Rosja zarzuca kłamstwo polskiemu ambasadorowi w Berlinie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.02.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Rosja zarzuca kłamstwo polskiemu ambasadorowi w Berlinie

Moskwa najbardziej skorzystała na wyniku wojny – ocenił Andrzej Przyłębski, wywołując ostrą reakcję rosyjskiego MSZ.

Ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski

Ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski

– To absurdalne kłamstwo – oświadczyła w środę (12.02.2020) rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa, komentując opublikowany kilka dni temu w jednej z niemieckich gazet list polskiego ambasadora w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego na temat historii II wojny światowej i roli ZSRR.

W rozmowie z telewizją państwową Kanał Pierwszy Zacharowa oceniła, że „stwierdzenia, iż Związek Radziecki okupował sam siebie, bo tak można je zakwalifikować” są „kłamstwem, które teraz przedstawiane jest jako fakt historyczny”. – To, że Armia Czerwona nie wyzwoliła Warszawy, to kłamstwo, a że ZSRR okupował Ukrainę i Białoruś, to nie tylko kłamstwo, ale absurdalne kłamstwo – powiedziała Zacharowa. Zaznaczyła, że odnosi się do wypowiedzi „oficjalnej Warszawy”, a nie Polski, „bo Polska to Polacy, historycy, eksperci”.

Jak dodała, według jej informacji „polskie struktury prorządowe i organy rządowe odbyły spotkanie w sprawie zneutralizowania materiałów i faktów historycznych", które zamierza przedstawić Moskwa. – Myślę, że niestety zobaczymy jeszcze dużo więcej, ale musimy odpowiedzieć – powiedziała Zacharowa. 

Odpowiedź na wywiad

List polskiego ambasadora w Niemczech, który sprowokował taką reakcję rzeczniczki MSZ, został opublikowany 8 lutego w regionalnej gazecie „Maerkische Oderzeitung”. Sam był odpowiedzią na wywiad tej gazety z ambasadorem Rosji Siergiejem Nieczajewem, który oskarżał Polskę o fałszowanie historii.

Przyłębski wskazuje m.in. że wbrew temu, co twierdził Nieczajew, nikt w Polsce nie umniejsza „decydującej roli Związku Sowieckiego w zwycięstwie nad nazizmem”, nawet biorąc pod uwagę to, że wkład aliantów, w tym dziesiątek tysięcy polskich żołnierzy we wszystkich formacjach, w tym w Armii Czerwonej, był ogromny. 

Agresywna Rosja

„W żaden sposób nie zafałszowuje to historycznego faktu, że Związek Sowiecki zaatakował Polskę 17 września 1939 r., wcielając w życie postanowienia tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow i uniemożliwiając tym samym Polsce dalszą obronę. II wojna światowa rozpoczęła się, panie Nieczajew, w 1939, a nie dopiero w 1941 roku, gdy nazistowskie Niemcy zaatakowały komunistyczną Rosję. Rosja musi wreszcie to zrozumieć: 3 września 1939 r. To Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę nazistowskim Niemcom” – napisał Przyłębski.

Ambasador wskazuje, że Związek Sowiecki przygotował się do wojny z III Rzeszą i „odniósł największe korzyści z jej rezultatu". Wymienia „okupację Ukrainy, Białorusi, krajów bałtyckich, podporządkowanie sobie Polski, Węgier, Czechosłowacji itd…”. Podkreśla też, że „dla nas, Polaków II wojna światowa nie skończyła się w 1945 roku. „Wprawdzie uratowano nas przed zniszczeniem, ale aż do 1989 roku nie mogliśmy odbudować naszego wolnego państwa” - pisze.

Polski dyplomata ocenia też, że działania Rosji na Ukrainie i w Gruzji są dowodem na to, iż „wciąż powracające wypowiedzi” o konieczności ochrony wschodnioeuropejskich krajów NATO przed „agresywnymi dążeniami Rosji” nie są absurdalne.