Sikorski: Strefa Schengen nie jest własnością jednego państwa | Echa polskie | DW | 18.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Sikorski: Strefa Schengen nie jest własnością jednego państwa

Portal „SpiegelOnline“ zamieszcza rozmowę z Radosławem Sikorskim o kryzysie migracyjnym, w której gani on Niemcy i wyjaśnia przyczyny konsolidacji krajów na wschodzie UE.

Radosław Sikorski ubolewa na wstępie wywiadu dla portalu internetowego „SpiegelOnline”, że państwa członkowskie UE nie wywiązują się z zobowiązań Traktatu Lizbońskiego dotyczących realizacji wspólnej polityki zagranicznej wykonywanej przez wspólnego przedstawiciela UE ds. zagranicznych. W opinii byłego szefa polskiego MSZ „kryzys migracyjny jest konsekwencją porażki unijnej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie”. Także w kwestii kryzysu ukraińskiego państwa członkowskie UE „nie dopuszczają w ogóle, aby zajęły się tym unijne instytucje”.

„SpiegelOnline” przypomina Sikorskiemu, że w kryzysie strefy euro domagał się od Niemiec „silniejszego przywództwa”. Zapytany o obecne oczekiwania wobec Berlina w kryzysie migracyjnym, były minister spraw zagranicznych precyzuje, że wezwał Berlin do przywództwa, „ale w ramach europejskich instytucji”.

Sikorski przypomina: „powiedziałem wtedy, że Polska będzie wspierać Niemcy, jeśli wy będziecie naradzać się z nami i z innymi państwami czöonkowskimi”. Obecnie odnosi on wrażenie, że Niemcy zaczynają powoli rozumieć, że Schengen ma szansę przetrwać tylko wtedy, jeśli zostaną wzmocnione kontrole na zewnętrznych granicach. „Myślę, że w interesie strefy Schengen byłaby wspólna, europejska polityka zarządzania granicami”. Tylko w ten sposób uda nam się uratować swobodę poruszania się w strefie Schengen – uważa Radosław Sikorski.

Zapytany o przyczyny odmowy uczestnictwa wschodnio- i środkowoeuropejskich państw członkowskich UE w postulowanym przez Berlin rozdziale uchodźców, były minister spraw zagranicznych RP odpowiada zdecydowanie: „Przecież nie może być tak, że decyzję podejmuje jeden kraj: otwieramy granice, a konsekwencje tego musimy udźwignąć wszyscy. Strefa Schengen nie jest własnością jednego państwa. Jeśli trzeba podjąć taką decyzję, to musi być ona autoryzowana przez wszystkie strony. Dopiero wtedy można domagać się solidarności”.

Sikorski przypomina w dalszej części rozmowy z portalem „SpiegelOnline”, że domagał się przywództwa Niemiec, „ale żadnego działania w pojedynkę, żadnej renacjonalizacji polityki”. Niemcy jako najbardziej wpływowe państwo w Europie powinny, w opinii byłego szefa polskiego MSZ: „wzmacniać instytucje unijne, Komisję Europejską, wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa i przewodniczącego Rady Europejskiej. Także agencja Frontex powinna być zdecydowanie wzmocniona”.

„SpiegelOnline” pyta również Radosława Sikorskiego o to, czy wschodnioeuropejskie państwa członkowskie UE nie mają moralnego obowiązku przyjęcia migrantów, „przecież otrzymują unijne subwencje miliardowej wartości”? W odpowiedzi Sikorski wskazuje na brak solidarności Niemiec, kiedy Berlin zwlekał aż 7 lat z otwarciem rynku pracy dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. „A kiedy kanclerz Merkel wpuściła we wrześniu uchodźców, w Polsce powstało wrażenie, że oczekuje ona też od nas, że będziemy przyjmować nieograniczoną liczbę migrantów. Powstałe lęki wykorzystali jesienią populiści w kampanii wyborczej”, przypomina były szef polskiego MSZ.

Na pytanie o możliwość okazywania większej solidarności przez Polskę, Sikorski podkreśla, że „w każdym razie Polska musi postarać się wspierać tak ważnego partnera jakim są Niemcy. Ale rozsądnie, w ramach naszych możliwości”.

Zaznacza on jednocześnie, że „jeśli Niemcy chcą, aby Unia Europejska przetrwała w obecnym kształcie, muszą pokazać, że działają jako partner, a nie w pojedynkę”. Były minister spraw zagranicznych Polski przypomina, że UE stoi przed następnymi wyzwaniami i musi razem uratować Europę przed dwoma kolejnymi kryzysami: Brexitem i „zwycięstwem w wyborach prezydenckich wspieranego finansowo przez Rosję Frontu Narodowego we Francji”.

Na pytanie o „nowy blok wschodni” powstający w UE, Sikorski odpowiada, że to nie żadna nowość i przytacza przykłady „grup interesu”, które powstawały już w przeszłości jak grupa państw Beneluxu, państw skandynawskich, czy tandem niemiecko-francuski. „Nie należy tego przeceniać”, zaznacza. „Przyzwyczajcie się po prostu do tego, że Grupa Wyszehradzka od czasu do czasu wystąpi wspólnym frontem w UE”. Sikorski mówi, że „Europa zawsze była Europą różnych prędkości”. Twierdzi on, że powinna powstać grupa inicjatywna, która postawi sobie za cel dalsze pogłębianie integracji europejskiej w takich obszarach jak wspólna polityka zagraniczna, obronna, energetyczna, czy nawet utworzenie wspólnej armii.

Sikorski zapytany na końcu rozmowy z portalem „SpiegelOnline”, czy tak jak on myśli też nowy narodowo-konserwatywny rząd w Polsce odpowiada, że działania integracyjne i tworzenie struktur zakrojone są na wiele lat. „Przeważająca większość Polaków widzi w przyszłości nasz kraj jako wpływowe państwo członkowskie Unii Europejskiej. A rządy albo się czegoś nauczą, albo zostaną wymienione”.

Opr. Barbara Cöllen