Seria morderstw Romów na Węgrzech: szokujące wyznanie winy i brak zainteresowania | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 13.09.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Seria morderstw Romów na Węgrzech: szokujące wyznanie winy i brak zainteresowania

Trzynaście lat po serii rasistowskich morderstw Romów na Węgrzech główny sprawca przyznał się do winy. Sprawa nie wzbudza zainteresowania wśród Węgrów. Nie jest jasne, czy zostanie wszczęte ponowne śledztwo.

Cztery osoby stoją przy nagrobku z napisem Nagy Tiborne 1968-2008

Rodzina Nagy przed grobem zamordowanej 3 listopada 2008 roku Évy Nagy (zdj. z 2008 r.)

Sprawcy mordowali z ukrycia. Tchórzliwie, okrutnie, z zimną krwią. Podpalali domy swoich ofiar i strzelali do nich, gdy te uciekały przed płomieniami. Lub mordowali je we śnie. W sumie zabili sześć osób, w tym niemowlę, a 55 osób ranili, w większości poważnie. Z jednego powodu: ponieważ ofiary były Romami.

Seria morderstw Romów z lat 2008/2009 była najpoważniejszym przestępstwem na tle rasowym w najnowszej historii kryminalnej Węgier. Oraz skrajnie prawicowym terroryzmem. Morderstwa Romów zostały popełnione w schyłkowym czasie socjalistyczno-liberalnego rządu, gdy Węgry pogrążyły się w korupcji i politycznym chaosie. Kilka miesięcy później do władzy doszedł Viktor Orban z większością dwóch trzecich głosów.

Zdjęcie przedstawia salę sądową podczas procesu, sędziowie siedzą za stołem po lewej stronie, ławy publiczności są pewne

Proces sprawców serii morderstw Romów przed sądem w Budapeszcie (sierpień 2013)

 

Do dziś seria morderstw Romów na Węgrzech nie została do końca wyjaśniona. Trzech sprawców zostało skazanych na dożywocie w 2014 roku, a jeden wspólnik otrzymał karę 13 lat więzienia. Jednak pomimo przytłaczających dowodów – w tym śladów DNA z miejsc zbrodni – mordercy jak dotąd stanowczo zaprzeczali swojej winie. Tylko jeden z nich, Arpad Kiss, który jest uważany za głównego sprawcę i lidera grupy, kilkakrotnie wypowiadał się publicznie. Zaprzeczał przy tym, że był zabójcą.

Morderca z przypadku?

Teraz, 13 lat później, zupełnie nieoczekiwanie przyznał się do winy. 31 sierpnia br. w wywiadzie dla budapeszteńskiego dziennika Magyar Nemzet, gazecie bliskiej Viktorowi Orbanowi i jego rządowi. Jego wyznanie jest równie szokujące, co dziwaczne.

W wywiadzie Arpad Kiss mówi dosłownie: „Zbrodnie się wydarzyły, my je popełniliśmy”. Opisuje je jako „błędy”, ale nie okazuje żadnego żalu ani prawdziwych wyrzutów sumienia, a dziennikarz o nie nie pyta. Fakt, że grupa nie przyznała się do morderstw, określił jako „błąd”.

Zdjęcie przedstawia pogrzeb, trumna składana jest do grobu i otoczona grupą żałobników ubranych na czarno

W marcu 2009 roku zamordowany Robert Csorba i jego syn Robi zostali pochowani w Tatarszentgyörgy

 

Chociaż podczas procesu Arpad Kiss był przedstawiony jako główny sprawca, organizator i „mózg” grupy, w wywiadzie zaprzecza swojej roli przywódczej. Rzekomo chciał tylko wesprzeć swojego młodszego brata i nieumyślnie „wpadł” w morderstwa.

Najdziwniejszym punktem wywiadu jest z kolei oświadczenie Arpada Kissa – sprawcy – że dwóm ostatnim morderstwom z kwietnia i sierpnia 2009 roku można było zapobiec, gdyby organy śledcze lepiej wykonywały swoją pracę.

Nieznani wspólnicy

Ale nie tylko te wypowiedzi sprawiają, że ten wywiad jest sensacyjny. Arpad Kiss po raz pierwszy publicznie potwierdza to, co wszyscy długoletni obserwatorzy sprawy od dawna oceniali za bardzo prawdopodobne: że grupa miała zwolenników i wspólników. Mieli oni pieniędzmi, bronią i logistycznie pomagać w serii zamachów. W wywiadzie Arpad Kiss mówi o dwóch takich osobach: lokalnym polityku z ówczesnej prawicowej, ekstremistycznej partii Jobbik oraz pracowniku sklepu z bronią, który poprzez krewnego miał mieć dostęp do poufnych informacji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Arpad Kiss nie podaje imion ani innych wskazówek dotyczących osób. Twierdzi jednak, że w 2020 roku przekazał śledczym szczegółowe informacje na temat dwóch wspólników. Jednak dochodzenia w tej sprawie zakończyły się niepowodzeniem. „My zostaliśmy pociągnięci do odpowiedzialności, ale dwie wspomniane osoby uciekły” – powiedział w wywiadzie. „Uważam, że to wstrząsające”.

