Rosja 2.0 - Internet największym zagrożeniem dla Kremla | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 10.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Rosja 2.0 - Internet największym zagrożeniem dla Kremla

Od prawie tygodnia trwa w Rosji protest ludzi, którzy czują się oszukani po wyborach parlamentarnych. Na ulice miast w ten weekend wychodzą dziesiątki tysięcy Rosjan. Bez internetu nie byłoby to możliwe.

Na Placu Puszkina

Na Placu Puszkina

Aleksander Pljuszczew stawia sprawę jasno: "Bez internetu w ogóle nie byłoby protestów". 39-letni bloger, pracownik stacji radiowej "Echo Moskwy" uważa, że masowe protesty Rosjan nie wierzących w prawdziwość wyników wyborów parlamentarnych z 4 grudnia, umożliwił World Wide Web. Prosto jest umieścić tam informację o fałszowaniu wyników wyborów: wystarczy nakręcić telefonem komórkowym film, załadować go na YouTube i wysłać link do przyjaciół. Ci rozpuszczą wici dalej i tak bloger ma od razu masową publiczność - wyjaśnia Pljuszczew.

Krytyczni i odważni

Militär in Moskau nach Parlamentswahlen

Kreml zmobilizował siły bezpieczeństwa

Podobnie było w trakcie wyborów parlamentarnych. Według oficjalnych informacji rządząca partia "Jedna Rosja" zdobyła absolutną większość głosów. Niezależni obserwatorzy wyborczy stwierdzili jednak wiele nieprawidłowości, a i internet odegrał kluczową rolę: "Po raz pierwszy w historii rosyjskich wyborów nie tylko informowano o łamaniu prawa, lecz zostało to także zdokumentowane i udostępnione do publicznej wiadomości" - zaznacza Johann Bihr z organizacji praw człowieka "Reporterzy bez granic". Opowiada on o projekcie niezależnej rosyjskiej organizacji „Gołos" obserwującej wybory, która w internecie uruchomiła stronę, na której wszyscy mogli w prosty sposób, zachowując anonimowość meldować zaobserwowane nieprawidłowości.

Sobotnie protesty w rosyjskich miastach przerastają swymi rozmiarami wszystko, co do tej pory widziała Rosja. Przy ich organizacji decydującą rolę także odegrał internet. Ponad 30 tys. Rosjan zapowiedziało tylko na facebooku, że weźmie udział w manifestacji na rzecz wyborów zgodnych z prawem. Globalna sieć WWW już od dawna przestała być w Rosji marginalnym forum, lecz stała się prawdziwym mass medium. Według sondażu wywiadowni FOM 48 procent Rosjan korzysta z komputera i internetu. Wśród młodego pokolenia wskaźnik ten jest oczywiście dużo wyższy: 90 proc. 12 - 24-latków regularnie korzysta z sieci.

Proteste gegen unfaire Wahlen in Moskau Russland

Policja zatrzymała setki protestujących

"Większość tradycyjnych mediów w Rosji jest kontrolowana przez władze, tak że prawdziwe polityczne debaty przeniosły się na interentowe fora - zaznacza Johann Bihr. To medium jest jeszcze w Rosji stosunkowo swobodne i łatwo można dotrzeć do krytycznych treści".

Sól w oku Kremla

Wątpliwe jest jednak, czy jeszcze tak długo pozostanie. Wolny internet jest dla Kremla i władz bezpieczeństwa solą w oku. Obecne protesty przeciwko wyborczym fałszerstwom potwierdzają tylko opinie tych, którzy opowiadają się za większą kontrolą internetu. "W moim przekonaniu internet stał się obecnie dla kremlowskich elit największym zagrożeniem" - mówi Florian Toepfl z monachijskiego uniwersytetu, który zajmuje się od strony naukowej rolą tego medium w Rosji.

Ausschreitungen und Proteste gegen Wahl in Moskau Russland

Policjanci nie patyczkują się z demonstrantami

Wiele wskazuje na to, że rosyjskie kierownictwo zdaje sobie z tego sprawę. Jeden z najwyższych funkcjonariuszy policyjnych zaproponował przed kilkoma dniami, aby "zredukować stopień anonimowości w internecie". Innymi słowy rosyjska policja bardzo chciałaby, żeby wszyscy użytkownicy w sieci musieli się rejestrować. Wobec propozycji tej oponowali działacze na rzecz praw człowieka. Szef moskiewskiego MSW Raszid Nurgalijew wręcz dementował: "To absolutna bzdura! Nikt nie ma takiego zamiaru".

Inaczej niż w Chinach

Lecz mimo tego w Rosji zaczęto dyskutować o tym, jak długo Kreml i policja będą jeszcze tolerować wolny internet.

"Oczywiście, że będą próbowali przykręcić śruby" - uważa Aleksiej Soczniew, redaktor internetowej witryny besttoday.ru. "Ale to nie będzie proste". Nie wierzy on, że w Rosji mogłyby zapanować stosunki jak w Chinach, gdzie internet kontrolowany jest przez państwo a strony z krytycznymi treściami - są niedostępne. Podobnego zdania jest Aleksander Pljuszczew. "Myślę, że wielu z kremlowskiego kierownictwa zdaje sobie sprawę z granicy, której nie wolno przekroczyć - tak jak się to dzieje w Chinach."

Ausschreitungen und Proteste gegen Wahl in Moskau Russland

Ludzie organizują się przez internet

Jeżeli Rosja wprowadziłaby taką totalną kontrolę, miałoby to konsekwencje. Rosja nie mogłaby dłużej zasiadać w gronie demokratycznej grupy G8. Utrudniłoby to także współpracę gospodarczą z Zachodem.

Florian Toepfl, naukowiec z Monachium uważa, że rosyjskie władze poszłyby inną drogą. Zamiast zamykania dostępu do stron, można by w Rosji w inny, prostszy i skuteczniejszy sposób ukrócić przepływ krytycznych informacji. Właścicielami wielu internetowych portali są biznesmeni zaprzyjaźnieni z Kremlem, czy wręcz państwowe instytucje.

"Im można bardzo łagodnie, acz skutecznie zaciągnąć cugle".

Roman Gonczarenko / Małgorzata Matzke

red.odp.:Alexandra Jarecka

Redakcja poleca

Reklama