Süddeutsche Zeitung: Warszawa zdradza wartości europejskie – UE musi działać | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 02.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Süddeutsche Zeitung: Warszawa zdradza wartości europejskie – UE musi działać

Niemiecka prasa wciąż poświęca wiele uwagi zmianom w Polsce. Zamieszczane materiały mają głównie charakter informacyjny ale warto je odnotować, żeby zorientować się, co przykuwa największą uwagę niemieckich mediów.

Błyskawiczne tempo niedobrych zmian

„Neue Ruhr/Neue Rhein Zeitung“ pisze, że „Tempo nowego polskiego rządu zapiera dech w piersiach. Po pozbawieniu władzy Trybunału Konstytucyjnego i odmowie przyjęcia uchodźców, prawicowo-narodowa większość (sejmowa, red.) atakuje otwarcie wolną prasę. Publiczno-prawne rozgłośnie radiowe i telewizyjne mają najwyraźniej zostać „zrównane”; temu rozwojowi sytuacji zachodni obserwatorzy mogą się teraz jedynie biernie przyglądać”.

Dziennik z Essen zwraca uwagę, że „Dzięki Solidarności Polska była pierwszym krajem (Bloku Wschodniego, red.), który wyzwolił się z pęt socjalizmu. W 26 lat później niewiele z tego pozostało”. Zdaniem tej gazety „Unia Europejska musi zwiększyć presję na Warszawę. Rolniczy kraj, jakim jest Polska, potrzebuje miliardów w postaci dotacji z Brukseli, a Europa potrzebuje wolnej i demokratycznej Polski. Same pogróżki i ostrzeżenia już nie wystarczą”.

Czystka w administracji państwowej

W podobnym tonie ocenia rozwój sytuacji w Polsce internetowe wydanie tygodnika „Die Zeit“. „Po ograniczeniu kompetencji Trybunału Konstytucyjnego i przekształceniu mediów publiczno-prawnych w media państwowe, nowy rząd Polski prawicowo-konserwatywnej partii PiS przystąpił do szeroko zakrojonej reformy aparatu administracyjnego”. Dziennik podkreśla, że w 30 dni po wejściu w życie znowelizowanej ustawy o służbie cywilnej ma nastąpić automatyczne zakończenie umów o pracę urzędników na wysokich stanowiskach, o ile ich kontrakty nie zostaną przedłużone, i że wakujące stanowiska będą obsadzane osobami mianowanymi bezpośrednio przez rząd, a nie wyłonionymi w drodze konkursu.

Jak czytamy dalej, podczas dyskusji w Senacie nad ustawą posłowie opozycji zarzucili rządowi chęć „przeprowadzenia czystki politycznej w administracji państwowej”. Nowy kształt służby cywilnej wzięła w obronę Beata Kempa, szefowa kancelarii premier Beaty Szydło, mówiąc, że nowelizacja ustawy o niej ma na celu wyłącznie walkę z „patologicznymi zjawiskami” w administracji państwowej. Przytaczając te opinie ZeitOnline stara się uzmysłowić niemieckiemu czytelnikowi charakter i natężenie sporu o przyszły kształt Polski pod rządami PiS.

ZeitOnline dalej zwraca uwagę na protesty polskich i zagranicznych organizacji dziennikarzy przeciwko przekształceniu mediów publicznych w media narodowe. Napłynęły one m.in. ze strony Komitetu Rady Europy, Komisji Europejskiej, Europejskiej Unii Nadawców, Europejskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy oraz organizacji Reporterzy bez Granic.Największy sprzeciw budzi mianowanie ich prezesów i członków zarządów bezpośrednio przez ministra skarbu państwa. W oczach wspomnianych wyżej organizacji należy się w tym dopatrzyć „wyraźnego ograniczenia wolności prasy”.

Dlaczego milczą konserwatyściw PiS?

