Sporny bilans pakietu edukacyjnego | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 28.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Sporny bilans pakietu edukacyjnego

Obsluga 450 mln euro pomocy udzielonej najbiedniejszym dzieciom kosztowała niemieckie gminy 160 mln euro – kontrowersyjny bilans programu ministerstwa spraw socjalnych.

Niemiecki rząd wyciąga pozytywny bilans programu pomocy dla dzieci z najbiedniejszych rodzin. Uczniowie z tych rodzin są mniej dyskryminowani na tle finansowym niż dwa lata temu, stwierdziła minister Ursula von der Leyen w Berlinie. Zdaniem pani minister, wiele dzieci z rodzin żyjących na granicy minimum socjalnego, korzysta z bezpłatnego transportu szkolnego, je ciepły posiłek w szkolnej stołówce, może pojechać ze swoją klasą na wycieczkę lub uprawiać sport. Tymczasem organizacje społeczne zarzucają rządowi ”upiększanie” statystyk. Ich zdaniem do potrzebujących trafiło zdecydowanie za mało pieniędzy.

75 procent normy

Przypomnijmy: impulsem do rozszerzenia zakresu pomocy dzieciom z ubogich rodzin w Niemczech było orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 2010 roku. Według sędziów bezrobotni pobierający zasiłek socjalny ("Hartz IV") dostawali od niemieckiego państwa zbyt mało pieniędzy na zapewnienie swoim dzieciom nawet minimalnego uczestnictwa w życiu społecznym. Wyrok Trybunału potwierdzał tezę, że w żadnym innym państwie uprzemysłowionym, sukces edukacyjny dziecka nie był tak mocno uzależniony od jego pochodzenia społecznego, jak w Niemczech. Wówczas rząd Niemiec został niejako zmuszony do natychmiastowego działania i stworzył program pomocy pod nazwą „Edukacja i większe uczestnictwo w życiu społecznym". Ponieważ jednak chciano uniknąć dawania gotówki, zdecydowano się na przyznanie dzieciom celowej pomocy, udzielanej do tego jedynie na wniosek zainteresowanych.

Badania Instytutu Badań Społecznych i Polityki Społecznej w Kolonii, przeprowadzone na zlecenie ministerstwa spraw socjalnych, dowodzą, że niemal wszystkie rodziny do tego uprawnione korzystają z dotacji na zakup przyborów szkolnych. Niezbyt trafionym pomysłem okazało się natomiast finansowanie przez rząd korepetycji: tylko pięć procent uprawnionych skorzystało z tej formy pomocy. Co ciekawe, według badań Fundacji Grupy Vodafone wielu rodziców krępowało się skorzystać z tej formy pomocy, ponieważ sami mieli poważne braki w wykształceniu.

433 mln euro na pomoc 160 mln euro na administrację

BERLIN, GERMANY - APRIL 18: German Minister of Work and Social Issues Ursula von der Leyen attends debates in the Bundestag over quotas for women in management positions at German corporations on April 18, 2013 in Berlin, Germany. Von der Leyen, a Christian Democrat (CDU), has pushed for quotas, though is at odds on the subject with much of her party, including Chancellor Angela Merkel. (Photo by Sean Gallup/Getty Images)

Ursula von der Leyen

Zdaniem minister von der Leyen, wykonana na zlecenie niemieckiego rządu analiza wyników tego kontrowersyjnego pakietu edukacyjnego daje "pozytywny obraz": od 1 kwietnia 2011 osoby długotrwale bezrobotne, lub posiadające niskie dochody, mogą wystąpić o dofinansowanie żywienia swoich dzieci w szkole, przedszkolu czy świetlicy. Sami wnioskodawcy płacą za to tylko jeden euro. Dziesięć euro miesięcznie wynosi rządowa dotacja do składek członkowskich w klubach sportowych lub zajęć w szkołach muzycznych. Program zakłada dofinansowywanie wycieczek szkolnych, jak również zapomogę w wysokości 100 euro rocznie na zakup przyborów szkolnych. W sumie, według oficjalnych danych, z wprowadzonego przez rząd Niemiec w kwietniu 2011 roku projektu skorzystało 75 procent z 2, 5 mln dzieci i młodzieży, spełniających jego warunki.

Jak się okazuje - kij ma dwa końce. Wszystkie świadczenia przyznawane są na podstawie indywidualnych wniosków uprawnionych do nich rodzin, ale spowodowało to ogromne koszty i monstrualny rozrost biurokracji, której koszty spadły na gminy. Bilans wydatków i kosztów obsługi programu wykazał, że wydanie 433 milionów euro pomocy najbiedniejszym dzieciom kosztowało podatników 160 mln euro.

Obejrzyj wideo 03:26

Jak wyglada bieda w Niemczech?

Idealna byłaby całodzienna opieka szkolna…

„Naturalnie idealnym rozwiązaniem byłaby całodzienna opieka szkolna w całych Niemczech z zajęciami sportowymi oraz muzycznymi oraz posiłkami dla każdego dziecka” – powiedział minister von der Leyen. Jej zdaniem tak długo, jak długo nie osiągnie się takiego stanu niemieckiej szkoły, rząd musi zapewnić wsparcie dla najbardziej potrzebujących dzieci.

Symbolbild Deutschland Bildungspaket Schüler Frankfurt an der Oder

Najlepsze wyniki dała pomoc na zakup przyborów szkolnych

Ten problem dotyczy szczególnie gmin, których kondycja finansowa nie pozwala na oferowanie bezpłatnej pomocy dla uczniów z biednych rodzin. Według badań zleconych przez Ministerstwo ds. Rodziny, Osób Starszych, Kobiet i Młodzieży, rodzice ocenili program na czwórkę z minusem. Nieco lepiej program wypadł w opinii samych dzieci – dostał mocną czwórkę. Około 90 procent respondentów stwierdziło również, że program w sumie opłacił się mimo wzmożonej biurokracji.

Pakiet socjalny czy biurokratyczne monstrum

Przeciwnikom pakietu edukacyjnego od początku jego funkcjonowania chodzi nie tylko on wysokie koszty administracyjne. Opozycyjna SPD zarzuca ministerstwu "upiększanie" statystyk. Jak się okazuje, wystarczy skorzysta z jednej tylko oferty rocznie zawartej w pakiecie, żeby oficjalnie zostało to odnotowane jako udział w programie. Np. korzystając z automatycznie przelewanej na konto sumy na zakup przyborów szkolnych. W ten prosty sposób liczba jego uczestników automatycznie się zwiększa, co przemawia na korzyść całego programu.

Zdaniem Partii Lewica sukcesowi odtrąbionemu właśnie przez minister von der Leyen zaprzeczają same liczby: w roku 2012 nie wykorzystano 280 milionów euro przeznaczonych na pomoc najuboższym, a pieniądze te trafiły z powrotem do państwowej kasy. Zdaniem zarówno instytucji charytatywnych, jak i Partii Lewica, lepiej byłoby zasilić budżety domowe najbiedniejszych, niż tworzyć biurokratycznego potwora, systemu tak skomplikowanego, że skutecznie odstraszył niejednego potrzebującego przed z złożeniem przez niego wniosku o pomoc dla dziecka.

Bernd Graessler / Agnieszka Rycicka

Audio i wideo na ten temat

Reklama