Rozpacz i emocje. Pierwszy dzień procesu NSU | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Rozpacz i emocje. Pierwszy dzień procesu NSU

Setki czarnych balonów nad Monachium, główna oskarżona Zschäpe na luzie i w dobrym humorze. Pierwszy dzień długo oczekiwanego procesu NSU był dniem wielkich emocji.[REPORTAŻ]

Tłumy ludzi zebrały się przed gmachem Wyższego Sądu Krajowego (OLG) w Monachium. Zgromadzili się, żeby uczcić pamięć ofiar i by zademonstrować potępienie wszelkich form rasizmu. W powietrze wylatują setki czarnych balonów, tłum rośnie z godziny na godzinę. – Podzielamy smutek rodzin zamordowanych i chcemy pokazać, że jesteśmy z nimi – mówi Mahir Zeytinoglu z Rady koordynacyjnej tureckich stowarzyszeń w południowej Bawarii (Tüdek). Na dziedzińcu sądu leży wieniec położony przez turecką społeczność.

Od wczesnego rana gromadzą się też media, niemieckie i zagraniczne. Przebieg procesu relacjonowany jest na cały świat. W tłumie część bliskich ofiar, którzy nie dostali się na salę sądową. Raz po raz opowiadają o swojej rozpaczy, o tym, jak długo sami byli podejrzanymi.

#bbig#

"Biorę na siebie wszystko, co może pomóc w zwalczaniu neonazistów"

Proces i jego okoliczności wywołują wyjątkowe emocje. Dwie młode imigrantki tureckie próbują przełamać barierę i siłą przedostać się na salę sądową. Kiedy włącza się policja, kilka minut przed rozpoczęciem procesu dochodzi do tumultu. Nadburmistrz Monachium Christian Ude (SPD) łagodzi sytuację. – To zrozumiałe, że cała sprawa wywołuje emocje, ale musimy sobie z nimi poradzić – uspokaja.

Vural Ünlü, rzecznik Gminy Tureckiej w Bawarii, chwali falę solidarności, jaka towarzyszy procesowi. – Zauważamy, że niemieckie społeczeństwo jest z nami – mówi Ünlü. Solidarność chciał pokazać choćby 68-letni Monachijczyk Helmut. 17 godzin stał w kolejce, żeby dostać się na salę sądową. – Biorę na siebie wszystko, co może pomóc w zwalczaniu neonazistów – stwierdza i tłumaczy, że jeżeli wejdzie do sali, na zajętym przez niego miejscu nie usiądzie przynajmniej żaden brunatny. Media podają później, że wśród publiczności wpuszczonej na salę znalazło się dwóch neonazistów.

Eine junge, türkischstämmige Frau versucht am 06.05.2013 am Gericht in München (Bayern) gewaltsam in die Bannmeile vor dem Gericht einzudringen und wird von Polizisten abgeführt. Vor dem Oberlandesgericht beginnt heute der Prozess um die Morde und Terroranschläge des «Nationalsozialistischen Untergrunds» (NSU). Das Verfahren gilt schon heute als einer der bedeutendsten Strafprozesse in der Geschichte der Bundesrepublik. Foto: Stephan Jansen/dpa

Turecka imigrantka próbuje przełamać kordon policji i dostać się do gmachu sądu

Przed gmachem sądu i w jego okolicach bezpieczeństwa pilnuje 500 policjantów, część ulic jest zamknięta dla ruchu, w powietrzu krążą helikoptery. Na poduszce między barierkami bezpieczeństwa siedzi 51-letni Sami Demirel. Od procesu oczekuje więcej, niż sprawiedliwego wyroku. – Muszą coś zrobić, żebyśmy nie stracili z oczu poczucia sprawiedliwości - mówi. - I zaufania – dodaje po chwili.

Ciężkie chwile dla rodzin ofiar

Przewodniczący składu sędziowskiego Manfred Götzl ma czas. Dobre pół godziny daje fotografom na zrobienie zdjęć oskarżonym. Nietypowo, zazwyczaj na zdjęcia fotografowie mają parę minut.

Główna oskarżona, Beate Zschäpe, zapuściła w więzieniu włosy. Ubrana w garsonkę wygląda młodo jak na swoje 38 lat. Nie tyle jednak ze względu na powierzchowność, ile na zachowanie. Prezentuje się pewna siebie, z bezczelnym uśmieszkiem. Siedzące na sali rodziny ofiar nie wydają się robić na niej wrażenia.

