SPD wybiera kandydata na kanclerza. „Test dla Olafa Scholza i całej partii” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 09.05.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

SPD wybiera kandydata na kanclerza. „Test dla Olafa Scholza i całej partii”

Dziś (09.05.2021) na zjeździe partii SPD Olaf Scholz powinien zostać zatwierdzony jako jej kandydat na kanclerza. Czy ma jednak za sobą całą SPD? Nie jest to wcale takie oczywiste.

Kandydat SPD na kanclerza

Olaf Scholz musi zawalczyć o to, by poparła go cała partia.

Olaf Scholz milczy. Od tygodni z jego ust, jako człowieka, który ma kierować SPD w walce wyborczej przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu, nie padł żaden komentarz, chociaż czołowi politycy socjaldemokratyczni w sprawach polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa coraz wyraźniej skręcają na lewo.

Świadczą o tym ich wypowiedzi na temat chęci zredukowania niemieckich wydatków na zbrojenia, a także niemieckiego wkładu finansowego do kasy NATO, użycia uzbrojonych dronów przez Bundeswehrę, jak również wycofania amerykańskiej broni atomowej z zachodniej części kraju. Zamiast zajęcia stanowiska wobec nich ten 62-latek, który od 2018 roku jest ministrem finansów i wicekanclerzem w rządzie wielkiej koalicji, koncentruje się na tym, co wydaje mu się w tej chwili najważniejsze: na walce z pandemią koronawirusa i budowaniu swojego wizerunku jako męża stanu.

– Koniecznie chcę wejść do Urzędu Kanclerskiego i to jako kanclerz. Większość obywatelek i obywateli wie, kim jestem i że mogę pokierować krajem. To zwiększa szanse SPD – mówi.

Od lat w sondażowym dołku

Szanse SPD? W oczach wyborców ta partia już od dawna nie potrafi zapunktować. W wyborach do Bundestagu w 2017 roku SPD uzyskała 20,5 procenta głosów, czyli najgorszy wynik w swojej historii, a od tego czasu dalej tylko traci. Gdyby wybory odbyły się teraz, według instytutu Infratest-dimap SPD mogłaby liczyć tylko na 14 procent głosów. Dałoby jej to trzecie miejsce za Zielonymi i chadekami, z niewielką przewagą nad AfD.

Wybory do Bundestagu sondaż

Gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w tę niedzielę...

Ale Olafa Scholza to nie zraża. – Są większości po tej stronie unii CDU/CSU. Można rządzić Niemcami bez udziału CDU i CSU w rządzie – powtarza niewzruszenie.

W sierpniu 2020 zaprezentowano Olafa Scholza jako kandydata SPD na kanclerza. Oficjalnie musi on jeszcze zostać zatwierdzony na zjeździe partii, który z powodu pandemii przesunięto na dziś (09.05.2021). Po raz pierwszy będzie to zjazd czysto wirtualny i zamiast, jak zwykle, dwóch dni, potrwa tylko cztery godziny. Jeśli, rzecz jasna, wszystko pójdzie gładko i według planu.

Zgodnie z planem obrad, 634 delegatów ma najpierw omówić i zatwierdzić program wyborczy partii, a na 14:15 przewidziano „Przemówienie i zatwierdzenie kandydata SPD na kanclerza Olafa Scholza”.

Cała SPD murem za swoim kandydatem?

Zjazd ma dać sygnał do przełomu, ma natchnąć partię optymizmem i wezwać ją do walki w kampanii wyborczej. Aby tak się jednak stało, partia powinna stanąć murem za Olafem Scholzem i to tak, żeby było to widoczne dla każdego. A nie jest to wcale takie pewne, ponieważ Scholzowi w ciągu wielu lat jego kariery politycznej do tej pory nie udało się pozyskać serc socjaldemokratów.

Inna rzecz, że zrobił tę karierę w imieniu swojej partii. Był senatorem spraw wewnętrznych w rządzie Hamburga, następnie jego burmistrzem, potem federalnym ministrem pracy i ministrem finansów. Ale w głosowaniach na urzędy partyjne zawsze uzyskiwał nad wyraz kiepskie wyniki. Olaf Scholz stale uchodził za speca od gospodarki i autora takich powiedzonek, jak to, że „ludzie otrzymują takie kierownictwo, jakiego sobie w danej chwili życzą”. Zawsze był za mało lewicowy, zbyt opanowany i rzeczowy, żeby mógł zostać pokochany przez całą SPD.

