Staniszkis w Die Welt: Polska przesunęła się na wschód | Echa polskie | DW | 20.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Staniszkis w Die Welt: Polska przesunęła się na wschód

Jarosław Kaczyński „chce widzieć wszystkich na kolanach” – mówi w wywiadzie dla „Die Welt” prof. Jadwiga Staniszkis, określając taki autokratyzm mianem „infantylnego”.

„Chronicznie bezpartyjna” socjolog Jadwiga Staniszkis należała kiedyś do „najbardziej znanych intelektulistów” w gronie Kaczyńskiego, teraz krytykuje rząd PiS – czytamy na łamach „Die Welt”. Kiedy PiS jako partia opozycyjna był „gorzko i niesprawiedliwie wyszydzany” Staniszkis – jak przyznała – „trzymała stronę” partii Kaczyńskiego, bo „słabszych należy bronić”. Nadal z podziwem wyraża się o politycznych zdolnościach Prezesa. „Uważam go za jednego z najbardziej inteligentnych, o ile nie najinteligentniejszego polityka w Polsce. I bardzo go lubię” – mówi Staniszkis, dodając, iż myślała, że PiS stworzy nowoczesne państwo bez korupcji i w trudniejszych warunkach gospodarczych posunie naprzód rozwój kraju. „Oni, w odróżnieniu od poprzedniego rządu, mają wizję” – uważa polska socjolog, która zmieniła teraz swój stosunek do rządu, bo „nie rozumie”, dlaczego PiS „upiera się przy niepotrzebnej, archaicznej koncentracji władzy”. „Skąd to wąskie rozumienie demokracji i wschodnia kultura prawna?” – pyta retorycznie Staniszkis.

Bez empatii

Socjolog opisuje Kaczyńskiego jako „mądrego”, „trochę religijnego” człowieka, który nie ma empatii wobec ludzi. „Definitywnie nie jest antysemitą” – zaznacza Staniszkis, która zna Prezesa jeszcze z czasów studenckich. Ma „żelazną wolę” i chce „pokazać wszystkim, że potrafi wszystkiego dokonać”. „Chce widzieć wszystkich na kolanach” – mówi socjolog, określając taki autokratyzm „infantylnym”. „Oddolne stanowienie prawa”, które parlament chce dyktować Trybunałowi Konstytucyjnemu i rozmycie podziału władzy to dla niej „bolszewizm”. Z kolei za ciągłym powoływaniem się na „lud” kryje się „pogarda dla narodu” i przekonanie, że oferowanie ludziom więcej pieniędzy zamknie im usta.

Mówiąc o zmianach instytucjonalnych w Polsce, Staniszkis zwraca uwagę na „prymitywne” działanie PiS, który „podporządkowuje sobie ludzi” i „łamie charaktery”. „Kaczyński doskonale wyczuwa słabości innych ludzi (...) i w jaki sposób można ich wykorzystać” – mówi Staniszkis, podając przykład Jacka Kurskiego. Kurski, który przed wyborami nie dostał miejsca na liście, został teraz odesłany do „brudnej roboty” – „czystek” w telewizji, przy których ma się sprawdzić. Ludzie pokroju Kurskiego, o ile nie protestują już na początku, ulegają „moralnemu zepsuciu”. A kto współpracuje – kontynuuje socjolog – będzie potem milczał i „grzecznie dalej pracował”.

W kierunku dyktatury?

Na pytanie, czy to wszystko skończy się dyktaturą, Jadwiga Staniszkis odpowiada stanowczo „nie”. Przypomina, że przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda (choć bliski PiS) zapowiedział „zdecydowany sprzeciw” w razie zagrożenia wolności słowa. Polska jednak przesunęła się na wschód, pogłębiając cywilizacyjny dystans między sobą a Europą Zachodnią – zaznacza socjolog.

Oceniając Beatę Szydło, Staniszkis stwierdza, że premier okazuje się „lepsza” niż wcześniej sądziła. Jej rząd, w którym są także „dobrzy ludzie”, zaczyna się „delikatnie” dystansować od niektórych rzeczy. Staniszkis uważa zresztą, że PiS ma więcej „wybitnych osobowości” niż Platforma Obywatelska. Podaje przykład ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, który zamierza wprowadzić podatek bankowy i „uwolnić Polskę” z pułapki „uzależnionego rozwoju”.

Błędy przełomu

Socjolog mówi także o niektórych negatywnych w skutkach działaniach po 1989 roku: zbyt gwałtownym otwarciu się na zewnątrz, braku ochrony polskiej gospodarki przed importem, wzbogaceniu się komunistycznej nomenklatury, komercjalizacji służby zdrowia. Efektem jest największy w Europie odsetek „krytycznych warunków pracy”, ubóstwo znacznej większości społeczeństwa, migracja zarobkowa, przemoc strukturalna i wyzysk.

Staniszkis uważa, że PiS utrzyma swój mandat przez następne trzy lata, jeżeli w ciągu kilku tygodni „zakończy ten spektakl” i zrealizuje swoje cele – rozwój i sprawiedliwość społeczną. „Samodzielna polityka rozwojowa wywoła jednak drugą falę krytyki Zachodu” – przewiduje polska intelektualistka, przekonana, że nacisk ze strony UE przyczyni się raczej do umocnienia pozycji rządu.

oprac. Katarzyna Domagała