Podejrzany o zorganizowanie broni i współudział w morderstwach lakiernik z zawodu Carsten S. chowa twarz. Były neonazista wycofał się z podobno brunatnej sceny, zaczął nowe życie jako pracownik socjalny. W sprawie NSU złożył wyczerpujące zeznanie. Twarz ukrywa też przed fotografami kolejny na ławie oskarżonych, kierowca wozków widłowych Holger G., oskarżony o wspieranie NSU.

Zupełnie inaczej André E. i Ralf Wohlleben. Brandenburczyk André E, właściciel wypożyczalni wideo, miał pomóc Zschäpe w ucieczce zawożąc ją po samobójstwie domniemanych wspólników Mundlosa i Böhnhardta na dworzec. Przypuszczalnie przyłożył też rękę do produkcji wideo z Różową Panterą, która jako narrator oprowadza po miejscach zbrodni NSU. Znany jest ze swoich neonazistowskich aktywności, otwarcie patrzy w obiektywy. Podobnie były członek NPD Ralf Wohlleben, jedyny, który podobnie jak Zschäpe przebywa w areszcie śledczym. Z więzienia miał utrzymywać kontakty z neonazistami.

Żaden z oskarżonych nie szuka na sali sądowej kontaktu z Zschäpe. Główna oskarżona też o to nie zabiega. Demonstracyjnie odwraca się tyłem do publiczności, rozmawia ze swoimi obrońcami. Kiedy jeden z nich częstuje ją cukierkiem, żartuje sobie z nim jakby niby nic. Od czasu do czasu rozgląda się po sali, tak jakby była postronnym świadkiem. Dla rodzin zamordowanych ta sytuacja jest trudna do zniesienia.

Wniosek odrzucony

Police face protesters holding placards against racism and neo-Nazis outside the courthouse, where the trial against Beate Zschaepe, a member of the neo-Nazi group National Socialist Underground (NSU), started in Munich May 6, 2013. The surviving member of the NSU blamed for a series of racist murders that scandalised Germany and shamed its authorities goes on trial on Monday in one of the most anticipated court cases in recent German history. The trial in Munich will focus on 38-year-old Zschaepe, who is charged with complicity in the murder of eight Turks, a Greek and a policewoman between 2000-2007, as well as two bombings in immigrant areas of Cologne, and 15 bank robberies. REUTERS/Kai Pfaffenbach (GERMANY - Tags: CIVIL UNREST CRIME LAW POLITICS)

Stan wyjątkowy w Monachium

Ponad dziesięć minut trwa odczytanie nazwisk oskarżonych i ich obrońców. Ponad godzinę obrońcy Zschäpe uzasadniają wniosek o wyłączenie z procesu sędziego Manfreda Götzla. Zarzucają mu stronniczość, ponieważ bez rewizji mogli wejść na salę sądową sędziowie, prokuratorzy i policjanci, ale nie obrońcy. Sędzia Götzl tłumaczy, że to ze względu na ryzyko przeszmuglowania przez któregoś z obrońców niebezpiecznych przedmiotów. Potyczka słowna między prokuratorami i adwokatami zajmuje resztę przedpołudnia. Drugi wniosek o odwołanie sędziego stawiają obrońcy Wohllebena. Jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia sąd odracza rozprawę do połowy maja.

Obejrzyj wideo 03:58

Ból rodzin ofiar NSU

Polityczne wnioski

Na temat procesu wypowiada się przebywająca w Dreźnie na spotkaniu CDU kanclerz Angela Merkel. Zapewnia, że niezależnie od procesu kontynuowane będzie polityczne rozpracowanie morderstw NSU. Muszą być wyciągnięte odpowiednie wnioski, żeby „nic podobnego nigdy się nie powtórzyło”, mówi kanclerz.

Pełnym wpadek sposobem prowadzenia przez niemieckie organa ścigania śledztwa w 10 morderstwach dokonanych przez NSU zajmuje się kilka specjalnie powołanych do tego celu komisji Bundestagu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek kamieniami wybita zostaje szyba biura jednego z obrońców oskarżonego Wohllebena. Na fasadzie budynku długi na 11 metrów napis: „Adwokat NSU – rasizm zabija”. Policja wszczęła śledztwo.

dpa/Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Audio i wideo na ten temat