Samotna śmierć w Niemczech - pochówek z urzędu | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 31.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Samotna śmierć w Niemczech - pochówek z urzędu

Coraz więcej Niemców, z braku krewnych, umiera w samotności. Pochówkiem zajmuje się Urząd ds. Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego (Ordnungsamt) oszczędzając, gdzie tylko może.

Bez kwiatów, bez gości pogrzebowych, w najtańszej trumnie chowane są w Niemczech osoby samotne. Ich liczba od lat stale rośnie, co potwierdza Stephan Neuser, sekretarz generalny Niemieckiego Federalnego Stowarzyszenia Zakładów Pogrzebowych. Za jeden z głównych powodów podaje on zmiany demograficzne.– W przypadku starszych, samotnych osób coraz częściej dochodzi o tego, że po śmierci musi zatroszczyć się o nie państwo – tłumaczy Neuser.

W Monachium osobą odpowiedzialną za takie przypadki losowe jest Sigrid Diether. Od 20 lat prowadzi ona z ramienia miasta wydział „Pochówków z urzędu” przy miejskich cmentarzach. Urząd zapewnia wszystko, co konieczne, ale nic ponad to.

W ubiegłym roku pochowano w ten sposób w Monachium 591 osób. W bieżącym roku, jak dotąd  było 397 takich przypadków. Dla porównania, w 2001 r. zorganizowano 467 pochówków, gdy w 2006 r. tylko 322. Zdaniem Sigrid Diether, mimo skaczących liczb tendencja jest raczej wzrostowa. I to nie tylko w Monachium. Nie ma jednak dokładnych statystyk dot. całych Niemiec. Nie każdy powiat publikuje tego typu dane.

Symbolbild Beerdigung Särge (Fotolia/Katrin Lantzsch)

Jednak, jak podała rzecznik miasta Hamburg, według informacji hamburskich cmentarzy rocznie w tym mieście organizowane jest około 1000 pogrzebów z urzędu przy „tendencji wzrostowej na przestrzeni lat”.

Bez względu na grupę społeczną

W myśl obowiązujących w Niemczech przepisów osoba zmarła musi być pochowana w ciągu 4 dni. Tymczasem, jak twierdzi Sigrid Diether, która ma do czynienia z 1200 przypadkami rocznie, „coraz trudniej jest odnaleźć krewnych zmarłego”. "Klasyczny przypadek" to odkryte gdzieś na ulicy zwłoki mężczyzny, a ustalenie tożsamości nieżyjącej osoby jest często niemożliwe.

Samotna śmierć dotyczy wszystkich grup wiekowych i warstw społecznych. Raz chodzi o samotną matkę z małym dzieckiem, innym razem o chorą na demencję starszą osobę czy o młodego człowieka, który nie posiadał rodzeństwa ani kogoś bliskiego.

W dużej części przypadków udaje się odnaleźć krewnych (rodziców, dziadków, dzieci, etc), którzy przejmują odpowiedzialność za ostatnią posługę. Sporo z nich pozostaje jednak niewyjaśniona. W 2015 r. miasto Monachium wydało 1,5 mln euro na pogrzeby z urzędu. Sigrid Diether oraz jej współpracownicy sprawdzają zawsze, czy na którymś z cmentarzy nie ma grobu rodzinnego zmarłej osoby lub jak pochowani zostali inni członkowie rodziny. – Staramy się zawsze podjąć właściwą decyzję – zapewnia monachijska urzędniczka.

Jak najtaniej

Koszty ostatniej posługi z urzędu wynoszą w Monachium 3,5 tys. euro. Spopielenie jest o tysiąc euro tańsze, jednak urząd stara się chować zgodnie z powszechnie przyjętą tradycyją. Na grobie wysiewana jest trawa oraz stawiany jest skromny kamień nagrobny lub krzyż. Jeśli wiadomo, że osoba zmarła była wierząca, ceremonię pogrzebową celebruje ksiądz. W innym przypadku robi to jeden z pracowników administracji cmentarza.

Z kolei w Berlinie standardem w przypadku pochówku z urzędu jest spopielenie. Wydział ds. Zdrowia, Spraw Socjalnych Senatu płaci tylko za świadczenia podstawowe. Nie zaliczają się do nich ani koszty ceremonii pogrzebowej, ani koszty mówcy czy wystroju sali pogrzebowej.

Sigrid Diether z Monachium brała już udział w niejednym takim pogrzebie, bo jak twierdzi „samotna trumna tylko z księdzem w sali pogrzebowej jest wyjątkowo smutnym widokiem”.
 

 

dpa/ Alexandra Jarecka

 

Reklama