Kandydat SPD na kanclerza

Olaf Scholz z Saskią Esken i Norbertem Walterem-Borjansem

W roku 2019 chciał zostać jej przewodniczącym, ale przegrał w głosowaniu z parą, zadawałoby się, politycznych outsiderów: Saskią Esken i Norbertem Walterem-Borjansem. Ta dwójka wystąpiła z czysto lewicowym programem i żądaniami oraz obiecała zapewnić SPD nowe oblicze polityczne i nowy kierunek.

Szefowie SPD potrzebują Scholza, a on ich

Tak też zrobili i tym większą niespodzianką było przedstawienie przez nich w sierpniu 2020 roku Scholza jako kandydata na kanclerza. – Tuż po wyborach pary przewodniczących SPD zaczęliśmy blisko ze sobą współpracować, z czego wzięło się nasze późniejsze, głębokie wzajemne zaufanie – powiedział później Olaf Scholz.

W rzeczywistości wysunięcie jego kandydatury wzięło się stąd, że Esken i Walter-Borjans dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że nie mają dość wagi politycznej i znaczenia, aby któreś z nich mogło samodzielnie kandydować na kanclerza. Bardzo szybko okazało się, że ich wybór padnie na Scholza i „oboje dostatecznie wcześnie dali mi odczuć, że właśnie mnie zaproponują jako kandydata partii na kanclerza”, jak wspomina sam Scholz. Mówi to sporo o nim samym i jego pewności siebie. Wie, że partia go potrzebuje. Jest jej koniem pociągowym i kandydatem, wobec kwalifikacji którego wyborcy nie powinni mieć cienia wątpliwości.

Wielu socjaldemokratów kręci na to nosem

W szeregach SPD nie wszystkim to się podoba. „Sam Olaf to za mało, to nam nie wystarcza” – słychać ze strony lewego skrzydła partii. Ich zdaniem zamiast eksponować Scholza, SPD powinna skupić się w swoim programie wyborczym na najrozmaitszych postulatach politycznych i aktywniej je propagować.

Kandydat SPD na kanclerza

Olaf Scholz uchodzi za kontynuatora stylu rządzenia Angeli Merkel

Krótko mówiąc, w SPD kipi i wrze, chociaż partia bardzo stara się demonstrować na zewnątrz polityczną jedność. Prawdą jest, że od czasu, gdy na jej czele stanęli Esken i Walter-Borjans, w łonie SPD nie doszło do żadnych większych sporów wewnętrznych. To naprawdę coś nowego w tej partii, w której latami nie udało się pogodzić zwaśnionych skrzydeł, ani przemawiać jednym głosem.

Olaf Scholz, czyli Angela Merkel w wersji 2.0

W tej chwili wydaje się jednak, że ten pokój i porządek są tylko powierzchowne. Dla wzmocnionego lewego skrzydła partii nie ulega wątpliwości, że w kampanii wyborczej należy wyraźnie podkreślić zamiar socjaldemokratów zrobienia w przyszłości wielu rzeczy inaczej niż do tej pory i że mają przed oczyma nowe cele polityczne. Ale dla Scholza – który po wieloletnim doświadczeniu w rządzie wygląda w oczach wielu niczym naturalny spadkobierca stylu rządzenia Angeli Merkel i który jest uosobieniem programu „jak dotychczas” – takie stanowisko partyjnej lewicy jest mało przekonujące.

Jako kandydat SPD na kanclerza powiedział wprawdzie, że w kampanii wyborczej obejdzie się bez gabinetu cieni, ale w łonie partii rozważany jest pomysł zainstalowania wokół niego zespołu ekspertów złożonego z czołowych działaczy partyjnych, którzy mogliby mu służyć radą w różnych sprawach. Członkowie gremium mogliby także w bardziej ofensywny sposób pomóc mu przedstawiać wyborcom te zagadnienia, w których on sam czuje się mniej kompetentny, albo do których nie ma serca.

Taki zespół mógłby także wzbogacić Scholza emocjonalnie. Jego największą wadą bowiem jest w dalszym ciągu brak charyzmy. Scholz jest chłodny i opanowany. To może być zaletą ministra finansów, ale jest ogromną przeszkodą w porwaniu za sobą tłumów. Tego Scholz nigdy nie potrafił i chyba nadal nie potrafi.

Jak zdobyć się na porywające przemówienie

Ale właśnie na to musi zdobyć się na dzisiejszym zjeździe partii, aby otrzymać konieczne poparcie ze strony delegatów. Oczekują od niego płomiennego przemówienia, które ich zmotywuje do walki wyborczej i będzie sygnałem dla całej partii do dokonania przełomu i zerwania z niepowodzeniami z ostatnich lat.

Jeśli Olaf Scholz chce uzyskać poparcie socjaldemokratów, musi ich przekonać, że walka o niego mogłaby się opłacać.  

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>