Sofuoglu: ″Turkom nie daje się w Niemczech poczucia przynależności″ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 31.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Sofuoglu: "Turkom nie daje się w Niemczech poczucia przynależności"

55 lat temu RFN podpisała z Turcją umowę ws. rekrutacji tureckich pracowników. Wiele się zmieniło od tamtego czasu - mówi w wywiadzie dla DW przewodniczący Gminy Tureckiej w Niemczech Gökay *Sofuoglu.

DW:55 lat temu Republika Federalna Niemiec zawarła z Turcją umowę o rekrutacji tureckich pracowników dla szybko rozwijającej się niemieckiej gospodarki. Z jakimi uczuciami przybywali wtedy Turcy do Niemiec?

Gökay Sofuoğlu: Byli oczywiście zadowoleni, że znajdą pracę, i że mogli wyjechać za granicę. Z drugiej strony nie byli przygotowani na to, co ich spotkało na miejscu. W gruncie rzeczy interesowało ich tylko to, żeby jak najszybciej zarobić jak najwięcej pieniędzy i wrócić z nimi do Turcji. Nie mieli zamiaru zostawać w Niemczech, co później przedstawiano zupełnie inaczej.

Tym niemniej wielu z nich zostało w Niemczech. Z danych Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) wynika, że w Niemczech żyje obecnie około 2,9 mln osób o tureckich korzeniach. Co, Pana zdaniem, zmieniło się w ciągu minionych 55 lat dla Turków w Niemczech?

Deutschland Gökay Sofuoglu in Stuttgart (picture-alliance/dpa/B. Weissbrod)

Gökay Sofuoglu

Wiele się zmieniło. Zarówno dla Turków w Niemczech, jak i, rzecz jasna, dla Turków w Turcji. Wiele rodzin tureckich gastarbeiterów bardzo skorzystało na przesyłanych im przez nich pieniądzach. Część z tych pieniędzy została też korzystnie zainwestowana w Turcji. Dla przybyłych do Niemiec Turków pierwszy okres ich pobytu był pomyślny. Mieli pracę i widoki na awans. Ale kiedy zdecydowali się zostać na stałe w Niemczech, zaczęły się kłopoty. Martwili się, że na zawsze opuścili ojczyznę. Martwili się, że nie znajdą dla siebie mieszkania do wynajęcia, że nie nauczą się dobrze niemieckiego, co początkowo nie wydawało im się takie ważne, i w gruncie rzeczy nie było wtedy ważne, ani dla rządu niemieckiego, ani dla samych Turków, którzy przybyli na jego zaproszenie do Niemiec. 

Zapewne słyszy Pan często od niemieckich polityków, że turecka społeczność w Niemczech nie jest wystarczająco zintegrowana. Z jakiego powodu, Pańskim zdaniem, przez długi czas ich integracja przebiegała tak opornie?

Wydaje mi się, że główny powód problemów z ich integracją w niemieckim społeczeństwie brał się stąd, że na początku nie widziano w nich ludzi z określonymi potrzebami, tylko wyłącznie siłę roboczą. Nie podjęto w związku z tym żadnych działań, żeby zadbać o dobre opanowanie przez nich języka, bo nie widziano takiej potrzeby. Turcy mieli tylko pracować, a liczyła się wtedy każda para rąk. Tureccy gastarbeiterzy byli na wagę złota, ale zaniedbano opanowanie przez nich niemieckiego. Z tego powodu nie mieli oni właściwie żadnych kontaktów z Niemcami i z codziennym życiem zwykłych Niemców w ówczesnych Niemczech.

Czy niemieccy politycy wyciągnęli wnioski z popełnionych wtedy przez nich błędów?

Tak w każdym razie twierdzą niemieccy politycy, ale kiedy przyglądam się niemieckiemu ustawodawstwu z ostatnich lat, a nawet dziesięcioleci, a trzeba Pani wiedzieć, że mieszkam w Niemczech już od 36 lat, to widzę, że nie jest ono zbyt przyjazne dla migrantów. Powiedziałbym wręcz, że ma charakter restrykcyjny i nie oferuje ono migrantom poczucia przynależności do Niemiec, do tutejszego społeczeństwa. Mimo to z zadowoleniem stwierdzam, że od paru lat rośnie liczba ofert nauki języka niemieckiego w szkołach i na kursach. To właściwa droga, ale - niestety - spóźniona o całe 50 lat.

A jakie błędy popełnili tureccy migranci?

No cóż, także oni nie ustrzegli się różnych błędów i pomyłek. Mówiąc "oni", mam na myśli Turków w Niemczech i ich organizacje i stowarzyszenia.

Turecka społeczność w Niemczech właściwie przez cały czas pozostawała pod silnym wpływem Turcji i tureckiej polityki. Turcy i ich organizacje angażowali się w dużym stopniu na rzecz tureckiej polityki wewnętrznej, mniej interesując się sprawami samych Niemiec. Obecnie mamy ponownie do czynienia z tym zjawiskiem. To, co się obecnie dzieje w Turcji, nadzwyczaj żywo obchodzi Turków zamieszkałych w Niemczech. Z drugiej strony tureccy politycy przejawiają ogromne zainteresowanie turecką społecznością w Niemczech starając się pozyskać ją dla swoich celów. Przypomina to sytuację sprzed 20 lat, kiedy Turków w Niemczech o wiele bardziej interesowała Turcja niż Niemcy, co w gruncie rzeczy jest dla nich szkodliwe.

