Sankcyjny plan UE: Embargo na węgiel, ale nie ma mowy o gazie | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 05.04.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Sankcyjny plan UE: Embargo na węgiel, ale nie ma mowy o gazie

Komisja Europejska zaproponowała embargo na węgiel z Rosji. I zapowiada dalsze prace nad sankcyjnym ograniczeniem importu ropy np. za pomocą podatków. Czy to wystarczy do zgody 27 krajów UE?

Terminal węglowy w porcie w Murmańsku

Terminal węglowy w porcie w Murmańsku

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, przedstawiła we wtorek (05.04.2022) projekt nowego pakietu sankcji UE przeciw Rosji. – Wszyscy widzieliśmy makabryczne zdjęcia z Buczy oraz z innych obszarów, które niedawno opuściły wojska rosyjskie. Nasze dotychczasowe sankcje mocno uderzyły w Kreml. Ograniczyły jego opcje polityczne i gospodarcze. Widzimy wymierne rezultaty. Jednak to oczywiste, że w świetle wydarzeń musimy mocniej zwiększyć naszą presję – powiedziała von der Leyen.

Propozycja Komisji Europejskiej musi być jeszcze jednomyślnie zatwierdzona przez 27 krajów UE (niewykluczone, że rozstrzygnięcie będzie już jutro). Ale z drugiej strony przedstawiony teraz pakiet jest efektem wstępnych konsultacji w Brukseli i dlatego pokazuje, jakie pole osiągalnego kompromisu dostrzega Komisja Europejska. A w najbardziej spornej kwestii importu surowców energetycznych z Rosji obecnie możliwa jest – w ocenie Komisji – tylko zgoda na embargo na węgiel, pozostawienie otwartych drzwi do dyskusji o sankcyjnym ograniczaniu importu ropy, lecz nie ma mowy o zakazie importu gazu.

W tym tygodniu Luigi Di Maio, szef włoskiego MSZ, zapowiedział, że Rzym nie zawetowałby embarga na gaz, choć do niedawna Włochy sprzeciwiały się takim pomysłom. Jednak Niemcy czy Austria (a także Węgry) nadal publicznie sprzeciwiają się szybkiemu zakazowi importu gazu, który – jak przekonuje Berlin – mógłby uderzyć nawet bardziej w Europę niż w Rosję. W zamian Niemcy obiecują – zgodne z planami promowanymi przez Komisję Europejską – mocno przyspieszone uniezależnienie się od surowców energetycznych z Rosji w ciągu paru najbliższych lat.

Co z dotychczasowymi kontraktami na węgiel?

– Wprowadzimy zakaz importu węgla z Rosji do UE, który ma wartość 4 mld euro rocznie. W ten sposób zostanie odcięte kolejne ważne źródło dochodów Rosji – powiedziała von der Leyen. Jednak w Brukseli oczekuje się teraz żmudnych dyskusji o szczegółach wygaszania obecnych kontraktów na węgiel (sankcje nie muszą ich natychmiast zerwać), które może sprawić, że w rzeczywistości zamiast nagłego embarga będzie bardzo szybkie, lecz jednak stopniowe odchodzenie od węgla. Za takim rozwiązaniem dotychczas opowiadały się Niemcy.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen

Czy UE jest gotowa do wprowadzenia zakazu importu rosyjskiego węgla? – Rozmawiamy o wszystkim, ale rozróżniamy między tym, z czego można zrezygnować szybciej, i tym, gdzie potrzebujemy dłuższego czasu na osiągnięcie niezależności od Rosji – powiedział dziś dziennikarzom niemiecki minister Christian Lindner przy okazji posiedzenia unijnych ministrów finansów w Luksemburgu. Unijne embargo sprawiłby, że niepotrzebny stałby się krajowy projekt takiego zakazu przyjęty w zeszłym tygodniu przez rząd Mateusza Morawieckiego.

Macron chciał sankcji na ropę

– Ale to nie wszystko. Pracujemy nad dodatkowymi sankcjami, w tym na import ropy naftowej. I rozważamy niektóre pomysły przedstawione przez kraje Unii, takie jak podatki (to proponowała m.in. Polska- red.) lub specjalne kanały płatności, np. rachunek powierniczy (to pomysł Estonii) – powiedziała von der Leyen. Dodatkowe opodatkowanie ropy z Rosji miałoby uczynić ją mniej konkurencyjną wobec importu np. z Bliskiego Wschodu, a zatem przyspieszałoby wypieranie Rosjan z rynku UE.

Jednak to tylko zapowiedzi, a brak uderzenia w rosyjską ropę (na gaz nie było szans) już w obecnym pakiecie sankcyjnym, co oprócz Polski czy krajów bałtyckich postulował w tym tygodniu prezydent Emmanuel Macron, może – jak zapowiada jeden z naszych rozmówców w instytucjach UE – wywołać teraz negocjacyjne burze w Brukseli.

Akcja aktywistów Greenpeace przy tankowcu z rosyjską ropą na Morzu Bałtyckim

Akcja aktywistów Greenpeace przy tankowcu z rosyjską ropą na Morzu Bałtyckim

Ponadto Komisja Europejska proponuje całkowity zakaz przeprowadzania transakcji z czterema – reprezentującymi 23 proc. rosyjskiego sektora bankowego – dużymi bankami rosyjskimi, w tym z VTB. Ten drugi co do wielkości bank Rosji był już odłączony od systemu SWIFT, ale to utrudniało, lecz nie blokowało mu transakcji finansowych z Zachodem.

Rosyjskie tiry nie wjadą

Ponadto Unia ma zamknąć swe porty morskie dla statków rosyjskich i obsługiwanych przez firmy z Rosji. Jednak wyjątkiem od tych sankcji mają być statki z żywnością, pomocą humanitarną oraz zajmujące się transportem w sektorze energetycznym, czyli tankowce z ropą. Komisja Europejska proponuje też zakaz wjazdu dla rosyjskich oraz białoruskich przewoźników drogowych, którzy przejeżdżają głównie przez granicę polsko-białoruską. To jednak nie oznacza blokady transportu drogowego, bo nadal mogą zajmować się nim – o ile zezwolą Rosjanie – firmy unijne.

Dodatkowe zakazy eksportu do Rosji, w tym dotyczące niektórych rodzajów maszyn a także produktów związanych z komputerami kwantowymi i zaawansowanych półprzewodników, są szacowane przez Brukselę na 10 mld euro rocznie. A nowe proponowane zakazy importowe z Rosji mają dotknąć zakupów wartych 5 mld euro rocznie.   – W ten sposób będziemy nadal degradować rosyjską bazę technologiczną i potencjał przemysłowy – zapowiedziała von der Leyen.

Rosyjskie firmy mają zostać objęte ogólnym zakazem udziału w zamówieniach publicznych w krajach Unii, bo „pieniądze z europejskich podatków nie powinny trafiać do Rosji w jakiejkolwiek formie czy kształcie”. Ponadto Unia rozszerzy swą „czarną listę” (zakaz wjazdu i zamrożony majątek) o kolejnych rosyjskich bogaczy i wysokich rangą urzędników związanych z Kremlem.

Ursula von der Leyen oraz szef unijnej dyplomacji Joseb Borrell wybierają się w tym tygodniu do Kijowa. A potem przewodnicząca Komisji Europejskiej weźmie udział w konferencji darczyńców na rzecz Ukrainy, która w najbliższą sobotę odbędzie się w Warszawie. – Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, nie wyklucza podróży na Ukrainę. Ale nie dołączy do von der Leyen i Borrella – tłumaczy urzędnik UE.