Tłum dziennikarzy zgromadzonych przed sądem w Budapeszcie w 2013 r.

2013 r.: Przed sądem w Budapeszcie podczas procesu sprawców mordów na Romach

Brak reakcji na wywiad

Arpad Kiss przyznaje w wywiadzie, że ma nadzieję na rewizję swojego wyroku. Podobnie jak jego dwaj wspólnicy, został skazany na „właściwe dożywocie”, co na Węgrzech oznacza zwolnienie najwcześniej po 40 latach, a nie po 25, jak to zwykle bywa. W październiku 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) uznał taką praktykę za nielegalną. Jeśli Węgry wdrożą orzeczenie, może zostać zwolniony w 2034 roku.

Chociaż seria morderstw Romów na Węgrzech była wyjątkowo rasistowską zbrodnią terrorystyczną, odpowiedź na wywiad jak dotąd jest praktycznie zerowa. Tylko kilka mediów przyniosło krótkie podsumowania jego wypowiedzi. Jednak ani politycy z rządu Orbana, ani z jego partii Fidesz, ani z opozycji nie skomentowali nowych informacji. Także publicyści milczą.

Brak zainteresowania wyjaśnieniem sprawy

– Żadna strona polityczna na Węgrzech nie jest zainteresowana dogłębnym śledztwem i pełnym wyjaśnieniem serii morderstw Romów, taki jest konsensus ze wszystkich stron – powiedział Deutsche Welle (DW) filmowiec i dziennikarz Andras B. Vagvölgyi.

Vagvölgyi jest jednym z najlepszych ekspertów w tej sprawie. Był obecny w sądzie przez większość dni wieloletniego procesu przeciwko sprawcom, a w 2016 roku opublikował książkę o zbrodni. Od dawna kontaktuje się też z samym Arpadem Kissem, przeprowadził z nim kilka jeszcze nieopublikowanych wywiadów i pracuje nad filmem dokumentalnym na temat zabójstw.

Zdjęcie przedstawia kobietę w czarnej podkoszulce przed wejściem do domu, przesłoniętym firanką

Erzsebet Csorba, matka i babcia dwóch ofiar morderstw, przed swoim domem w Tatarszentgyörgy

 

Andras B. Vagvölgyi uważa, że dokładne śledztwo w sprawie mogłoby ujawnić współudział pracowników służb bezpieczeństwa. Brak determinacji do wyjaśnienia sprawy wskazuje z kolei jego zdaniem na nieświadomość antycyganizmu. – Nasi politycy powiedzieli mi, że ta sprawa powinna w końcu zostać zapomniana – ujawnił w rozmowie z DW.

Wspólnik już na wolności

Podobnie postrzega to były liberalny polityk Jozsef Gulyas, który wraz z przyjaciółmi i znajomymi nadal wspiera osoby, które przeżyły serię morderstw.

– Niestety właściwie nie ma żadnego zainteresowania tą sprawą, ofiary są prawie zapomniane – powiedział DW. Jako poseł w latach 2009/10 był członkiem parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa, która wówczas badała tę sprawę. – Zgodnie z publicznymi oświadczeniami Arpada Kissa najważniejszą rzeczą byłoby teraz rozpoczęcie nowych śledztw i ujawnienie przez tajne służby informacji w sprawie – domaga się Jozsef Gulyas.

Nie wiadomo, czy do tego dojdzie. Węgierska policja i Narodowe Biuro Śledcze (NNI) nie odpowiedziały na pytania DW, czy planowane jest wznowienie śledztwa. A także na pytanie, czy Arpad Kiss mówi prawdę, sugerując, że śledztwa ws. jego wspólników zostały zawieszone?

Zdjęcie przedstawia byłego premiera Węgier Ferenca Gyurcsany'ego

Niewyjaśniona rola w sprawie: były premier Węgier Ferenc Gyurcsany

Jaką rolę odegrał były premier?

Wybuchowe są przede wszystkim sygnały o możliwym współudziale węgierskich służb specjalnych. Istvan Csontos, który został skazany za współudział, bo jako kierowca pomagał podczas dwóch ostatnich morderstw, był informatorem wywiadu wojskowego KBH. Mówi się, że poinformował o swoim współudziale swojego oficera prowadzącego, że informacje miały nie zostać przekazane dalej. Csontos został zwolniony pod koniec sierpnia 2022 roku po odbyciu kary 13 lat więzienia. Do tej pory nie wypowiedział się publicznie.

Jednak to, dlaczego wywiad z Arpadem Kissem pojawia się teraz na prominentnym miejscu w bliskiej rządowi gazecie, może mieć podłoże polityczne. W wywiadzie Kiss oskarża byłego socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsany'ego o współwiedzę o morderstwach Romów i czerpanie z nich korzyści. Gyurcsany jest nadal aktywny politycznie i jest częstym celem ataków partii Fidesz Viktora Orbana. Sam Gyurcsany nigdy przekonująco nie wyjaśnił swojej roli w sprawie. Zapytania o swoją rolę w tej sprawie pozostawił bez odpowiedzi.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>