A jak się żyje dziś Turkom w Niemczech?

Sądzę, że żyją w pewnym rozdwojeniu. Z jednej strony chcą być częścią Niemiec i tutejszego społeczeństwa. Z drugiej mają w Niemczech do czynienia z wieloma przeszkodami i barierami. Chodzi mi o ich szanse na rynku pracy, o widoki na karierę zawodową, o jednakowe szanse wynajęcia dobrego mieszkania, o uzyskanie dobrego wykształcenia i o możliwości zrobienia kariery naukowej, o uzyskanie wysokich stanowisk w przemyśle i administracji. Osoby tureckiego pochodzenia nie są licznie reprezentowane w niemieckim życiu publicznym. Być może wynika to stąd, że za mało się im ufa. Ale odnoszę wrażenie, że niemieckie państwo wciąż nie jest gotowe zaakceptować w pełni faktu, że ludzie z tureckimi korzeniami, żyjący w nim już w trzecim pokoleniu, należą do Niemiec w takim samym stopniu jak rdzenni Niemcy, i tak samo jak oni chcą i mogą działać w interesie tego państwa.   

Wielu Turków w Niemczech wciąż nie ma wrażenia, że zostali tu zaakceptowani. Dlaczego tak jest?

Moim zdaniem dlatego, że nie oferuje się im poczucia przynależności do Niemiec i niemieckiego społeczeństwa. Od podpisania umowy o napływie tureckich pracowników do Niemiec minęło właśnie 55 lat, a żyjący w Niemczech Turcji nadal nie mają prawa głosować w wyborach komunalnych. W Niemczech wciąż utrzymuje się cichy rasizm, który przejawia się w tym, że mając tureckie nazwisko od razu ma się mniejsze szanse na wynajęcie mieszkania czy otrzymania atrakcyjnej pracy. Dzieci z tureckich rodzin mają także nadal określone problemy w szkole. 

Deutschland Wahlen Türkische Frauen an der Wahlurne in Berlin (picture-alliance/dpa)

Turczynki przy urnie wyborczej w Berlinie

Ale przyzna Pan, że jest grupa Turków, którzy zrobili w Niemczech karierę. Na przykład szef partii Zielonych Cem Özdemir, znany piłkarz Mesut Özil, czy równie znany reżyser filmowy Fatih Akın. Jakie sukcesy żyjący w Niemczech Turcy mogą zapisać na swoje konto?

Przede wszystkim odnieśli ogromny sukces jako przedsiębiorcy. Dziś działa w Niemczech wiele tureckich firm zatrudniających wiele tysięcy osób. Firmy te są niezbędne niemieckiej gospodarce. Jest też wiele pojedynczych osób, które się wybiły w różnych dziedzinach. Nie tylko w sporcie, ale także w telewizji. Wystarczy wspomnieć o takich znanych prezenterach jak Nazan Eckes czy Pınar Atalay prowadzących dziennik telewizyjny w stacji ARD. Jest też spora grupa wysoko cenionych aktorów i artystów, będących przykładem do naśladowania dla innych.

Ważnym czynnikiem awansu społecznego jest dobre wykształcenie. Co pod tym względem zmieniło się na lepsze w ciągu minionych 55 lat?

W porównaniu z sytuacją sprzed 20 lat widzę spory postęp. Mamy więcej tureckich maturzystów i studentów, chociaż ta grupa w dalszym ciągu nie jest tak liczna, jak powinna być. Jedną z przyczyn tego zjawiska jest to, że 55 lat temu oraz później, z Turcji do Niemiec nie przyjeżdżali ludzie z wyższym wykształcenie, tylko robotnicy, z których większość stanowili robotnicy niewykwalifikowani. Ludzie ci nie mogli należycie pomóc swoim dzieciom w zdobyciu wykształcenia nie mówiąc o karierze naukowej. Poziom wykształcenia drugiego pokolenia tureckich imigrantów nie był zatem zbyt wysoki, ale to się wyraźnie zmienia na lepsze w trzecim pokoleniu. Wielu młodych ludzi z tureckich rodzin studiuje z powodzeniem prawo, medycynę czy zarządzanie i mają duże szanse na karierę.

Co rząd niemiecki powinien uczynić, aby poprawić sytuację Turków w Niemczech?

Domagamy się od niego zajęcia jasnego stanowiska wobec obecnego na każdym kroku cichego rasizmu. Chcemy, aby w procesie morderców z NSU wyjaśniono wszystkie okoliczności popełnionych przez nich zbrodni, i żeby zapadły wyrok przywrócił zaufanie w stosunkach między turecką społecznością i rdzennymi Niemcami. Chcemy aby w niemieckiej konstytucji znalazł się zapis o różnorodności etnicznej i kulturowej. Chcemy, żeby w osobach pochodzenia tureckiego dostrzeżono wreszcie  pełnowartościowych obywateli RFN. Z drugiej strony od Turków i tureckich organizacji w Niemczech oczekujemy, że jasno i wyraźnie opowiedzą się za swą przynależnością do Niemiec i zadeklarują, że będą pracować na rzecz pomyślnej przyszłości niemieckiego państwa.

rozmawiała Jülide Danışman.

Andrzej Pawlak (tłum.)

*Gökay Sofuoğlu jest przewodniczącym Gminy Tureckiej w Niemczech.