanie u nowego rządu poczucia osaczenia przez krytyków.

Wydaje się, że publiczne biczowanie Warszawy dotychczas spowodowało jedynie usztywnienie postawy nowego rządu, co może nawet utrudnić wpływ na zmianę jego decyzji. Zamiast tego, bliski dialog z Warszawą, do czego dąży Waszyngton, wydaje się lepszym wyjściem – tłumaczy Michał Baranowski i dodaje: „Nie zdziwiłbym się, gdyby padły mocne słowa, ale podczas rozmów przy drzwiach zamkniętych, nie zaś publicznie”.

Oczywiście, nienależące do Wspólnoty Stany Zjednoczone patrzą na Warszawę, kluczowe państwo na wschodniej flance NATO, przede wszystkim przez pryzmat geostrategiczny. Waszyngtonowi jednak bardzo zależy także na stabilnej i silnej Unii Europejskiej i w przeszłości nie wahał się głośno wypowiadać na temat jej spraw wewnętrznych, które – zdaniem USA – mogłyby tę stabilność podważyć. Przykładami niech będą potencjalne wyjście Wielkiej Brytanii z UE, członkostwo Turcji, kontrolowane przez rząd media i sądownictwo na Węgrzech oraz kryzys finansowy Grecji.

Bez ingerencji

To, że Waszyngton nie wypowiedział się publicznie na temat decyzji nowego polskiego rządu, może także być znakiem, że USA chcą dać Polsce i UE nieco więcej czasu, zanim same ewentualnie włączą się do sprawy.

Jakub Grygiel z waszyngtońskiego Centrum Analiz Polityki Europejskiej (Center for European Policy Analysis) uważa, że Stany Zjednoczone powinny podchodzić do sprawy Polski ostrożnie. Odpowiadając mailowo na pytanie DW, napisał: „Nie wiem, czy rząd amerykański kontaktował się z Warszawą w sprawie ostatnich wydarzeń w Polsce, ale Waszyngton postąpiłby nierozważnie, gdyby ingerował w wewnętrzne decyzje demokratycznie wybranego rządu jednego ze swoich najważniejszych sprzymierzeńców. Spowodowałoby to niepotrzebne napięcia w sojuszu, który – biorąc pod uwagę nieustanne zagrożenie ze strony Rosji – powinien się tylko umacniać”.

Kontynuowanie prywatnych rozmów, nie zaś publiczne krytykowanie, na razie wydaje się więc być obraną przez Waszyngton strategią stosunków z Polską.

- Spodziewam się kilku wizyt, zwiększenia dialogu i dopiero wtedy bardziej stanowczych wypowiedzi amerykańskich polityków – przewiduje Michał Baranowski z German Marshall Fund.

Michael Knigge

Reklama