Spór o koryto | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 01.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Spór o koryto

Frachtowce są ciche i oszczędne. Ale są coraz większe i potrzebują więcej wody pod kilem. W Niemczech trwa spór o pogłębienie koryta rzeki Łaby.

Transport morski uchodzi za wyjątkowo ekonomiczny i przyjazny dla środowiska. W porównaniu z lotniczym, samochodowym i nawet kolejowym, nowoczesne kontenerowce zużywają mniej energii. Największe z nich zabierają na pokład do 13.000 dwudziestostopowych kontenerów, to jest tyle, co 200 pociągów towarowych albo 7.000 czterdziestotonowych TIR-ów. To odciąża drogi oraz szyny.

Istnieje jednak także druga strona medalu. Wielkie frachtowce wymagają głębszych torów wodnych. W przypadku portu w Hamburgu będą mogły do niego zawijać z pełnym obciążeniem pod warunkiem, że głębokość koryta Łaby wzrośnie do trzynastu i pół metra. W tej chwili wynosi 12,5 m i dlatego duże statki kontenerowe nie biorą tyle ładunku, ile mogłyby. Za projektem pogłębienia koryta Łaby opowiadają się trzy landy leżące nad tą rzeką: Hamburg, Szlezwik-Holsztyn i Dolna Saksonia.

Deutschland Hamburg Elbevertiefung Eimerkettenbagger

Pogłębiarka "Odin" podczas pracy w porcie w Hamburgu

Przemawia za nim obawa o przyszłość. Jeśli Hamburg nie będzie mógł jak najszybciej przyjmować największych kontenerowców świata grozi mu utrata znaczenia na rzecz innych portów. W tej chwili jest drugim po Rotterdamie, portem przeładunkowym w Europie, od powodzenia którego zależy bezpośrednio i pośrednio ok. 150.000 miejsc pracy w całych północnych Niemczech.

Kontenery czy jabłonie?

Od strony czysto ekonomicznej sprawa przedstawia się prosto. Pogłębimy Łabę, będziemy mieli zyski z przeładunków. Inaczej ma się rzecz z ekologicznym aspektem tego przedsięwzięcia. W gminie Jork w Dolnej Saksonii, w powiecie Stade na południowy zachód od Hamburga leży tzw. Altes Land będący jednym z największych zagłębi sadowniczych w Europie.

Na powierzchni przeszło 10.500 hektarów działa ponad tysiąc dużych gospodarstw sadowniczych, w których uprawia się jabłonie, grusze, śliwy i wiśnie. Kwitnące sady zapewniają tej okolicy swoiste i niepowtarzalne piękno, ściągające do niej tysiące turystów.

Apfelbaumplantage an der Elbe

Czy statki zagrażają sadom w Altes Land?

Sadownicy z Altes Land boją się, że pogłębienie koryta rzeki sprawi, że wleje się do niej za dużo słonej, morskiej wody. To zaś byłoby prawdziwym nieszczęściem dla drzew, które trzeba stale zraszać wodą z Łaby. Wczesną wiosną, dla ich ochrony przed przymrozkami, a latem dla ochłody. Dlaczego drzewa zrasza się mgiełką wodną w mroźne, wiosenne ranki? Bo zamarzająca na gałęziach woda, chroni liście i kwiaty przed mrozem. Dziwne, ale prawdziwe.

Na hektar sadu trzeba użyć do czterech metrów sześciennych wody na godzinę. Słodkiej wody, bo ta z większą domieszką soli podziałaby na jabłonie i grusze niczym trucizna. Po ostatnim pogłębieniu koryta Łaby granica wpływu słonej wody przesunęła się o 25 km w górę rzeki. Eksperci twierdzą, że nowa operacja pogłębienia rzeki nie zaszkodzi plantacjom, ale sadownicy im nie wierzą.

Ekolodzy protestują

Przeciwko operacji "głębsze koryto" protestują także ekolodzy. Ci wyliczyli, że w upalnych miesiącach letnich do krytycznego poziomu spadnie stopień nasycenia wód Łaby tlenem, a to oznacza poważne zagrożenie dla żyjących w Łabie gatunków ryb, roślin wodnych i roślin rosnących na jej brzegach.

Najgorzej wyjdzie na tym pewien rzadki gatunek rzęsy wodnej - twierdzi Manfred Braasch z zarządu Związku dla Ochrony Przyrody i Środowiska (BUND) w Hamburgu. Można ją spotkać tylko w tym regionie a ilość egzemplarzy tej rośliny ocenia się na mniej niż dwa i pół tysiąca. Czy to takie ważne?

Zdania są rozbieżne. Akcja ratunkowa w obronie pojedynczej roślinki może być spektakularnym wydarzenie, ale liczą się też inne fakty. Pogłębienie koryta rzeki oznacza zmianę sytuacji po obu jej brzegach. Tam także żyją różne gatunki flory i fauny. Nie do końca też da się przewidzieć jak zmiana prądu rzeki wpłynie na jej, by tak rzec, ogólny charakter.

Hamburger Hafen CMA CGM Christoph Colomb

Kontenerowiec "Krzysztof Kolumb" opuszcza port w Hamburgu

Obrońcy środowiska proponują rozwiązanie alternatywne. Nie pogłębiać rzeki, a wielkie kontenerowce skierować do nowego terminala kontenerowego Jade-Weser-Port w Wilhelmshafen. Cały szkopuł w tym, że to nie wystarczy. W następnych latach liczba wyładowywanych ze statków kontenerów klasy TEU - to jest tych dwudziestostopowych - wzrośnie w Niemczech do ponad 40 milionów rocznie. Ani Wilhelmshafen, ani nawet Hamburg, sobie z tym nie poradzą.

Trezba rozłożyć ten ciężar na wszystkie porty Niemiecki mając jednak na uwadze, że Hamburg jest z nich największy i najlepiej wyposażony, i może sam przeladowywać do 25 mln kontenerów rocznie.

Julian Bohne / Andrzej Pawlak

red.odp.: Barbara Cöllen

Reklama