W artykule „Brak dyskusji“, zamieszczonym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung“, jego autor Reinhard Veser pisze, że „W obliczu niefrasobliwości narodowo-konserwatywnej partii rządzącej największej nadziei dla polskiej demokracji należy upatrywać w tym, że w jej szeregach rozpocznie się wreszcie dyskusja na ten temat”. „Niestety, nic na to nie wskazuje“, stwierdza Veser.

W jego przekonaniu, w PiS nie brakuje „wielu poważnych konserwatystów“, których nie sposób podejrzewać o brak chęci do „opowiedzenia się za wartościami demokratycznymi“. Czyżby nie mieli oni do tej pory „żadnych wątpliwości wobec tempa, w jakim PiS przepycha przez Sejm ustawy zagrażające podstawom demokracji w Polsce, lub je naruszające?”. „Dlaczego nie zabierają głosu?”, pyta autor.

Ponieważ brak takiej dyskusji jest faktem, podobnie jak odrzucanie w pospiesznej dyskusji w Sejmie zastrzeżeń podnoszonych przez posłów opozycyjnych, "właściwie już teraz powinna zdecydowanie zareagować Unia Europejska". Interwencja z jej strony stanowi jednak "dużo gorsze rozwiązanie niż poważna dyskusja w łonie PiS”, pisze Reinhard Veser w „FAZ”.

Za dużo łagodności ze strony UE

W noworocznym numerze „Süddeutsche Zeitung“ znajdujemy komentarz Alexandra Mühlauera pod wymownym tytułem „Warszawa zdradza wartości europejskie – UE musi działać”.

„Jest w Europie kraj, który odcina się od wspólnych reguł i wartości UE. Nowy polski rząd przystąpił do przebudowy państwa, która podważa fundamenty Unii Europejskiej. Najpierw pozbawiono władzy Trybunał Konstytucyjny. Teraz obie izby polskiego parlamentu uchwaliły ustawę medialną, nastawionej przede wszystkim na jeden cel: zniesienie wolności słowa”, stwierdza na wstępie Mühlhauer.

Po wyjaśnieniu, na czym polegają zmiany przewidziane w znowelizowanej ustawie medialnej, autor dochodzi do wniosku, że nie mają one nic wspólnego z wolnościowym systemem demokratycznym“, i że „Polska jest na drodze do państwa autorytarnego“.

W tej sytuacji „obowiązkiem UE jest przeciwstawić się tym nadużyciom władzy“. Podejmowane do tej pory przez nią działania w „obronie zasady pluralizmu w mediach“ Mühlhauer uznaje za zbyt łagodne i nieskuteczne. „UE nie może dłużej postępować tak, jak gdyby zamach stanu (sic) w Warszawie nic jej nie obchodził“, stwierdza dosłownie autor.

Ostra interwencja Unii Europejskiej sprzed lat wobec Austrii pod rządami Jörga Haidera odniosła taki skutek, że Wiedeń podpisał deklarację, w której opowiedział się za „podstawowymi wartościami europejskiej demokracji“. „Tego samego należy zażądać teraz od rządu w Warszawie”, czytamy w „SZ”. „A jeśli Polska rzeczywiście naruszy prawo unijne, Unia musi na to zareagować, na przykład pozbawiając Warszawę prawa głosu w Radzie Europejskiej“.

„Do tego nie musi dojść”, podkreśla autor komentarza, „ale rząd PiS powinien zdawać sobie sprawę z takiego zagrożenia”. Na razie sprawia wrażenie, że liczy na „ograniczone reakcje UE, która potrzebuje Polski do rozwiązania kryzysu migracyjnego“ i stawia na „częściową utratę wiarygodności Unii” wskutek zmiany jej postawy wobec Turcji w związku z tym kryzysem. „Mimo to UE musi teraz przystąpić do działania w sprawie Polski ponieważ nie może utracić jednego: swojej tożsamości”, konkluduje Alexander Mühlhauer w „Süddeutsche Zeitung”.

opr. Dagmara Jakubczak

Reklama