Skandal w niemieckim ministerstwie zdrowia. Informatyk wykradał tajne dane | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Skandal w niemieckim ministerstwie zdrowia. Informatyk wykradał tajne dane

Informatyk przez wiele miesięcy wykradał tajne informacje z ministerstwa zdrowia RFN. Przypuszcza się, że był on związany z lobby aptekarskim. Płatne szpiegostwo w tym obszarze to nowa jakość, podkreślają politycy.

- Jestem wzburzony takim ogromem kryminalnej energii - denerwował się na konferencji prasowej szef resortu zdrowia w rządzie Angeli Merkel. Daniel Bahr poinformował, że jeden z pracujących dla ministerstwa informatyków od 2010 roku kopiował poufne informacje, m. in. dotyczące dopuszczenia leków do obrotu. W ten sposób do internetu wyciekały też projekty ustaw dotyczące leków jeszcze zanim został oficjalnie podane do wiadomości.

Daniel Bahr Bundesgesundheitsminister

Daniel Bahr

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Podejrzewa się, że informatyk działał na zlecenie jednego z lobbystów branży farmaceutycznej.

Minister oświadczył, że kradzież informacji nie miała wpływu na podejmowane przez niego decyzje. Nie odnotowano również żadnych prób włamania się do skrzynki poczty elektronicznej, ani jego, ani jego poprzednika, obecnego wicekanclerza Philippa Röslera.

Płatne szpiegostwo, "nowa jakość"

Apothekerin berät Kundin in Deutschland

Apteka w Niemczech

Jens Spahn, rzecznik ds. służby zdrowia w klubie parlamentarnym CDU/CSU, powiedział, że agresywny lobbing w branży aptekarskiej to dla niego nic nowego. – Ale płatne szpiegostwo to nowa jakość. Pozostaje do wyjaśnienia kwestia, czy haker działał na zlecenie pojedynczyej osoby, a to jest kwestia, którą wyjaśnić muszą na swoim podwórku odpowiednie organizacje branżowe - zaznaczył polityk.

Jednak Federalne Zrzeszenie Niemieckich Aptekarzy (ABDA) oddala zarzuty: "To nie są praktyki, które pochwalaliśmy i pochwalamy. O interesy aptekarzy nie dbaliśmy za pomocą książeczki czekowej i nie zamierzamy tego zmieniać w przyszłości" - poinformowało w oficjalnym komunikacie zrzeszenie. "Potępiamy tego rodzaju sposób pozyskiwania informacji. Dlatego uważamy, że podejrzenia można kierować tylko w stosunku do pojedynczych osób". Zrzeszenie Niemieckich Aptekarzy oświadczyło też, że nie wie, kim jest podejrzany i ubolewa, że podejrzeniami objęto całą grupę zawodową.

tageschau.de/Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek