Rumunia obejmuje prezydencję w Radzie UE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 01.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Rumunia obejmuje prezydencję w Radzie UE

W ciągu najbliższego półrocza Rumunia będzie przewodniczyć Unii Europejskiej. Czy temu podoła? Wielu w to wątpi.

Premier Rumunii Viorica Dăncilă i przewodniczący KE Jean-Claude Juncker

Premier Rumunii Viorica Dăncilă i przewodniczący KE Jean-Claude Juncker

Objęciu przez Rumunię sześciomiesięcznej rotacyjnej prezydencji w Radzie UE towarzyszyła krytyka z Brukseli. Rumunia jest członkiem Wspólnoty od 2007 roku. Rząd w Bukareszcie zapowiedział, że Rumunia będzie "neutralnym pośrednikiem" w staraniach UE w planowaniu przyszłości Europy. Najbliższe miesiące uchodzą za szczególne wyzwanie i wiążą się z ważnymi wydarzeniami, które wpłyną na przyszły kształt Unii: w marcu Wielka Brytania opuści UE, a w maju odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego.

Kto tu decyduje?

Rumuńskiej prezydencji w Radzie UE przyświeca motto "Spójność to wspólna wartość europejska", rozumiana jako jedność, równe traktowanie i konwergencja. Jednakże w Rumunii utrzymuje się ostry spór polityczny między rządem i prezydentem, który może mieć wpływ na jej przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Premier Viorica Dăncilă zapowiedziała niedawno, że to ona będzie reprezentować Rumunię na szczytach UE. Jednak na mocy decyzji rumuńskiego sądu konstytucyjnego z 2012 roku, ta rola przypada oficjalnie prezydentowi.

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis przemawia w Parlamencie Europejskim (23.10.2018)

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis przemawia w Parlamencie Europejskim (23.10.2018)

Prezydent Klaus Iohannis zbliżony jest do opozycji obywatelskiej. Podobnie jak UE zarzuca rządowi koalicyjnemu, złożonemu z Partii Socjaldemokratycznej (PSD) i Sojuszu Liberałów i Demokratów (ALDE), że stara się osłabić wymiar sprawiedliwości na korzyść polityków podejrzanych o korupcję. W centrum krytyki znajduje się planowana ustawa amnestyjna, z której skorzystałby także osobiście wpływowy przewodniczący Partii Socjaldemokratycznej Liviu Dragnea, skazany na dwa lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary za oszustwa wyborcze w 2012 roku.

Niskie oczekiwania

Nawet przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wyraził ostatnio publicznie wątpliwość co do jedności i woli pełnienia przez kierownictwo w Bukareszcie roli pośrednika i rozjemcy w sprawach unijnych. Obecny wewnętrzny stan Rumunii jest taki, że ten kraj nie może występować w Europie jako "zwarta całość" - powiedział Juncker. "Rumunia musi utworzyć u siebie w domu zwarty front, aby podczas jej prezydencji w Radzie UE mogła wspierać także jedność Europy" - podkreślił szef KE. Minister spraw zagranicznych Rumunii Teodor Melescanu oraz minister ds. europejskich George Ciamba odrzucili jego krytykę. Jak oświadczyli, "Bukareszt nie chce wynosić na zewnątrz swych wewnętrznych różnic opinii w sprawach politycznych".

(afp,dpa,rtr/pa)

Redakcja poleca