Sprawa Amriego: dużo wiedzieli i co z tego? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 05.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Sprawa Amriego: dużo wiedzieli i co z tego?

Berliński zamachowiec Amis Amri miał się posługiwać co najmniej 14 tożsamościami. A mogło ich być więcej. Służby bezpieczeństwa wiedziały o nim dużo. Lecz dlaczego nie udało im się zażegnać zamachu?

Zentrale des Bundesnachrichtendienstes (BND) (picture-alliance/dpa/J. Carstensen)

Tajna służba BND dużo wie, ale nie zawsze reaguje jak trzeba

Informację o tym, że zamachowiec z Berlina posługiwał się wieloma tożsamościami ujawnił w czwartek (05.01.2016) Dieter Schuermann na specjalnym posiedzeniu parlamentarnej komisji spraw wewnętrznych w parlamencie Nadrenii Północnej-Westfalii. Dyrektor Krajowego Urzędu Kryminalnego opowiadał posłom w Duesseldorfie o tym, co robili śledczy, żeby udowodnić pochodzącemu z Tunezji Amriemu zamiar przygotowania zamachu terrorystycznego. W końcu służbom bezpieczeństwa pionu centralnego i landowego nawet razem nie udało się zebrać konkretnych informacji, które mogłyby potwierdzić podejrzenia. A śledczy wykorzystali „absolutnie wszystkie stosowne uprawnienia, aby powstrzymać zagrożenie” – zaznaczył Schuermann.

Fahndungsfoto Anis Amri (picture-alliance/dpa/Bundeskriminalamt)

Dużo o nim wiedzieli, ale go puścili wolno, Anis Amri, zamachowiec z Berlina

Śledczy wiedzieli o nim dużo

Szef resortu spraw wewnętrznych w rządzie Nadrenii Północnej-Westfalii Ralf Jaeger też przyznał przed komisją, że zamach został dokonany przez człowieka, „o którym służby bezpieczeństwa w całym kraju wiedziały bardzo dużo”. Jednakże pomimo „stałej i ścisłej obserwacji” przez Policję Federalną i służby krajowe nie można było uzyskać faktów wskazujących na konkretne przygotowania do zamachu – powiedział Jaeger.

Nadrenia Północna-Westfalia była obok Berlina jednym z głównych miejsc stałego pobytu Amriego, który 19 grudnia uprowadził w Berlinie ciężarówkę polskiego spedytora spod Szczecina i wjechał nią w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym. W wyniku zamachu śmierć poniosło 12 osób, w tym Polak, kierowca ciężarówki. Rannych zostało ponad 50 osób, w tym kilkadziesiąt ciężko.

Tunezyjczyk był zarejestrowany w Urzędzie ds. Cudzoziemców w Kleve. Jednakże od lutego 2016 roku Amri przeważnie przebywał w Berlinie - poinformował Jaeger. Wiele służb bezpieczeństwa już dawno uznało, że Amri stanowi zagrożenie jako islamista.

Czy zostały wyczerpane wszystkie środki?

Na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu krajowego Nadrenii Północnej-Westfalii partie opozycyjne CDU, FDP i Piraci chcą dowiedzieć się od rządzącej koalicji SPD/Zieloni, dlaczego imigranci, którym odmówiono przyznania azylu, mogą swobodnie poruszać się po Niemczech i w końcu zniknąć z pola widzenia służb bezpieczeństwa. „Błędy popełnione w przypadku zamachu dokonanego przez Amriego muszą zostać wyjaśnione” – powiedział przed posiedzeniem szef klubu poselskiego chadeków Armin Laschet.

Wiceprzewodniczący klubu poselskiego liberałów Joachim Stamp zastanawia się, „dlaczego Nadrenia Północna-Westfalia rezygnuje z zastosowania surowych wymogów meldunkowych” wobec imigrantów. Stamp zastanawia się też, dlaczego szef resortu spraw wewnętrznych nie wyciągnął osobistych konsekwencji z powodu fiaska organizacyjnego służb bezpieczeństwa w Nadrenii Północnej-Westfalii w przypadku Amriego.

Cem Özdemir odniósł się do głosów domagających się wyciągnięcia konsekwencji z berlińskiego zamachu. Lider Zielonych zaznaczył, że nikt nie zamyka się na tę debatę. Ale obecnie jednak bardziej pilne jest wyjaśnienie otwartych kwestii dotyczących postępowania niemieckich służb bezpieczeństwa wobec sprawcy przed dokonaniem zamachu – powiedział Özdemir rozgłośni Deutschlandfunk. „Podstawy prawne umożliwiające ujęcie sprawcy przed zamachem, są w pełni dostępne” – podkreślił polityk Zielonych.

tagesschau.de/ Barbara Cöllen